„pashaBiceps” obejrzał z kibicami mecze IEM Katowice. Nudy nie było!

Nie tak miało wyglądać esportowe święto w Katowicach. Intel Extreme Masters odbył się bez publiczności z powodu obaw o zdrowie kibiców przez epidemię koronawirusa. Fani rozczarowani brakiem możliwości obejrzenia na scenie głównej Spodka największych gwiazd CS:GO czy StarCrafta 2, mogli poprawić sobie humor, spotykając się w sobotę z legendą esportu. Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski pojawił się

Nie tak miało wyglądać esportowe święto w Katowicach. Intel Extreme Masters odbył się bez publiczności z powodu obaw o zdrowie kibiców przez epidemię koronawirusa. Fani rozczarowani brakiem możliwości obejrzenia na scenie głównej Spodka największych gwiazd CS:GO czy StarCrafta 2, mogli poprawić sobie humor, spotykając się w sobotę z legendą esportu. Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski pojawił się dla nich w CityPub Katowice. Frekwencja dopisała!

Choć do rozpoczęcia imprezy były jeszcze trzy godziny, to już w południe przed pubem zaczęła ustawiać się kolejka kibiców. Ci nie tylko chcieli wspólnie obejrzeć zmagania najlepszych graczy na świecie, ale także poznać jednego z najbardziej rozpoznawalnych zawodników w historii esportu. Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski to postać, której nikomu przedstawiać nie trzeba! Udowodnił wszystkim, że marzenia można spełniać. Wygrywał w EMS One Katowice 2014, DreamHack Masters Las Vegas 2017, pierwszym sezonie ELEAGUE, mistrzostwach IEM szóstego sezonu i w wielu, wielu, wielu innych turniejach.

O godzinie 15 do CityPub Katowice weszli pierwsi kibice i z wielką chęcią korzystali z możliwości zrobienia sobie zdjęcia z legendą Counter-Strike’a. „pashaBiceps” każdemu poświęcił nie tylko chwilę na wspólne fotografie, ale także krótkie pogawędki. Pytań nie brakowało – nic jednak dziwnego, nie codziennie spotyka się tak wybitnych graczy!

Gdy rozpoczęły się zmagania w ramach finałów IEM Katowice 2020, kibice zasiedli do wspólnego oglądania meczów. Emocji nie brakowało także podczas mierzenia w turnieju „jeden na jednego” w Counter-Strike’a. Wśród osób, które pojawiły się na imprezie byli także przedstawiciele mediów czy organizatora IEM-u Katowice, ESL’a.

Kibice najpierw obejrzeli bardzo zacięte spotkanie pomiędzy G2 Esports a fnatic. Górą ostatecznie była francusko-serbska formacja, która po trzech mapach (de_inferno 16:12, de_dust2 11:16,  de_train 16:12) pełnych zwrotów akcji mogła cieszyć się z awansu do finału i czekać na rywala. Tym okazał się zespół NatusVincere, który rozgromił największego faworyta turnieju, Astralis. 16:5 na de_dust2 i 16:5 na de_nuke było gigantyczną sensacją dla wszystkich!

To, co działo się w niedzielę w finale turnieju IEM Katowice 2020 jest doskonale znaną historią. Rosyjsko-ukraiński zespół zmiótł z powierzchni ziemi G2 Esports, wygrywając gładko na trzech mapach. W Katowicach historia zatoczyła koło – dziesięć lat temu zawodnicy Natus Vincere wygrali w Counter-Strike’a 1.6. Teraz po dekadzie zrobili to samo, triumfując w CS:GO! I choć nikt w miniony weekend nie był szczęśliwy, że nie miał okazji pojawić się w Spodku, to w sobotę uśmiechów na twarzach nie brakowało.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem