Piłka nożna: 36. urodziny Samuela Eto’o!

    Od rana dziś zastanawiamy się, czy za 50 lat ktoś w ogóle będzie pamiętał, że był taki piłkarz, jak Samuel Eto’o. Wydaje nam się, że nie, mimo że naszym zdaniem był to piłkarz absolutnie wyjątkowy. Trzykrotny zwycięzca Ligi Mistrzów, gość, któremu pokazano drzwi w Barcelonie, poszedł do Interu i z ekipą z Mediolanu też sięgnął po mistrzowski tytuł. Najbardziej znany piłkarz w historii reprezentacji Kamerunu, absolutna gwiazda światowego formatu i jeden z najlepszych napastników pierwszej dekady XXI wieku.

    “Mogę jedynie przyrzec, że będę zasuwał jak czarny, aby potem móc żyć jak biały” – to jedna z najsłynniejszych wypowiedzi Kameruńczyka, gdy katalońscy dziennikarze pytali go o możliwość strzelenia 40 bramek w jednym sezonie. Eto’o nie obiecywał złotych gór, ale mówił jasno: oddam serce Barcelonie i zrobie wszystko, by drużyna zdobywała trofea. Pytany o zainteresowanie ze strony Chelsea, odpowiedział: Wolałbym sprzedawać orzeszki ziemne niż występować w tak żałosnej drużynie jak Chelsea Londyn.

    Mało kto wie, ale Eto’o granie w piłkę w Europie zaczynał w… Realu Madryt. Tam jednak stwierdzono, że Kameruńczyk się nie nadaje i bez chwili zawahania oddany został do RCD Mallorca. Tam rozegrał łącznie 147 meczów, w których załadował 62 gole. Zapracował sobie na transfer do Barcelony, w której szykowana była ekipa na drugie w historii klubu zwycięstwo w Champions League. Eto’o miał odstawić Saviole i Kluiverta do przegródki “ale to już było” i pisać swoją własną historię.

    W Katalonii Eto’ trzykrotnie wygrał mistrzostwo kraju, dwa razy okazał się najlepszy w finale Ligi Mistrzów. W Paryżu, w 2006 roku, może nie był w specjalnie dobrej dyspozycji, ale już trzy lata później w Rzymie otworzył strzelanie na Olimpico przeciwko Manchesterowi United. Eto’o został królem strzleców La Liga, był znakomitym uzupełnieniem dla Ronaldinho, a potem Leo Messiego. To właśnie u jego boku Argentyńczyk dopiero wchodził do dorosłego futbolu. To jemu asystował najczęściej, to od niego otrzymywał podania zwrotne.

    Eto’o, Henry, Messi – to linia ataku FC Barcelony w sezonie 2008/2009, która przeszła do historii klubowej piłki. Do tej pory tercet Messi-Suarez-Neymar jest porównywany właśnie z tamtym trio z Kameruńczykiem w składzie. Pep Guardiola po wygraniu Pucharu Europy zdecydował się jeszcze wzmonić zespół, czego efektem było pozbycie się Eto’o. W jego miejsce przyszedł Zlatan Ibrahimovic, Kameruńczyk powędrował w przeciwnym kierunku. W kolejnym sezonie, w półfinale LM Inter zmierzył się z Barceloną, a Eto’o wrócił na stare śmieci. Wyeliminował Barcę i kilkanaście dni później wygrał całe rozgrywki pod skrzydłami Jose Mourinho. Do szuflady schował tym samym trzeci medal za wygranie najbardziej prestiżowych klubowych rozgrywek na świecie.

    Potem Eto’o skuszony petrodolarami wybrał się do Anży Machaczkała, następnie odszedł do… Chelsea, skąd rozpoczął wędrówkę po świecie. Kolejno – Everton, Sampdoria i obecnie turecki Antalyaspor. Samuel czterokrotnie grał wraz z reprezentacją Kamerunu na mistrzostwach świata (1998, 2002, 2010, 2014), w drużynie narodowej rozegrał aż 118 spotkań, w których strzelił 56 goli. W 2000 roku zdobył złoty medal na igrzyskach olimpijskich w Sydney. Czterokrotnie w swojej karierze wybierany zostawał najlepszym piłkarzem Afryki.

    Napastnik dziś po raz 36. zdmuchuje świeczki, a my jeszcze za jego sportowej kariery nie mamy pewności, że za kilka dekad kibice będą go pamiętali. My wiemy jednak – takich napadziorów, jak Eto’o, zawsze będziemy oglądali z przyjemnością.

    100 lat, Samuel!

    Komentarze