Piłka nożna: Arka wygrywa po raz pierwszy od 19 września!

Trochę w ostatnim czasie myśleliśmy o zespole Arki Gdynia. Jakoś wzięło nam się na sentymenty i trochę więcej czasu poświęciliśmy na wspominki z początku sezonu, gdy zespół Grzegorza Nicińskiego bardzo dobrze radził sobie na ligowych boiskach. Jak jednak wiadomo – czas w piłce szybko leci. To co najlepsze, arkowcy mogą już mieć za sobą.

Świeżo w pamięci mamy pierwsze spotkanie Arki z Ruchem, które odbyło się 29 lipca. Ponad cztery miesiące temu oglądaliśmy bardzo solidną i mocną drużynę Arki, która gromiła wszystkich na własnym stadionie, a na wyjeździe potrafiła ograć chociażby Legię. Problem w tym, że ostatnie zwycięstwo piłkarze żółto-niebieskich zanotowali… 19 września.

Tak, nam też wydaje się to nieprawdopodobne. Gdy na początku sezonu patrzyliśmy, jak Arka rozprawia się u siebie z Wisłą Kraków, Ruchem Chorzów i Śląskiem Wrocław byliśmy zbudowani. Obawialiśmy się o piłkarzy z Gdyni w konfrontacji z Legią, a tu popatrz – gładkie zwycięstwo. Przyznamy szczerze, że sami kilka razy wymownie klasnęliśmy w dłonie przyglądając się temu, co wyprawia na murawie Szwoch z kumplami, ale bardzo szybko przestali nam oni dawać powody do jakichkolwiek pochwał. Przydarzyła się bowiem taka seria:

  • Lech – Arka 0:0
  • Arka – Piast 1:2
  • Górnik – Arka 0:0
  • Arka – Pogoń 0:3
  • Arka – Lechia 1:1
  • Wisła P – Arka 0:0
  • Arka – Termalica 1:3
  • Wisła K – Arka – 1:5

Nieźle, prawda? Osiem meczów bez zwycięstwa i aż cztery porażki od połowy września. Też biliśmy się z myślami zadając sobie pytanie – jak? jak to możliwe? Jak ktoś, kto jeszcze niedawno potrafił tak grać w piłkę, dziś dostaje bęcki od kogo popadnie?

marcus-laczy-nas-pasja

Poniedziałkowe spotkanie zapowiadało się zatem dosyć ciekawie, bo na przeciw piłkarzy Grzegorza Nicińskiego stanęły nie mniejsze asy. Mowa tu bowiem o Ruchu Chorzów, który co prawda trzy kolejki temu wygrał z Górnikiem Łęczna, ale który z każdym kolejnym spotkaniem coraz bardziej przywiera do dna tabeli. Czuliśmy po prostu, że obejrzymy spotkanie na noże, spotkanie, w którym każdy będzie chciał wygrać.

Tak też było. Od samego początku do roboty wzięli się gdynianie, którzy już w 3. minucie za sprawą bramki z głowy po stałym fragmencie gry Michała Marcjanina wyszli na prowadzenie. Arka była lepsza, Arka przeważała, czego efektem był rzut karny po faulu na Marcusie, którego ten sam zawodnik chwilę później zamienił na bramkę.

Ruch próbował, Ruch atakował, ale akcje ofensywne gospodarzy były zbyt wolne, by mogły zaskoczyć Pavelsa Steinborsa. Dopiero po przerwie, a konkretnie w 48. minucie Ruch złapał kontakt. Z dośrodkowania z rzutu wolnego wyszedł strzał na bramkę Arki, po którym ostatecznie padł gol. Jego autorem – Patryk Lipski.

Ruch uwierzył, że jest w stanie odwrócić losy spotkania, ale ostatecznie wyniku meczu nie uległ zmianie. Chorzowianie częściej mieli piłkę, częściej zagrażali rywalom po rzutach wolnych i rożnych, ale koniec końców tylko dwukrotnie w całym spotkaniu uderzali na bramkę rywali. Arka miała swoje sytuację, a “setkę” równo z ostatnim gwizdkiem fatalnie przestrzelił Adrian Błąd, który zamiast do pustej siatki piłkę posłał na pobliskie osiedle.

Arka przerwała niechlubną serię i awansowała na 9. miejsce w tabeli. Ruch z coraz większym strachem patrzy za siebie, gdzie… znajduje się już tylko Górnik Łęczna. Tragedii jednak nie ma, bo 14. w tabeli Wisła Płock ma jedynie punkt więcej. 13. Cracovia uzbierała jak dotychczas 19 punktów.

 

Komentarze