Piłka nożna: 33. urodziny Miroslava Radovicia!

Było ich wielu. Jedni potrafili porywać tłumy, inni stawali się pośmiewiskiem. Lecz tylko on odchodził jako zdrajca, po tym jak ogłaszał publicznie, że już nigdy nie zmieni klubu. Wrócił. Wydawało się, że będzie pełnił raczej funkcję podobną do tej, jaką Jerzy Dudek w Realu Madryt, czyli odpowiadał za atmosferę w szatni. Tymczasem był jednym z najlepszych ligowców poprzedniej rundy. Dzisiaj wszedł w wiek Chrystusowy. Miroslav Radović obchodzi 33 urodziny.

Bez popularnego „Rado” żaden kibic „Wojskowych” nie wyobraża sobie pierwszej jedenastki Legii Warszawa. W poprzedniej rundzie piłkarz zdobył siedem goli w ekstraklasie, dwa w Lidze Mistrzów i dołożył do tego w sumie dziewięć asyst. Jego pozycja na dzisiaj jest niezagrożona.

Jak wspomina sam zawodnik w rozmowie z serwisem katowickisport.pl początki po powrocie nie były najłatwiejsze: „Szczerze mówiąc, jak przyszedłem, to w szatni i w drużynie panował bałagan. Niektórzy w ogóle nie zdawali sobie sprawy, co to znaczy grać w Legii. Byłem trochę załamany.

radovic-dwa-gole-w-szczecinie-laczy-nas-pasja

Do tego trener Besnik Hasi pogubił koncepcje. Wcześniej słyszałem, że mam wrócić, poukładać szatnię i przywrócić atmosferę. Odpowiadałem krótko – że wszystko zweryfikuje boisko. I moje słowa się sprawdziły. Potem przyszedł Jacek Magiera i wszystko ruszyło do przodu. Jego zatrudnienie to była bardzo dobra decyzja. Drużyna pod jego wodzą wykonała świetną robotę.

Historia pokazuje, że Radović najlepszy jest w Legii. W żadnym z innych zespołów nie miał tak dobrych statystyk. Wydaje się, że klub z ulicy Łazienkowskiej to jego ostatni poważny przystanek w zawodowej piłce. Nikt nie zdziwiłby się, gdyby w przyszłości został on włączony do sztabu szkoleniowego warszawskiej Legii.

Na koniec warto podkreślić, że to właśnie serbski rozgrywający stał się pierwszym zawodnikiem z polskiego klubu, który wpisał się na listę strzelców w elitarnych rozgrywkach Ligi Mistrzów po dwudziestu latach. Teraz będzie miał szansę udowodnić w dwumeczu  z Ajaxem Amsterdam, że historia zatoczyła koło i on będzie po zakończeniu kariery mecze z holenderską drużyną wspominał jak najlepiej.

Komentarze