Oficjalnie: Pierwszy transfer Zidane’a po powrocie. Niespodzianka za 50 mln euro

Hazard, Neymar, Eriksen, Mbappe - nazwisk przymierzanych do Realu Madryt po powrocie Zinedine'a Zidane'a na ławkę trenerską Santiago Bernabeu przewija się wiele, ale takiego pierwszego transferu "Zizou" po powrocie nie spodziewał się chyba nikt.

Real Madryt jest świeżo po trzęsieniu ziemi: odpadł z walki o tytuł w lidze, Pucharze Króla i Lidze Mistrzów w zaledwie sześciu dniach, po drodze przegrywając wysoko na własnym stadionie zarówno z odwiecznym rywalem, Barceloną, jak i Ajaksem Amsterdam, z którym przecież wygrali w pierwszym meczu na wyjeździe.

Dlatego w stolicy Hiszpanii chcą rewolucji, dlatego przyszedł Zinedine Zidane, dlatego francuski szkoleniowiec ma objąć władzę nad transferami i skompletować skład na przyszły sezon według własnego uznania. Pierwszy transfer jest już praktycznie przesądzony, choć dla tych, którzy spodziewali się wielkich gwiazd za jeszcze większe pieniądze prosto z Premier League czy Paris Saint-Germain mogą być zaskoczeni.

Eder Militao z FC Porto zostanie piłkarzem Realu Madryt, a Królewscy zapłacą za niego 50 mln euro. Oficjalne potwierdzenie nastąpi w ciągu kilku dni – informował dziennik „Marca”, choć Real potwierdził to już dziś.

Zaskoczeń jest sporo. Po pierwsze: Militao to środkowy obrońca, a przecież pewniakami do gry na tej pozycji w Realu Madryt wydawali się być Sergio Ramos (kapitan) i Raphael Varane (mistrz świata). Trzeba jednak przyznać, że pauza tego pierwszego w rewanżu z Ajaksem obnażyła grę defensywną „Królewskich”. Z drugiej strony reprezentant Francji nie przeżywa, delikatnie mówiąc, najlepszego okresu w swojej karierze.

Brak klasowego zastępcy dla tej dwójki w przypadku słabej formy czy absencji kartkowej był widoczny.

Po drugie, Militao niespełna rok temu przechodził do FC Porto za zaledwie cztery miliony euro. Więcej, bo ponad siedem milionów ma dostać teraz jego były klub, Sao Paulo, z uwagi na zapisany procent od następnego transferu. Swoimi występami podbił stawkę bardziej niż Krzysztof Piątek w Genui, a o jego usługi zabijać się miały Manchester United czy Barcelona. Wyścig wygrał Real Madryt. Być może z uwagi na sporą konkurencję i konieczność szybkiego zamknięcia sprawy to właśnie ten transfer był pierwszym po powrocie ZZ.

Nie ulega jednak wątpliwości, że to przystawka pod wzmocnienia bardziej konieczne i dużo droższe. Kibice Realu wymarzyli sobie, by Paulo Dybala przyszedł na Santiago Bernabeu jako wymiana za Jamesa Rodrigueza, a Christian Eriksen – za Garetha Bale’a. To obniżyłoby koszty poniesione w letnim okienku transferowym, a zaoszczędzone pieniądze można byłoby wydać na kogoś z trójki Neymar/Mbappe/Hazard.