Piłka nożna: Arkadiusz Malarz – wzorowy przykład sportowca!

Konsekwencja i determinacja w dążeniu do celu, to prosty sposób na sukces. Z jednej strony, to bardzo proste, z drugiej, tylko nieliczni osiągają coś spektakularnego. O tym, że nie warto się poddawać i trzeba cały czas wierzyć w spełnienie zamierzonych celów przekonuje historia Arkadiusza Malarza.

Ten 37- letni bramkarz Legii Warszawa swoje najlepsze lata kariery przeżywa w wieku, w którym większość jego kolegów jest już na sportowej emeryturze, albo gra rekreacyjnie w niższych klasach rozgrywkowych, odcinając kupony od dawnej sławy. Tymczasem, urodzony w Pułtusku zawodnik między 35 a 37 rokiem życia zdobył dwukrotnie mistrzostwo Polski, Puchar Polski, oraz zagrał w elitarnej Lidze Mistrzów, a także w Lidze Europy.

Co było wcześniej? Bug Wyszków, Świt Nowy Dwór Mazowiecki, Amica Wronki, pozycja rezerwowego w Panathinaikosie Ateny oraz tułaczka po słabych klubach greckich i cypryjskich. Szczytem jego kariery, wedle opinii wielu wydawały się dwa sezony spędzone w GKS Bełchatów, ale sam Malarz miał w tej kwestii inne zdanie. On cały czas wierzył, że stać go na poważne sukcesy.

Wiele osób źle oceniało jego przyjście na Łazienkowską. Pokaźne grono ekspertów mówiło, że w Legii niepotrzebny jest stary bramkarz. Trzeba pamiętać, że w tamtym czasie pozycja numer jeden w zespole mistrza Polski była zagwarantowana dla Dusana Kuciaka.

„Kiedy trafiłem do Legii, był jeszcze Kuciak. OK, zająłem pozycję dublera. Docierało do mnie jednak, co się mówiło… Przyjaciel Michała Żewłakowa, który załatwił mu posadkę. Ludzie! Tak, Michał wyjął z własnej kieszeni – powiedzmy – 400 tysięcy po to tylko, by sobie Malarza sprowadzić i mieć z kim wypić kawę. To śmieszne i dziecinne myślenie, ale czasem bolało.

Tym bardziej musiałem się starać, żeby Michał, faktycznie mój serdeczny przyjaciel, nie musiał się wstydzić decyzji. Natomiast kiedy Dusan wyjechał do Anglii, zaraz usłyszałem, że pora rozejrzeć się za następcą, bo Malarz – wiadomo – stary i kopać nie umie, łapać też nie za bardzo, nie poradzi sobie, więc szukać na gwałt bramkarza!” – powiedział bramkarz w rozmowie z redakcją serwisu „Piłka Nożna”.

Minęły dwa lata i nikt w zespole „Wojskowych” nie myśli o zmianie na pozycji bramkarza. To miejsce dla Arkadiusza Malarza, który zdaniem wielu był najlepszym bramkarzem poprzedniego sezonu w naszej lidze. Gdyby nie jego ofiarne interwencje, to w klubowym muzeum pewnie nie byłoby dwóch tytułów mistrza Polski.

Jaki jest morał z historii Malarza? Taki, że jeśli w siebie wierzycie i poświęcacie się, aby spełniać wasze życiowe cele, to na pewno je osiągniecie. Najgorszą rzeczą w życiu jest rezygnacja. Każdy przeżywa trudne chwile, ale sztuką jest je przezwyciężyć, wyciągnąć wnioski i walczyć o swoje. Pamiętajcie! Nikt tego życia za Was nie przeżyje, patrzcie na Malarza i bierzcie z niego przykład. On, jak sam twierdzi, dopiero się rozkręca!

Komentarze