Piłka nożna: Co Bjelica zrobi z Marcinem Robakiem?

Wielu zachowań piłkarzy nie jesteśmy w stanie zrozumieć. Ostatnio pisaliśmy o Cuadrado, który zrobił z siebie kompletnego idiotę w finale Ligi Mistrzów. Ktoś może powiedzieć: jesteście zbyt surowi. My mówimy: od piłkarza, który aspiruje do tego, by jego drużyna była najlepsza w Europie, wymagamy więcej. Patrzymy na wczorajszy faul w arcyważnym meczu Legii z Lechią Sławomira Peszko i również: Boże, co on najlepszego wyprawił? Naprawdę, nie daje nam to spokoju i zastanawiamy się, jak do tego mogło dojść. Jak dorosły facet, doświadczony piłkarz, mógł wykazać się takim brakiem rozsądku.

Najbardziej do pieca dorzucił jednak wczoraj Marcin Robak. Generalnie nic do niego nie mamy. Strzelił kilka ładnych bramek, jak na polskie warunki jest wyróżniającą się postacią. Jeszcze w Pogonii Szczecin prezentował się nie najgorzej, żaden z niego wirtuoz, ale jak na nasze warunki raczej należy zakwalifikować do tych lepszych kopaczy. Aż tu nagle – BAM, Robakowi odcięło prąd. Zgłupiał do reszty i zwariował na oczach całej piłkarskiej Polski.

O co chodzi? A no o sytuację z 86. minuty, kiedy to Nenad Bjelica postanowił ściągnąć go z boiska, a w jego miejsce wpuścić Nickiego Nielsena. Decyzja ta bardzo nie spodobała się Polakowi, który wykrzyczał prosto w twarz swojemu trenerowi:

“Raz, jeden mecz cały zagrać. Jeden cały mecz, kurwa!”

Naszym zdaniem? Miarka się przebrała. Marcin, pakuj się, nic cię już w Poznaniu nie trzyma.

Naszym zdaniem Marcin Robak nie jest od tego, żeby decydować, czy trener podejmuje decyzje słuszne, czy też nie. Kilkanaście godzin przed pierwszym gwizdkiem był finał Ligi Mistrzów. Tam na ławce chociażby Gareth Bale, który po meczu przyznał, że cieszy się, iż mógł zagrać w ogóle kilka minut podczas finału. Obok niego kilku piłkarzy rezerwowych, którzy są w znakomitej formie (Asensjo, James, Morata), a którzy również nie zameldowali się na boisku od początku. Widzieliście gdzieś, aby któryś z tych piłkarzy narzekał, marudził? Nie, trener podjął decyzję, więc naszą rolą jest po prostu grzecznie go słuchać i robić wszystko, bo w kolejnym meczu grać od pierwszego gwizdka.

Tymczasem Robak grał i to przez 86 minut. Postanowił trenerowi, który słynie z żelaznej dyscypliny i zdolności przywódczych, nawrzucać przy kamerach, że ten śmiał zmienić go, gdy ten – nie bójmy się tego powiedzieć – nie grał dobrego spotkania. Robak postanowił dopuścić się grzechu ciężkiego – zrugać swojego – bądź co bądź – przełożonego przy całej Polsce.

Ciekawi jesteśmy, co teraz z tym fantem zrobi Bjelica. Dla dobra Robaka sezon się skończył i teraz każdy pojedzie w swoją stronę przewietrzyć głowę. Gdyby nie to… to mógłby być koniec Robaka w Poznaniu. A tak – czekamy na decyzje Bjelicy. Nie zdziwimy się, kiedy to Chorwat teraz postanowi odgryźć się piłkarzowi i zrezygnuje z jego usług.

To w tej sytuacji byłoby najbardziej sprawiedliwe. Ty mi wilkiem, ja ci wilkiem.

A tobie, Marcinie, lodu. Całe wiadro lodu. Styki się wyraźnie przegrzały, musisz odpocząć.

Komentarze