Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Pierwsze weryfikacje wideoweryfikacji

System VAR – Video Assistant Referee ( wideo asysten sędziego), był głównym bohaterem sobotniego meczu polskiej Ekstraklasy pomiędzy Lechią Gdańsk a Cracovią. Goście wygrali 1:0, a sędzia spotkania, ceniony w całej Europie Szymon Marciniak po konsultacjach wideo nie uzna dwóch trafień dla Pasów. Nie obyło się bez kontrowersji. Przed wprowadzeniem wideoweryfikacji do futbolu przez lata,

System VAR – Video Assistant Referee ( wideo asysten sędziego), był głównym bohaterem sobotniego meczu polskiej Ekstraklasy pomiędzy Lechią Gdańsk a Cracovią. Goście wygrali 1:0, a sędzia spotkania, ceniony w całej Europie Szymon Marciniak po konsultacjach wideo nie uzna dwóch trafień dla Pasów. Nie obyło się bez kontrowersji.

Przed wprowadzeniem wideoweryfikacji do futbolu przez lata, jeśli nie dekady, rękami i nogami bronił się poprzedni prezydent FIFA, Sepp Blatter. To, co od lat było powszechne między innymi hokeju na lodzie, futbolu amerykańskim, a od pewnego czasu także w tenisie czy w rugby, w końcu zagościło także w najpopularniejszej dyscyplinie sportu na świecie. Także w Polsce nie czekano zbyt długo i na zasadzie testów VAR wprowadzono na jednym spotkaniu w każdej kolejce Ekstraklasy. W 2. serii gier system zagościł w Gdańsku.  Arbiter skorzystał z niego dwukrotnie, za każdym razem odbierając bramkę zespołowi gości. Przyjrzyjmy się tym dwóm sytuacjom.

48. minuta meczu. Cracovia wznawia grę z autu, piłkę otrzymuje Jaroslav Mihalik i dogrywa ją w pole karne. W chwili podania na spalonym znajduje się Covilo, razem z obrońcami Lechii w linii znajduje się Piątek, który doskakuje do piłki, ale ostatecznie jej (chyba) nie dotyka. Piłkarze Pasów się cieszą, sędzia Marcinak udaje się na wideoweryfikację i unieważnia trafienie. Piątek na spalonym? Covilo absorbował uwagę Dusana Kuciaka? Trudno powiedzieć, ale ze swojej decyzji, bez względu na to na czyją korzyść podjętej, arbiter na pewno będzie w stanie się wytłumaczyć. Ciężka, kontrowersyjna sytuacja. Idziemy dalej.

W 67. minucie spotkania Cracovia wyszła na prowadzenie po golu Michała Helika i prawidłowości tej bramki nikt nie zamierzał podważać. W 84. minucie po raz kolejny na listę strzelców wpisał się Piątek i… po raz kolejny Marciniak trafieni nie uznał! Tym razem nikt z obecnych na stadionie kibiców i dziennikarzy nie wiedział co się dzieje. Totalna konsternacja!

Tak, akcja rozpoczęła się od minimalnego spalonego późniejszego zdobywcy gola Krzysztofa Piątka. Ale następnie Pasy utrzymywały się przy piłce dobrych kilkanaście sekund, zanim ta ostatecznie wpadła do siatki. W międzyczasie mieliśmy 4 podania, kilka dryblingów i pojedynków jeden na jednego. O ewentualnym spalonym każdy z oglądających mecz dawno zdążył już zapomnieć. Jak w prawie karnym – wykroczenie uległo przedawnieniu. Nie do końca jednak…

Chyba tego właśnie obawiał się dawniej Blatter, tego zaczynam obawiać się i ja. Czy nieuznanie bramki było prawidłowe w świetle przepisów? Raczej tak. Czy było zgodne z duchem sportu? Tu już odpowiedź nie jest taka jednoznaczna.

Wiadomo, że system VAR jest dopiero testowany i z czasem będzie coraz bardziej dopracowany. Na pewno niejednokrotnie pomoże uniknąć ogromnych kontrowersji, ale nie ulega wątpliwości, że będzie je także tworzyć. Weryfikacja jest rzeczywiście błyskawiczna i na pewno nie wydłuża w sposób znaczący długości trwania meczu. a co pierwotnie się obawiano.

Ale czy należy cofać akcję o kilkanaście sekund? Czy z czasem nie dojdzie do takich paradoksów, że po bramce będziemy analizować faule popełnione 3 minuty wcześniej? No i co z transparentnością piłki nożnej? Dawniej wszystko było jasne i proste. A teraz? Chyba nikt z 15-tysięcznej publiczności zgromadzonej na stadionie w Gdańsku nie był w stanie powiedzieć, co tak naprawdę się stało. Nikt! Nie o to moim zdaniem chodzi…

Ciekawie na pomeczowej konferencji prasowej wypowiedział się trener Cracovii, Michał Probierz.

-To jest sprawiedliwe, skoro sędzia tak uznał. Trzeba to szanować. Szkoda, ze VAR będzie obecnie tylko na jednym stadionie w kolejce, bo trzeba pamiętać, że będą też zespoły poszkodowane – mówił szkoleniowiec.

Coś nam podpowiada, że gdyby nie zwycięstwo jego drużyny, trener Probierz o systemie VAR mógłby wypowiadać się w zupełnie innym tonie…

A Wy co sądzicie na temat systemu VAR? Jaka jest Wasza opinia?