Piłka nożna: Cesare Prandelli nie jest już trenerem Valencii!

Często zarzucamy właścicielom klubów Ekstraklasy, że zbyt szybko zwalniają trenerów. Że nie dają im odpowiednio dużo czasu, by Ci mogli zademonstrować swoje umiejętności, by wprowadzili swoje zasady i narzucili zespołowi preferowany przez siebie styl. Nie tylko u nas jednak tak jest. W największych klubach na świecie również emocje często biorą górę i decyzje podejmowane są w ułamku sekundy.

Cesare Prandelli nie jest już trenerem Valencii. Włoski trener 91 dni po tym, jak został zatrudniony na stanowisku opiekuna Nietoperzy, podał się do dymisji. Klubowe władze zdecydowały się przyjąć rezygnację.

Oto pełny komunikat, który znalazł się na oficjalnej stronie hiszpańskiego klubu:

“Cesare Prandelli złożył 30. grudnia nieodwołalną dymisję z funkcji trenera pierwszej drużyny. Zastąpi go ‘Voro’ Gonzalez. W sobotę, 31. grudnia o 10:00 w centrum prasowym w Paternie odbędzie się konferencja prasowa z udziałem Anila Murthy’ego oraz ‘Suso’ Pitarcha.”

Gdybyśmy spojrzeli na Valencię tylko przez pryzmat wydarzeń z wczorajszego dnia, moglibyśmy pomyśleć, że Prandelli nie widział szans na polepszenie sytuacji zespołu z Estadio Mestalla i jego odejście nie jest niczym nadzwyczajnym. Ot, po prostu pracownik nie umiał dogadać się ze swoim przełożonym. Po pierwsze Włoch swoją funkcję sprawował tylko przez trzy miesiące. Po drugie jest już trzecim szkoleniowcem, który zasiadał na ławce Nietoperzy w 2016 roku. To zmienia nieco spojrzenie na obecną sytuację i politykę Valencii.

parejo-laczy-nas-pasjaPellegrino, Voro, Valverde, Djukic, Pizzi, Nuno, Voro, Neville, Ayestaran, Voro, Prandelli, Voro. To nazwiska trenerów, którzy opiekowali się Valencią w ciągu ostatnich czterech sezonów. Między kolejnymi nazwiskami aż czterokrotnie pojawiał Voro Gonzalez, który pełnił funkcję strażaka mającego za zadanie gasić pożar w sytuacji kryzysowej. Dwunastu trenerów w ciągu czterech sezonów dają imponującą średnią trzech opiekunów w ciągu jednej kampanii.

Te zmiany i ciągłe roszady mają ogromny wpływ na to, jak na ligowych boiskach radzi sobie Valencia. Gdy przez cztery sezony opiekunem Nietoperzy był Unai Emery, Ci w ostatnim roku jego pracy sezon zakończyli na trzecim miejscu za Barceloną i Realem. Ostatnia kampania to miejsce dwunaste i aż 44 oczka straty to wymienionej przed chwilą dwójki.

Gdy spojrzymy na tabelę w tym sezonie, to również zbyt wielu powodów do szczęścia kibice Valencii nie mają. 17. lokata i tylko trzy zwycięstwa na piętnaście rozegranych spotkań. Za swoimi plecami tylko tacy mocarze jak Sporting Gijon, Granada i Ossasuna Pampeluna.

 

Komentarze