Sobotę można zacząć w różny sposób. Można raczyć się rosołkiem lub posprzątać w pokoju. Można umyć samochód lub iść z psem na długi spacer. Żeby jednak rozpocząć go w możliwie najlepszy sposób, nie trzeba nawet wychodzić z domu. Wystarczy włączyć telewizor, zasiąść wygodnie w fotelu, zapiąć pasy i emocjonować się Premer League. Dziś bowiem mamy grube

Sobotę można zacząć w różny sposób. Można raczyć się rosołkiem lub posprzątać w pokoju. Można umyć samochód lub iść z psem na długi spacer. Żeby jednak rozpocząć go w możliwie najlepszy sposób, nie trzeba nawet wychodzić z domu. Wystarczy włączyć telewizor, zasiąść wygodnie w fotelu, zapiąć pasy i emocjonować się Premer League. Dziś bowiem mamy grube granie na Wyspach.

Chelsea na swoim boisku podejmuje Arsenal, czym rozpoczyna 24. kolejkę w Premier League. Spotkania tych drużyn zawsze generują ogromne emocje. To nie tylko wydarzenie stricte sportowe, ale i duma, by w spotkaniu z lokalnym rywalem okazać się lepszym od drużyny zza miedzy. Lepiej i przyjemniej jest przecież nie musieć przez kolejne dni patrzeć na szyderczo śmiejących się kibiców rywali mających satysfakcje, że ich ukochana drużyna wyszła z tej konfrontacji górą.

Sytuacja w tabeli jest niezwykle klarowna – Chelsea odjechała reszcie o dwie długości i – przynajmniej w teorii – nic nie jest w stanie stanąć jej na drodze w walce o mistrzostwo Anglii. Hazard i spółka zremisowali w tygodniu z Liverpoolem, ale nikt tego potknięcia nie był w stanie wykorzystać. Ani Arsenal, ani Tottenham nie zapisali do swojego dorobku 3 punktów, co w skrócie oznacza, że The Blues się upiekło. W takich meczach, jak ten dzisiejszy, Chelsea może stracić punkty. Gdy tak się jednak nie stanie ekipa ze Stamford Bridge może spośród potencjalnych rywali w walce o koronę skreślić jednego z głównych rywali.

„Mecz o 6 punktów” – tak zwykło się mówić na tego typu spotkania. Na tę chwilę różnica pomiędzy obiema drużynami wynosi 9 punktów. Gdyby Arsenal dziś wygrał, to ten dystans zmaleje do 6 punktów. Jeśli Chelsea wygra, to będzie to aż 12 oczek, czyli – co to dużo mówić – będzie pozamiatane. Jeśli Kanonierzy mają w tym sezonie w planach zdobycie mistrzostwa Anglii, to muszą dziś wygrać.

W poprzednim sezonie, mimo że to Arsenal zaliczył zdecydowanie lepszy sezon i zdobył wicemistrzostwo Anglii, to przeżywająca krysys Chelsea dwukrotnie wygrała w spotkaniu derbowym. Na Stamford Bridge The Blues wygrali 2:0, u siebie zwyciężyli 1:0. W tej kampanii obie ekipy mierzyły się już ze sobą we wrześniu i wtedy Arsenal pewnie pokonał Chelsea 3:0. To był jednak moment, w którym drużyna prowadzona przez Antonio Conte wskoczyła na właściwą drogę i pokonywała kolejnych rywali z dziecinną łatwością. Efektem tego jest samodzielne prowadzenie w lidze i komfortowa sytuacja przed decydującą fazą sezonu.

Jeżeli chodzi o historię spotkań pomiędzy tymi zespołami, to lepiej prezentują się statystyki Arsenalu. 150 rozegranych meczów, 61 wygranych, 45 remisów i 44 porażki. Jeżeli do puli dorzucimy mecze rozgrywane w ramach Pucharu Anglii, Pucharu Ligi, Tarczy Wspólnoty i Ligi Mistrzów, to również lepsi są Kanonierzy. 177 rozegranych meczów, 71 wygranych, 52 remisy i 54 porażki.

Jeśli chodzi o kadry obu zespołów, to nie powinniśmy mieć żadnych niespodziewanych nieobecnych. David Luiz i Eden Hazard narzekają na problemu zdrowotne, ale i jeden, i drugi powinni mecz zacząć od początku. Po drugiej stronie nie wystąpią Santi Cazorla, Mathieu Debuchy, Yaya Sanogo i Aaron Ramsey i pauzujący za czerwoną kartkę Granit Xhaka. W dalszym ciągu na ławce trenerskiej nie będziemy oglądać Arsene’a Wengera, który po wybryku z Burnley mecze Arsenalu ogląda z wysokości trybun.

Antonio Conte z bólem wspomina ostatnią konfrontację z Arsenalem, ale jest przekonany, że tym razem ten scenariusz na pewno się nie powtórzy.

„Wydaje się, że ta porażka była już dawno temu, jednak nie możemy zapominać, że Arsenal jest drużyną, z którą przegraliśmy w tym sezonie. To była bolesna porażka. Przegrywaliśmy 3:0 po pierwszej połowie. To spotkanie cały czas siedzi w mojej głowie. Mam nadzieję, że moi piłkarze również pamiętają o tym, co się wtedy stało, gdyż jutrzejszy mecz będzie bardzo trudny. Sporo się od tamtego czasu zmieniło. Oczywiście, teraz jesteśmy zespołem i będziemy chcieli zagrać jak najlepsze spotkanie i spróbujemy je wygrać.”

Arsene Wenger zdaje się wiedzieć, co jest powodem znakomitej gry ekipy Chelsea w ostatnich miesiącach.

„Kiedy pokonaliśmy Chelsea 3:0 nie spodziewałem się, że później nie przegrają przez 13 spotkań. Wydaje mi się, że w końcu udało im się znaleźć odpowiedni balans w defensywie. Oglądałem mecz Chelsea z Liverpoolem. Fantastyczne rzeczy robił N’Golo Kante. Nic dziwnego, że Chelsea jest teraz w takiej sytuacji, jak Leicester w ubiegłym sezonie.”

Mecz pomiędzy Chelsea i Arsenalem rozstrzygnie wiele kwestii. Po pierwsze pokaże, czy The Blues mają problem w ostatnim czasie grając na przeciwko ekip z czołówki tabeli (porażka z Tottenhamem i remis z Liverpoolem). Po drugie dowiemy się, czy Arsenal już na początku lutego odpadnie z walki o mistrzostwo Anglii. Po trzecie, czy The Blues będą pałać żądzą rewanżu za wrześniową porażkę 0:3.

Szykuje nam się meczycho, zapinamy pasy.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem