Piłka nożna: Celta remisuje z Deportivo w pierwszym meczu Pucharu Króla!

Po środowym daniu głównym, które zaserwowowały nam Atletico i Barcelona mieliśmy nadzieję, że siłą rozpędu o przynajmniej podobne emocje w drugim półfinałowym meczu Pucharu Króla zadbają piłkarze z Vigo i Alaves. Zamiast sytego obiadu otrzymaliśmy tylko cieniutki rosołek, który – co to dużo mówić – trochę nas rozczarował. Spotkanie na Estadio Balaidos w żadnym stopniu

Po środowym daniu głównym, które zaserwowowały nam Atletico i Barcelona mieliśmy nadzieję, że siłą rozpędu o przynajmniej podobne emocje w drugim półfinałowym meczu Pucharu Króla zadbają piłkarze z Vigo i Alaves. Zamiast sytego obiadu otrzymaliśmy tylko cieniutki rosołek, który – co to dużo mówić – trochę nas rozczarował. Spotkanie na Estadio Balaidos w żadnym stopniu nie przypominało tego, co działo się dobę wcześniej w stolicy Hiszpanii.

Trudno było spodziewać się fajerwerek w tym meczu, ale wielokrotnie przekonywaliśmy się już w tej edycji Pucharu Króla, że konfrontacja drużyn teoretycznie słabszych i teoretycznie mniej efektownie grających może przysporzyć ogromnych emocji. Tych niestety nie doświadczyliśmy zbyt wielu podczas drugiego spotkania półfinałowego w Copa del Rey, gdzie nie obejrzyliśmy żadnych bramek. Wynik 0:0 jest na rękę ekipie z Alaves, która bardziej zadowolona wyjdzie na spotkanie rewanżowe.

Pisaliśmy już o tym kilka razy – Alaves to ekipa, która nie gra pięknego dla oka futbolu. Spójrzmy na rozgrywki ligowe – może nie strzela zbyt wielu bramek (tylko 17 – drugi najgorszy wynik w lidze), ale też bardzo mało ich traci (tylko 20 – pięty najlepszy wynik w lidze). Tegoroczny beniaminek w Primiera Division ma patent na mecze z najlepszymi drużynami w kraju. Drużyna prowadzona przez Mauricio Pellegrino plan na tego typu spotkania ma zawsze ten sam – szczelna defensywa plus szybkie kontrataki i stałe fragmenty gry. Póki co działa, stąd Alaves dosyć sensacyjnie znalazło się w półfinale Pucharu Króla.

Sam mecz nie zachwycił, choć Celta próbowała od pierwszych minut wziąć sprawę w swoje ręce i z zaliczką bramkową udać się na rewanż na Mendizorrotza Stadium. Już w 6. minucie po wysokim pressingu na połowie rywala gospodarze przejęli piłką i ta w mgnieniu oka trafiła do Iago Aspasa. Ten lewą stroną boiska przedostał się w pole karne i płaską centrą zagrał wzdłuż bramki do Daniela Wassa. Futbolówkę wybili jednak obrońcy i ostatecznie zażegnali zagrożenie pod swoją bramką.

Prosty błąd chwilę później w obrębie pola karnego popełnił Feddal, który minął się z piłką, do niej dopadł Radoja, który szukał w polu karnym Iago Aspasa. Ten nie opanował futbolówki i ta po dosyć sporym zmieszaniu trafiła pod nogi niezorientowanego Pablo Hernandeza, który nie potrafił jednak zrobić z niej właściwego użytku. Kilka sekund później Aspas dostał piłkę za plecy obrońców i wydawało się, że powinien do niej dojść. Szybszy jednak okazał się Feddal, który tym razem nie popełnił błędu. Defensor dziubnął futbolówkę ułamek sekundy przed hiszpańskim napastnikiem, co miało decydujące znaczenie jeżeli chodzi o ewentualne podyktowanie rzutu karnego. Jedenastka w tej sytuacji absolutnie się nie należała.

Deportivo atakowało rzadko, ale gdy już zdecydowało się na akcję ofensywną, to była to najlepsza okazja w pierwszej części meczu do zdobycia gola. Kiko z prawej strony boiska centrował piłkę w pole karne, a do niej doszedł Manu Garcia. Jego strzał efektowną paradą wybronił Sergio Alvarez, choć trzeba przyznać, że gdyby 30-letni golkiper nie wybronił tego uderzenia, to nikt nie mógłby mieć do niego o to pretensji.

Drugą połowę lepiej zaczęło Alaves, a konkretnie Theo, który niespodziewanie zdecydował się indywidualną akcję i po minięciu trzech rywali zawędrował w pole karne i oddał płaski strzał w kierunku bramki. Futbolówka minęła golkipera, ale z pomocą przyszli defensorzy Celty, którzy nie pozwolili piłce znaleźć drogi do siatki. Pod bramką Deportivo zagotowało się już chwilę później, gdy tylko bramkarza przed sobą miał Aspas. Napastnik Celty znalazł się w doskonałej sytuacji do zdobycia gola po rzucie rożnym, kiedy to piłka po zgraniu jednego z kolegów trafiła pod jego nogi. Tym razem górą był jednak Pacheco.

Deportivo zremisowało i trudno powiedzieć, żeby ten wynik stawiał ich w roli faworyta przed meczem rewanżowym. Na pewno piłkarze Pellegrino cieszą się, że nie przegrali na trudnym terenie w Vigo, gdzie nie potrafił ostatnio wygrać Real. Na Balaidos poległa również Barcelona. Chwilę po losowaniu napisaliśmy, że to Celta jest faworytem, aby z tej pary awansować do wielkiego finału, a dziś te szanse jeszcze bardziej się wyrównały. Jak na nasze okolo – 50 do 50. Wszystko rozstrzygnie się w najbliższym tygodniu.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem