Piłka nożna: Chelsea – powrót na szczyt?

Zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo, zwycięstwo. Nie, to nie rażące powtórzenia, a ostatnie rezultaty, jakimi kończyły się mecze Chelsea Londyn. W skrócie: siedem zwycięstw z rzędu. 21 zdobytych punktów i status niepokonanej drużyny od ponad dwóch miesięcy.

Gdybyśmy dzisiaj chcieli wymienić naprawdę dobrze grającą w piłkę drużynę w Europie, to nie spoglądalibyśmy w stronę Madrytu, Katalonii ani Bawarii. Swoją uwagę skupilibyśmy na Londynie, a konkretnie – niebieskiej jego części.

Gdy niespełna roku temu z londyńskiej drużyny odchodził Jose Mourinho ciągnęliśmy z Chelsea niezłego łacha. No bo gdzie takiemu klubowi, z takim kasą i z takimi piłkarzami przegrywać z Bournemouth czy innym Crystal Palace. Patrzyliśmy na to co wyprawia się przy Stamford Bridge i nie mogliśmy uwierzyć. Zmiana szkoleniowca, tymczasowe zatrudnienie dobrego, choć już wyraźnie podstarzałego wujka, który ma ugasić pożar i potem grzecznie usunąć się w cień. Ogólnie – komedia.

conte-laczy-nas-pasja

Jak się jednak okazało tamte wydarzenia były Chelsea potrzebne. Oczywiście – kibice The Blues pewnie woleliby, żeby ich ulubieńcy w środy grali w piłkę, a nie odpoczywali i oglądali telewizję, ale z pespektywy 13 ligowych spotkań śmiało można stwierdzić, że ten wstrząs był dla nich niezwykle istotny. Gdy dziś patrzymy na dorobek punktowy drużyny prowadzonej przez Antonio Conte, to ręce same składają się do oklasków – 31 oczek przy aż 10 wygranych spotkaniach robią imponujące wrażenie. Gdy zestawimy to z marnym dorobkiem 14 zdobytych punktów sprzed roku na tym samym etapie sezonu, to zaczynamy dostrzegać olbrzymi progres, jaki drużyna zrobiła na przestrzeni ostatnich dwunastu miesięcy.

Napisaliśmy, że z dobrze grających obecnie drużyn w Europie, w pierwszej kolejności myślimy o Chelsea. Fakt – nie grają w Lidze Mistrzów. Swoją uwagę skupiają jednak na rozgrywkach ligowych i to tam póki co nie mają sobie równych. Zgoda – dostali bęcki od Arsenalu i ulegli Liverpoolowi. Ostatnim razem jednak punkty rywalowi oddali pod koniec września, czyli jak na futbolowe realia – bardzo dawno temu.

Zastanawiamy się, na co Chelsea stać w tym roku. Dochodzimy do wniosku, że dawno nie mieliśmy styczności z sytuacją, w której aż tak wiele zespołów w Anglii walczy o mistrzowski tytuł. Bo jeśli w ostatnich latach w wyścigu po majstra liczyły się bolidy City, United i Chelsea, to w tym warto wspomnieć jeszcze o Arsenalu, Liverpoolu i Tottenhamie. Tak się akurat składa, że tylko Liverpool i Chelsea nie grają w tym sezonie w europejskich pucharach. Obie ekipy na tę chwilę przewodzę w ligowej tabeli.

Ogólnie od kilku tygodni dywagujemy też na temat Premier League. Przystawiamy ucho słuchając rozmów fanów angielskiej piłki i spotykamy się po raz enty z samymi “ochami” i “achami” skierowanymi pod adresem  – zdaniem wielu – najmocniejszej ligi na świecie. Z drugiej strony zachowujemy zdrowy rozsądek i przyglądamy się temu, co angielskie zespoły zdziałały w ostatnim czasie w Europie. Dochodzimy do wniosku, że jeszcze nigdy tak wiele ekip nie miało chrapki na krajową dominację. Od bardzo dawna nie mieliśmy do czynienia z bezkrólewiem w kraju, w którym w piłkę grano od zawsze.

I wydaje nam się, że w tym czającym się peletonie Chelsea ma spore szanse na skuteczny finisz. Bo całkiem możliwe, że City, Arsenal i Tottenham mogą mieć problem z pogodzeniem grania na dwóch frontach.

Piłkarze Conte wiedzą, o czym mówimy.

Komentarze