Piłka nożna: Boruc kontra Arsenal!

Jedna z największych zalet Premier League? Na pewno to, że gdy wszyscy piłkarze wygrzewają się w blasku słońca i odpoczywają, Wyspiarze grają w piłkę. W dodatku trzeba przyznać, że intensywność grania jest wtedy wyjątkowo duża, bo zarówno Arsenal, jak i Bournemouth wyjdą dziś na boisku po raz siódmy w ciągu ostatnich 30 dni.

Jeszcze w Nowy Rok zachwycaliśmy się fenomenalną bramką Oliviera Giroud, który w ekwilibrystyczny sposób pokonał Wayne’a Hennessey’a, a dziś znowu zasiadamy do ligowego spotkania Kanonierów. Ze szczególną uwagą wyczekujemy tego spotkania, bo w bramce Bournemouth zobaczymy Artura Boruca.

Co nam rzuca się na pierwszy rzut oka to z pewnością to, że ekipa Boruca między ostatnim spotkaniem, a tym, które zostanie rozegrane dzisiaj, miała jeden dzień przerwy więcej. Tak sobie myślimy, że w rywalizacji na tym poziomie ten z pozoru drobny szczegół może mieć spore znaczenie. Bournemouth swoje spotkanie skończyło w sobotę o godzinie 18. Kanonierzy w niedzielę chwilę przed 19. Jedni zatem odpoczną blisko 75 godzin, drudzy 50. Jak to mawia Tomasz Hajto – detale.

Nie tylko ta przerwa każe wierzyć kibicom Bournemouth, że ich ulubieńcy urwą dzisiaj punkty Arsenalowi, a – kto wie – może nawet zgarną całą pulę. Po pierwsze, ekipa z Dean Court całkiem nieźle radzi sobie u siebie na stadionie. Już pięciokrotnie Boruc i spółka zdobywali w domu komplet punktów. Po drugie, Bournemouth po dwóch słabszych meczach z Southampton i Chelsea w końcu wygrało i to wygrało pewnie – 3:0. Po bardzo dobrym spotkaniu piłkarze Eddiego Howe’a z czystym sumieniem mogli napić się sylwestrowego szampana.

cazorla-arsenal-radosc-po-golu-laczy-nas-pasja

Arsenal po dwóch trudnych i – koniec końców – przegranych spotkaniach z Evertonem i Manchesterem City w końcu wskoczyli na właściwe tory. W Boxing Day pokonali West Brom, by we wspomnianej już pierwszej grze w 2017 roku rozprawić się z Crystal Palace. Zwycięstwo z ekipą Howe’a może wywindować Alexisa i spółkę na pozycję numer trzy w ligowej tabeli i wcisnąć się pomiędzy Liverpool i Manchester City. To dobre miejsce do ataku w drugiej części sezonu.

Co ciekawe, obie ekipy spotkały się już w tym sezonie ligowym. W meczu na The Emirates Stadium górą byli podopieczni Arsene’a Wengera wygrali 3:1 po dwóch trafieniach Alexisa Sancheza i jednym Theo Walcotta. Dla gości w tamtej konfrontacji gola z rzutu karnego zdobył Callum Wilson i warto dodać, że ten gol był trafieniem wyrównującym. Historia pojedynków pomiędzy tymi zespołami jest bardzo krótka. Obie drużyny grały ze sobą czterokrotnie i za każdym razem wygrywała ekipa z Londynu. Gol zdobyty przez Wilsona był jedynym, które Bournemouth zdobyło w tych spotkaniach.

Mimo tego, że to Arsenal jest w tym spotkaniu faworytem, Arsene Wenger zdaje sobie sprawę, że przy tak dużej intensywności grania, bardzo trudno jest wygrać mecz z teoretycznie słabsza od siebie drużyną. Oto fragment jego wypowiedzi z wczorajszej konferencji prasowej:

“Każde spotkanie w Premier League jest trudne, a my dodatkowo musimy zagrać drugi mecz w ciągu 48 godzin. Jesteśmy w dobrych nastrojach po tym, co zaprezentowaliśmy w niedzielę i to napawa nas optymizmem przed tym spotkaniem. Muszę dokonać wyboru, by przeciwko Bournemouth zagrali piłkarze, którzy mają najwięcej sił. Zmęczenie daje nam się we znaki. Musimy w tym spotkaniu osiągnąć dobry rezultat, to bardzo ważne. Chcemy wygrać”.

Eddie Howe wie, że jego zespół stać w tym sezonie na wielkie rzeczy. Wiele zależy od dyspozycji samych piłkarzy, którzy będąc w formie są w stanie pokonać dużo lepsze od siebie zespoły, co pokazywali już w tej kampanii kilkukrotnie.

“Moi piłkarze są w stanie znakomicie reagować na boiskowe wydarzenia. Dzięki znakomitym umiejętnościom poszczególnych piłkarzy możemy wygrać każdy mecz. Podstawą będzie jedność i konsekwencja.”

Bournemouth wygrywając dzisiaj odskoczy w tabeli od Southampton i Burnley. Arsenal może awansować na miejsce numer trzy w ligowej tabeli.

 

Komentarze