Piłka nożna: Chelsea nie daje szans ekipie Boruca!

Podczas gdy my siedzieliśmy sobie wygodnie przy świątecznym stole, Artur Boruc wychodził na murawę Stamford Bridge w celu zatrzymania rozpędzonej Chelsea. Boxing Day, czyli klasyczne granie w drugi dzień Bożego Narodzenia zapowiadało się bardzo ciekawie. My bacznie obserwowaliśmy Polaka, który stanął przed najtrudniejszym zadaniem z możliwych.

Chelsea grało z Bournemouth, co było zwiastunem tego, że Boruc będzie miał w poniedziałkowe popołudnie bardzo dużo pracy. The Blues bowiem nie przegrali od jedenastu spotkań. W Boxing Day nie schodzili z boiska pokonani od 2003 roku.

Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to może być mecz do jednej bramki. Wiedzieliśmy, że rozpędzona Chelsea to rywal, z którym koledzy Boruca mogą mieć problem. Walka w środku boiska z takimi asami jak jak Fabregas i Matic to łatwych nie należy. Szczególnie gdy Ci są w formie i mają ten sam luz, co jeszcze dwa lata temu, gdy wygrywali Premier League bez większych problemów. Mieliśmy jednak nadzieję na świetne widowisko, a – kto wie – być może i niespodziankę. Każda seria się przecież kończy. Możliwe zatem było, że seria zwycięstw Chelsea też w końcu znajdzie swój kres.

Szczególnie, że Bournemouth to zespół, który potrafi zaskoczyć. Jeszcze niedawno podopieczni Eddiego Howe’a sprawili niespodziankę pokonując Leicester i odwrócili losy rywalizacji w szalonym spotkaniu z Liverpoolem. W poniedziałkowe popołudnie niespodzianki być jednak nie mogło. Chelsea od pierwszej minuty miała plan, jak te spotkanie rozegrać i w każdej akcji widać było, że ta koncepcja jest realizowana.

Co ciekawe, The Blues rzadziej byli przy piłce, mniej wymieniali podań. To piłkarze Bournemouth przeważali optycznie na boisku, ale niewiele z tego wynikało. Hazard i spółka groźnie kontrowali, potrafili błyskawicznie przenieść ciężar gry na drugą stronę boiska. Po trójkowej akcji w środku pola Hazard-Fabregas-Pedro ten ostatni fantastycznym strzałem w długi róg zaskoczył stojącego między słupkami Polaka. Pedro zrobił to tak, jak jeszcze kilka lat temu czynił to regularnie w barwach Barcelony. Powrót do wielkiej formy chyba stał się faktem.

chelsea-v-afc-bournemouth-premier-league-laczy-nas-pasja

Po przerwie obraz gry zbytnio nie zmienił się. Chelsea czekała na swojego przeciwnika pod własną bramką, grając to spotkanie bez klasycznego napastnika w składzie. Lewą stroną boiska szalał Hazard, który kilkukrotnie wrzucił na karuzelę defensorów Bournemouth. To właśnie po takim klasycznym zwodzie “na zamach” Belg zgubił Simona Francisa, który wyciął go równo z trawą w polu karnym. Sam poszkodowany podszedł do piłki ustawionej na jedenastym metrze i pewnie pokonał Artura Boruca.

Formalności dopełnił Pedro, a w zasadzie to Steve Cook, od którego piłka odbiła się po strzale Hiszpana i wpadła do siatki obok bezradnego Boruca. Chelsea była dziś konsekwentna i niesamowicie wyrachowana. Skrupulatna i dokładna jak lekarz podczas operacji na otwartym sercu. Podopieczni Antonio Conte wypunktowali ambitną drużynę Bournemouth i zanotowali dwunaste zwycięstwo z rzędu. Po raz dziesiąty zachowując czyste konto.

Wielokrotnie spotkaliśmy się z opinią, że okres świąteczno-noworoczny ma ogromne znaczenie w końcowym rozrachunku w Premier League. Chelsea jest obecnie w takiej formie, że mało prawdopodobne, aby ktoś był w stanie ich teraz pokonać. Gdy weźmiemy pod uwagę, że w Sylwestra drużyna prowadzona przez Antonio Conte zagra u siebie ze Stoke, to możemy się spodziewać kolejnego kompletu punktów. Na tę chwilę Chelsea ma ich już czterdzieści sześć.

Komentarze