Panie Nawałka, kiedy wreszcie przestaniemy tracić czas?

- Dostałeś rower to pedałuj! – powiedział Zbigniew Boniek do Grzegorza Laty, kiedy przegrał z byłym królem strzelców Mundialu w 1974 roku wybory o fotel prezesa PZPN. Jeśli do tego samego pojazdu porównać reprezentację, rower Adama Nawałki jeździł całkiem nieźle. Biało-czerwony kolarz miał siłę pedałować, a dobrej jakości koła kręciły się w zadowalającym tempie. Na kilka miesięcy przed najważniejszym turniejem w życiu wielu tych, którzy pedałują, selekcjoner zaczął się jednak zastanawiać: a może na wypadek, gdyby okrągłe koła nie dały rady, przetestujemy wariant z tymi kwadratowymi?

Naturalne dla roweru są okrągłe, tak jak dla polskiej piłki optymalnym jest ustawienie z czwórką obrońców i dwójką napastników. Tak było niemal od zawsze. FC Barcelona ma w genach 4-3-3 lub 3-4-3, dwa ulubione słowa jej kibiców to „tiki” oraz „taka”, a posiadanie piłki to druga najważniejsza, zaraz po wyniku, statystyka meczu. Reprezentacja Włoch z odwiecznym cattenaccio to uosobienie 3-5-2. Trójka twardych stoperów, niezmordowani skrzydłowi, walka w środku pola, szczelna defensywa licząca często pięć osób – to ich cechy szczególne.

My w krwi mamy szybkie przejście z obrony do ataku, współpracę duetu snajperów, często kontrataki i dośrodkowania, a im więcej kucharek w obronie, tym mniejszą ucztę mają kibice oglądający mecz. Tak graliśmy zawsze od Gdańska do Zakopanego, od trampkarzy po juniorów starszych, od B-Klasy do Ekstraklasy. I co najważniejsze: w reprezentacji Polski najczęściej przynosiło dobre efekty.

W 2002 roku awansowaliśmy na mundial, grając parą napastników Olisadebe-Kryszałowicz.
Na mundial w 2006 roku awansowaliśmy, grając parą napastników Żurawski-Frankowski.
Na Euro 2008 awansowaliśmy, grając parą napastników Smolarek-Matusiak.
Na Euro 2016 awansowaliśmy, grając parą napastników Lewandowski-Milik.

Gdy Lewandowski był osamotniony, zebraliśmy łomot na Euro 2012 i w eliminacjach do poprzedniego mundialu w Brazylii.
Gdy Żurawski był osamotniony, próżno było szukać szans na MŚ 2006 w Niemczech.
Gdy Smolarek był osamotniony, dostaliśmy lekcję futbolu na Euro 2008.

Pomimo tego, że za sukces Adama Nawałki odpowiada w lwiej części zmiana nastawienia na ofensywne, wymierna pomoc i odciążenie w ataku Roberta Lewandowskiego oraz dokooptowanie do naszego kapitana Arkadiusza Milika, były trener Górnika Zabrze zaczął kombinować. Chociaż jest trudno, od trzech spotkań pedałuje na rowerze, który ma kwadratowe koła. Nie nauczył go niczego pierwszy mecz, w którym byliśmy tłem Urugwaju i nie strzeliliśmy ani jednej bramki. Nie nauczyła porażka z Meksykiem 0:1.

Czy nauczy trzeci mecz, w którym nie jesteśmy lepsi, nie dominujemy, nie stwarzamy sobie sporej liczby stuprocentowych sytuacji?

Mamy nadzieję, że tak. Powinniśmy naturalne dla nas ustawienie szlifować, w tym ustawieniu sprawdzać nowe twarze, doprowadzać je do perfekcji. Nie tracić czas na eksperymenty, których nie uda się wprowadzić w życie na kilka meczów przed mundialem, bo w reprezentacji jest tylko ułamek czasu do pracy na taktyką w porównaniu do klubu.

Rozmawialiśmy tuż przed meczem z Nigerią z Waldemarem Fornalikiem. Były selekcjoner reprezentacji Polski to zwolennik 4-4-2, ale w reprezentacji Polski – pomimo tego, że próbował – jednak tak nie grał. – Bardzo chciałem, ale wtedy jedynym zawodnikiem linii ataku prezentującym międzynarodowy poziom był Robert Lewandowski. Arkowi Milikowi dałem zadebiutować, ale przeszedł wtedy do Leverkusen, przestał grać. Musieliśmy zmieniać ustawienie, bo nie było kogoś, kto mógłby obok „Lewego” grać – tłumaczył obecny trener Piasta, z którym duży wywiad ukaże się na naszych łamach w przyszłym tygodniu.

Ten mecz pokazał bardzo dobitnie, ile warte jest budowanie strategii na wiele miesięcy przed turniejem. Jak (nie)ważne jest testowanie nowych ustawień czy stawianie na określonych zawodników, kiedy na chwilę przed mundialem najlepszymi zawodnikami na boisku są ci, którzy grają w kadrze na dobrą sprawę po raz pierwszy. A najsłabsi okazują się gracze, którzy sprawdzani byli mnóstwo razy. Tylko mają jedną wadę, dość istotną w futbolu: są zupełnie pozbawieni formy.

Rafał Kurzawa, obok Przemysława Frankowskiego, to jeden z największych pozytywów tego meczu.

Pierwsza połowa była fatalna, druga nie była lepsza. Baliśmy się, że nie mamy skrzydłowych i przez to wszyscy wychwalali ustawienie z trójką środkowych obrońców, wahadłowymi i osamotnionym Robertem Lewandowskim. To miało maskować braki, które posiadamy. Tymczasem jedynymi piłkarzami, którzy w tej pierwszej połowie wyróżnili się pozytywnie, byli… właśnie boczni pomocnicy.

Rafał Kurzawa co prawda tylko wtedy, gdy miał ustawioną piłkę i dośrodkowywał ją w ramach stałego fragmentu gry, ale robił to tak, jak przyzwyczaił nas w rozgrywkach Ekstraklasy, czyli znakomicie. Choćby za potężny atut, jaki niesie za sobą pomocnik Górnika Zabrze w postaci zagrożenia po rzutach wolnych i rożnych, powinien znaleźć miejsce w samolocie do Rosji. Jeśli na 23 piłkarzy jednego powołamy tylko dlatego, że świetnie bije stałe fragmenty gry – opłacało się. Zawsze to dodatkowa opcja, na którą nie trzeba tracić czasu w trzech meczach kontrolnych.  Ten czas stracono testując nowe ustawienie.

Piotr Zieliński niewidoczny, Piotr Zieliński nie bierze na siebie gry, bla, bla, bla… Tym jednym podaniem do Roberta Lewandowskiego, które – gdyby snajper Bayernu odwdzięczył się pięknym za nadobne – powinno zakończyć się bramką dla reprezentacji Polski, zamknął usta wszystkim. Nie jest problemem Zieliński. Przyczyna jego słabszej formy niemal zawsze leży w nieodpowiednim wykorzystaniu jego potencjału, który piłkarz Napoli ma przeogromny.

Tak finezyjnie, kreatywnie i wizjonersko podającego zawodnika polska piłka nie widziała kilkanaście lat. Grzechem i niezwykłym marnotrawstwem jest niewykorzystanie tego.

Po raz kolejny okazało się, że cuda zdarzają się rzadko. Jeśli Grzegorz Krychowiak jest przeciętny w klubie, to nie będzie wybitny w kadrze, a lepiej prezentować się będzie – nawet, jeśli tylko walczący o miejsce w składzie Łudogorca Razdgrad – nawet Jacek Góralski. Patrząc na Kurzawę czy Frankowskiego nie jesteśmy pewni, czy nie lepiej spisałby się Taras Romanczuk.

Robert Lewandowski miał tylko jedną niezła, choć trudną sytuację do strzelenia gola. Trafił w słupek.

Jeśli ostatnie mecze były testem, trzeba odpowiedzieć sobie, jaki jest rezultat tych eksperymentów. 270 minut, dwie porażki i remis, okrągłe zero bramek. Test nieudany nie tylko ze względu na słabą grę.

Artur Jędrzejczyk jest w tragicznej formie? Nie trzeba było oglądać ostatnich meczów Legii Warszawa, by to stwierdzić po drugiej połowie z Nigerią. Robert Lewandowski osamotniony to Robert Lewandowski sfrustrowany, który często wraca się do środkowej strefy boiska, dubluje pozycje ofensywnego pomocnika, zostawia dziurę w polu karnym i między stoperami rywala? Widzieliśmy to za kadencji Franciszka Smudy i Waldemara Fornalika tak często, że dziwi nas to tak, jak śnieg zimą.

Ciekawe, kiedy przestanie dziwić Adama Nawałkę i zamiast testować, zacznie przygotowywać drużynę pod kątem mundialu. Czasu jest coraz mniej, a zegar tyka coraz głośniej. Jego upływ gra na naszą korzyść, ale w dwa miesiące możemy nie zdążyć tych korzyści zobaczyć…

Polska – Nigeria 0:1 
0:1 – Victor Moses

Noty Polaków w skali 1-10:

Fabiański 6 (Białkowski 5) – Piszczek 5 (Jędrzejczyk 3), Glik 5, Kamiński 5 – Frankowski 6 (Kędziora ), Krychowiak 4, Linetty (Góralski 6), Kurzawa 6 – Zieliński 5, Kownacki 3 (Milik -) – Lewandowski 4 (Świerczok 4)

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem