Pewne zwycięstwo Polaków, król strzelców Lewandowski!

Łatwo, gładko i przyjemnie – tak wyglądało spotkanie Armenii z Polską. Biało-czerwoni zwyciężyli 6:1 i od pierwszej, a właściwie to od drugiej minuty panowali nad wydarzeniami boiskowymi. Bohaterem spotkania został Robert Lewandowski, który wyprzedził w klasyfikacji najlepszych strzelców naszej reprezentacji Włodzimierza Lubańskiego.

Kamil Grosicki powiedział podczas niedzielnego „Cafe Futbol”, że liczy na podreperowanie swoich statystyk już w najbliższym meczu, gdyż w ostatnich czterech spotkaniach kadry nie zaliczył ani bramki, ani asysty. Jego życzenie spełniło się już w drugiej minucie spotkania, kiedy otworzył wynik meczu i ze spokojem wykorzystał podanie od Łukasza Piszczka. Potem do głosu doszedł kapitan – Lewandowski najpierw bezpośrednio z rzutu wolnego umieścił futbolówkę w siatce, chwile później wykorzystał katastrofalny błąd i nieporozumienie bramkarza z obrońcą Ormian i w niecodziennej sytuacji podwyższył wynik meczu. W dalszej fazie pierwszej części gry do głosu doszli nasi rywale, którzy zdobyli gola na 3:1. Dośrodkowanie z rzutu rożnego na gola strzelonego głową zamienił Hovhannes Hambardzumyan. Ormianie poszli za ciosem, imponowała ich ofiarność i ambicja w dążeniu do celu, ale nie byli w stanie zdobyć kontaktowego gola.

Komentarz na temat pierwszej połowy? Bardzo dobry początek Polaków sprawił, że naszym rywalom zupełnie odechciało się grać w piłkę. Strata gola na 1:3 była spowodowana tylko tym, że nasi piłkarze na moment oddali inicjatywę rywalom. Jak pokazały wydarzenia boiskowe – to był błąd, który Ormianie znakomicie wykorzystali.

Robert Lewandowski prześcignął Włodzimierza Lubańskiego w klasyfikacji strzelców

Na początku drugiej połowy mieliśmy wrażenie, że to Ormianom bardziej chce grać się w piłkę. Niby częściej się przy niej utrzymywali, niby mieli kilka okazji, ale tak naprawdę niewiele z tego wynikało. Okres boiskowej “ciszy” znakomicie potrafili wykorzystać biało-czerwoni, którzy wiedzieli, kiedy przyspieszyć i kiedy zaskoczyć gospodarzy. Znakomitym wznowieniem piłki popisał się Wojciech Szczęsny, który podał do Piszczka, a ten zgrał ją do Jakuba Błaszczykowskiego. Zawodnik VFL Wolfsburg zszedł do środka pola i uderzył z lewej nogi, dzięki czemu wyprowadził nasz zespół na prowadzenie 4:1. Czy tylko my mieliśmy Deja vu z Euro 2012 i mieliśmy przed oczami gola przeciwko Rosji?

Znakomity akcent dał wprowadzony w drugiej połowie Krzysztof Mączyński, który odebrał piłkę w środku pola, i przytomnym podaniem uruchomił Grosickiego, a ta chwilę później trafiła do ormiańskiej siatki. Strzelec gola? Nie kto inny, jak Lewandowski. To był teatr jednego aktora.

W końcówce spotkania znowu błysnął Błaszczykowski, który po indywidualnej akcji dograł futbolówkę w pole karne, a tam najsprytniejszy był Rafał Wolski, który ustalił wynik meczu. Dla pomocnika Lechii może to być trafienie decydujące o jego przyszłości w drużynie Adama Nawałki.

Obraz gry już do samego końca nie zmienił się. Polacy grali piłką, Ormianie za nią biegali. Mieliśmy przewagę w środku boiska i czekaliśmy już na zakończenie meczu. Na boisku pojawił się Thiago Cionek, który zmienił narzekającego na ból w nodze Michała Pazdana. Polacy pewnie pokonali 6:1 Armenię i niezależnie od wyniku spotkania Czarnogóry z Danią mają los awansu na mundial w swoich rękach.

Komentarz do drugiej połowy? Zupełnie bez emocji. W pierwszej połowie Ormian było stać na zrywy – w drugiej już nie. Cieszy brak żółtych kartek naszych zawodników, pewne zwycięstwo i znakomita postawa Roberta Lewandowskiego. Brawo!

Komentarze