Piątek bez pistoletów, kibice żartowali z zamachu, a piłkarze wygrali i… zostali zaatakowani!

Wygrać w Izraelu, kiedy ma się już zapewniony awans - to nie była misja, od której wykonania zależał nasz humor następnego dnia czy ocena poziomu reprezentacji Polski. Właściwie to był sparing. Jeśli jednak wychodzisz z orzełkiem na piersi i nie ciąży na tobie presja, wypada zagrać dobrze. Tak, jak zrobili to biało-czerwoni. 

Zacznijmy od tego, że Polska zrobiła swoje – choć na dobrą sprawę nie musiała. Zaczęła dobrze, od bramki Krychowiaka, a później na grę kadry patrzyło się naprawdę dobrze. Końcówka, przypieczętowana bramką gospodarzy, była już nieco gorsza. Można się śmiać, że odkąd na boisku pojawił się Robert Lewandowski – to gra „siadła”. Pierwsza połowa i początek drugiej można jednak uznać za bardzo udany.

Drugą bramkę zdobył Krzysztof Piątek. Tym razem jednak nikomu w głowie nie pojawiały się pytania: dlaczego nie wykonał swojej słynnej cieszynki? Przed meczem zapowiadał bowiem, że z powodu sytuacji w Izraelu nie będzie jej wykonywał, bowiem mogła zostać źle odebrana. Naszym zdaniem, Polak popełnia zasadniczy błąd. Samemu nadaje jej w ten sposób negatywne znaczenie, choć takowego nie posiada.  Pistoletów Piątek nie tylko używa po każdej bramce czy stosuje ją w kontraktach marketingowych (reklama Netflixa), ale też ma dzięki niej swoją przyśpiewkę od kibiców Milanu. Ostatnio nawet zarejestrował ją w urzędzie patentowym.

Napastnik Milanu intencje miał dobre: chciał zrobić ukłon w stronę narodu, który wiele wycierpiał na naszych ziemiach kilkadziesiąt lat temu. Na naszych ziemiach – ale nie przez nas! Teraz wygląda to tak, jakbyśmy się przyznali, że mamy coś za paznokciami. Szkoda, że Piątek nie miał tej całej otoczki głęboko w nosie i nie zrobił swojego, wyraźnie oddzielając politykę od sportu. Takie nakładanie kagańca sprawia, że chce się jeszcze bardziej szczekać. Dlatego też poruszający się w oparach absurdu kibice wyciągają na wierzch równie absurdalne rzeczy.

Wystarczy spojrzeć na przyśpiewki polskich kibiców bądź niektóre popularne twitty, by dojść do wniosku, że osiągnięto efekt odwrotny do zamierzonego:

https://twitter.com/Piotr_Lis_/status/1195796979030413312

Zamachu nie było, chociaż piłkarze zostali zaatakowani. Szczęsny został popchnięty, gdy nie chciał oddać piłki, ale poważnie było dopiero z… Tomaszem Kędziorą. Na boisko bowiem wtargnęli kibice.

https://twitter.com/robert_poetsch/status/1195819536089530368

Wracając na boisko: cieszymy się, że polscy reprezentanci mimo awansu i Roberta Lewandowskiego na ławce tego meczu nie olali. Gdzieś można sobie wsadzić wypowiedzi o dumie, honorze, prestiżu związanym z grą w koszulce z orzełkiem na piersi, gdy mecz reprezentacji Polski – nieważne, czy na mundialu, Euro, sparingu, Lidze Narodów, Miast czy Wsi – zostaje potraktowany jak okazja do odpoczynku.

Tu tak nie było. Na szczęście. Piłkarze zdali sobie sprawę, że to nie był tylko mecz o nic. To był mecz reprezentacji Polski.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem