Pam, pam pam pam. W jednej sekundzie wszyscy kibice wstają, a ci dopijający właśnie drinka przy barze odstawiają plastikowy kubeczek i przyspieszonym krokiem wchodzą do hali. Dziennikarze, którzy galę oglądają w telewizorze w pokoju dla mediów, również kierują się pod ring, by posłuchać Funky Polaka. Goście z pierwszych rzędów też nie chcą być do tyłu - załatwianie spraw biznesowych może poczekać. Przecież na scenie stoi już Tomasz Adamek.

I właśnie przy tym „Pam, pam pam pam pam” często z atmosfery sennej i spokojnej każdemu w mgnieniu oka przybywa wigoru. Nawet bokserski laik, któremu lepiej poinformowany kolega każe wstać, robi to bez zawahania i przyjmuje właściwą pozycję. Nie dlatego, że właśnie w głośnikach rozbrzmiewa Mazurek Dąbrowskiego. Dlatego, że do ringu wchodzi Tomasz Adamek.

Pamiętam 2016 rok, kwiecień. Gala Polsat Boxing Night, ta smutna dla nas, bo Adamek przegrał przed czasem z Erikiem Moliną. Potrafię sobie przypomnieć, co działo się w Tauron Arenie na dwie, trzy godziny przed walką wieczoru. Kolejka do baru w loży, kolejka do toalety, kolejka na papierosa. Na trybunach sporo wolnych miejsc, gdzieniegdzie puste sektory, na płycie ruch jak na Marszałkowskiej w Warszawie. Każdy musiał coś załatwić – jedna osoba szła po drinka, inna z niego wracała. Zainteresowanie boksem i tym, co dzieje się w ringu było, ale zdawkowe. Grupka zapaleńców z Wrocławia krzyczała „Master, Master”, reszta akurat mieszała whiskey z colą. Nic nie wskazywało na to, że zaraz wszystkie sprawy odejdą na bok i obiekt wypełni się niemalże do ostatniego krzesełka.

I faktycznie – gdy do ringu wychodził Tomasz Adamek, a Funky Polak zagościł na głośnikach, to hala zwariowała. Starając się podejść do tego zupełnie bez emocji zauważyłem, że kolano drży, a w gardle coś ściska. Obojętna pani siedząca tuż obok również wiedziała, że trzeba wstać i krzyczeć w rytm. Wolne krzesełko obok jakiegoś milionera z szóstego rzędu również po raz pierwszy podczas trwającej kilka godzin imprezy zostało w końcu zajęte. „To moje miejsce? Sorry, spóźniłem się, stałem w korku.”

Przecież mijaliśmy się przy szwedzkim stole oszuście.

Adamek wtedy przegrał i zakończył sportową karierę. Podczas tej samej gali było kilku pięściarzy, którzy wtedy dla mnie wydawali się również interesować polskiego kibica. Był Mateusz Masternak, Andrzej Wawrzyk, Michał Cieślak i jeszcze kilku innych. Na całe szczęście Góral wrócił między liny i w sobotę odniósł trzecie zwycięstwo z rzędu. Jego poprzednicy wychodzący wtedy do ringu:

  • Andrzej Wawrzyk – ma swoje problemy, nie boksuje od września 2016
  • Marcin Rekowski – 5 maja kończy karierę
  • Michał Cieślak – miał przerwę przez wpadkę dopingową
  • Mateusz Masternak – wygrał podczas PBN „Noc Zemsty”
  • Rafał Jackiewicz – od 5 lat kończy sportową karierę
  • Michał Syrowatka – wygrał i przegrał z Robbie Deviesem – nie budzi wielkiego zainteresowania

Minęły dwa lata, a wiele się w polskim boksie nie zmieniło. W międzyczasie tylko Masternak aspiruje do tego, by sportowo być na poziomie Adamka. Zainteresowania nigdy prawdopodobnie nie wzbudzi wśród kibiców takiego, jak jego kolega Gilowic.

Co ciekawe, moda na Adamka nie mija.

Zmierzam do tego, że gale PBN na przestrzeni dwóch lat nie potrafiły wykreować następców Adamka, który w dalszym ciągu budzi największe zainteresowanie kibiców. Mimo 41 lat, mimo „zdartej płyty”, mimo realiów dzisiejszej wagi ciężkiej, znakomitego Joshuy i Wildera, to na Adamka wciąż liczą kibice i to w nim widzą…

No właśnie, kogo widzą?

Byłem na kilku walkach Krzysztofa Włodarczyka i Krzysztofa Głowackiego. Przyglądam się praktycznie każdemu z naszych pięściarzy, gdziekolwiek by nie rywalizowali. I wiecie co? Nie potrafię sobie przypomnieć żadnej piosenki, przy której wychodzą oni do ringu. Przy czym wychodzi Góral, wie każdy, przy czym wychodził Darek Michalczewski, też pewnie zdecydowana większość. Porównanie obu panów jest nieprzypadkowe – obaj byli posiadaczami pasów mistrzowskich w dwóch kategoriach wagowych.

Charyzmy, sympatii i zainteresowania kupić jednak nie można. Albo się to ma, albo tego się nie ma. Adamek to wciąż ma. Wydaje mi się niestety, że na takim poziomie tylko Tomek może się czymś takim pochwalić w polskim boksie.

29 kwietnia | Daniel Jacobs – Maciej Sulęcki

Zwycięstwo Jacobsa: 1,12

Remis: 28

Zwycięstwo Sulęckiego: 5,2

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem