Piłka nożna: 37. urodziny Artura Boruca!

W takie dni jak ten dochodzimy do wniosku, że jesteśmy już bardzo starzy. Jeszcze niedawno oglądaliśmy na polskich boiskach dostojnego chłopaczka z gustownym kucykiem, a dziś gość ten kończy już 37 lat. Jeszcze przed chwilą debiutował w kadrze, dopiero wchodził na salony, a dziś nie tylko jest najstarszym spośród wszystkich reprezentantów Polski, ale i w

W takie dni jak ten dochodzimy do wniosku, że jesteśmy już bardzo starzy. Jeszcze niedawno oglądaliśmy na polskich boiskach dostojnego chłopaczka z gustownym kucykiem, a dziś gość ten kończy już 37 lat. Jeszcze przed chwilą debiutował w kadrze, dopiero wchodził na salony, a dziś nie tylko jest najstarszym spośród wszystkich reprezentantów Polski, ale i w ogóle jednym z najstarszych piłkarzy grających profesjonalnie w piłkę. Artur Boruc kończy 37 lat.

Mając między słupkami takiego fachowca, jakim bez wątpienia był Jerzy Dudek, nie potrzebowaliśmy tak naprawdę mocnego konkrenta na tej akurat pozycji. Dudek strzegł bramki w Liverpoolu, czyli – umówmy się – w jednym z najlepszych klubów na świecie. Dosyć niespodziewanie okazało się jednak, że po ziemi chodzi ktoś, to ma wielką ochotę, by Dudiego posadzić na ławce. Boruc nigdy nie owijał w bawełnę i zawsze podkreślał, że interesuje go tylko miejsca na szczycie.

Podobnie jak większość racjonalnych kibiców piłkarskich pukaliśmy się w czoło, gdy Boruc warszawską Legię zamieniał na Celtic Glasgow. Z całym szacunkiem dla bramkarskich umiejętności urodzonego w Sieldcach chłopaka, ale najbardziej znana szkocka marka wydawała się być skokiem na zbyt głęboką wodę. Po kilkumiesięcznym wypożyczeniu The Bhoys postanowili, że w przyszłości dostępu do ich bramki, ma strzec ktoś taki jak Boruc. Szkoci byli zakochani w polskim bramkarzu, dostrzegali w nim wzór istot wszelakich. Z anonimowego gościa, stał się bohaterem tłumu.

Już w pierwszym sezonie Celtic zdobył mistrzostwo Szkocji, a Boruc błyszczał w praktycznie każdym spotkaniu. Wywalczone mistrzostwo kraju i Puchar Ligi niech tylko są potwierdzniem tych słów. Poza boiskiem Artur był postacią nietuzinkową. Potrafił złamać klubowy zakaz i napić się alkoholu, mimo że za ten występek groziła kara 50 tysięcy funtów. Nie robił sobie nic z obecności kibiców Glasgow Rangers, którzy są protestantami. Boruc zasadził im cios między oczy modjąc się w ich kierunku przed spotkaniem derbowym.

Negocjując nowy kontrakt z Celtickiem poszedł do klubowych włodarzy w sprawie podwyżki. Mając tygodniowe wynagrodzenie na poziomie 8 tysięcy funtów krzyknął kwotę… 25 kawałków za siedem dni grania. Prezes klubu przystał na te warunki bez mrugnięcia okiem, a Boruc udał się na trening niezadowolony, że mógł zażyczyć sobie zdecydowanie więcej pieniędzy.

Boruc od początku uchodził za gościa, który – delikatnie rzecz ujmując – nie patyczkuje się. Spacerek z koszulką, na której widnieje podobizna Jana Pawła II? Pikuś. Polak potrafił zrugać na oczach całego świata Lee Naylora, który nie wrócił za akcją i nie próbował wybić piłki, która zmierzała na rzut rożny. Do tego nocne eskapady podczas zgrupowania reprezenacji Polski czy słynne winko z Michałem Żewłakowem w samolocie – to tylko kilka przewinień, których Boruc dopuścił się w swojej karierze. Zwykle tak to wszystko się układało, że Borucowi odpuszczano i ten zawsze spadał na cztery łapy.

Żeby nie było, że Boruc, to tylko bramkarz, który kojarzy się z problemami. W 2006 roku był najlepszym polskim piłkarzem podczas mistrzostw świata w Niemczech, dwa lata później znowu błyszczał, tym razem podczas mistrzostw Europy. Celtic zamienił na włoską Fiorentinę, gdzie bardzo trudno było mu wywalczyć miejsce w wyjściowym składzie. Jak to Polak miał w zwyczaju – dopóki nie osiągnął założonego przez siebie celu, nie spoczął na laurach. Z czasem bluza z numerem 1 należała do niego i Polak postanowił poszukać sobie kolejnych wyzwań. Przeniósł się do Anglii, do Southampton.

Stamtąd przeniósł się do Bournemouth, gdzie broni do dziś i… radzi sobie całkiem dobrze. Niby nie zachwyca już tak, jak przed laty, ale w dalszym ciągu jest pierwszym wyborem trenera i nic nie wskazuje na to, by to miało się zmienić. Jest ważnym ogniwem drużyny Adama Nawałki. Podczas zeszłorocznego Euro jeden z dziennikarzy, który współpracuje z kadrą powiedział, że tylko jeden piłkarz ma na tyle mocną pozycję w drużynie, by przerwać przemowę Roberta Lewandowskiego. To właśnie Boruc, z którego zdaniem w kadrze liczy się każdy.

Dziś Borucowi stuknął kolejny rok, a ten ani myśli o kończeniu kariery. Gra w zespole z Premier League, w dalszym ciągu występuje w reprezentacji. Mimo bardzo wielu trudnych momentów w swojej karierze jest niezwykle lubianą osobą przez wszystkich kibiców. Boruca chyba nie da się nie lubić. Artur ma w sobie to coś, co przyciąga ludzi.

Sto lat, Artur!

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem