Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Okiem zrzędy – sztuka podnoszenia się z kolan

Przez ostatnie 10 lat Polska była w ścisłej czołówce światowych potęg męskiej piłki ręcznej. Była, bo o ile pokolenie braci Jureckich i Lijewskich, Sławomira Szmala, Karola Bieleckiego i spółki należała do wąskiego grona najlepszych, o tyle dzisiejsza reprezentacja z tej czołówki wypadła. Przez dekadę jedyną ważną imprezą, na jakiej nas zabrakło były Igrzyska Olimpijskie w Londynie. Jakże dziwnie będzie więc śledzić styczniowe Mistrzostwa Europy 2018 bez udziału Biało-czerwonych.

Pamiętam to jak dziś, bo do 2007 roku moje kontakty z piłką ręczną ograniczały się jedynie do oglądania spotkań ligowych gdańskich zespołów: Spójni i Wybrzeża. Jeśli chodzi o reprezentację, przez lata byliśmy gdzieś między światową 2 i 3 ligą, polski szczypiorniak także organizacyjnie należał do trzeciego świata. Na zgrupowania kadry narodowej niekoniecznie przyjeżdżali najlepsi, często zawodnicy nie mieli nawet jednakowych strojów, brakowało wszystkiego. Zmienił to dopiero Bogdan Wenta i niezwykle utalentowana grupa chłopaków, pokolenie, które samo z siebie pojawia się raz na jakiś czas. Selekcjoner kadry narodowej nie tylko zrobił z nich fantastyczną drużynę, oni sami mieli świadomość, że kadra to sposób na wybicie się i zrobienie kariery. W 2007 roku Polska, jako czarny koń Mistrzostw Świata dotarła do samego finału, gdzie uległa Niemcom, których wcześniej, w fazie grupowej ograła. Pamiętam jak dziś pocieszającego Wentę przed kamerami telewizyjnymi reportera, który próbował szkoleniowca przekonać, że tego meczu nie dało się wygrać. Trener nie krył poirytowania, ponieważ wiedział, że to nieprawda. Niemcy byli tego dnia do ugryzienia! Na własne życzenie nie zdobyliśmy złota…

Ależ to była ekipa !!! Od pierwszych sukcesów minęło już 10 lat…

To wszystko powinno się zacząć już wtedy. Na fali sukcesu należało zacząć budować przyszłość polskiego szczypiorniaka. Zwiększyć dotacje na piłkę ręczną, dotrzeć do większej ilości młodych chłopaków w całym kraju, podkraść tych najzdolniejszych innym dyscyplinom sportu, stworzyć im jeszcze lepsze warunki do rozwoju, rozszerzyć program Szkół Mistrzostwa Sportowego koncentrujących się na szkoleniu „ręcznych”. Ten moment został przegapiony. Zmarnowany. Z kretesem przegrany.

Szersza publiczność cieszyła się jednak z kolejnych sukcesów Biało-czerwonych. W Mistrzostwach Europy, ze względu na niezwykle specyficzną i wymagającą formułę, nigdy nie udało nam się sięgnąć po krążek, natomiast na Mundialu już dwa lata później cieszyliśmy się z kolejnego medalu, tym razem brązowego. A skoro były medale, znaczy, że wszystko było dobrze. A kibice, pamiętając takie chwile, coraz bardziej zakochiwali się w drużynie Bogdana Wenty.

Ile razy później bohater tego spotkania, Artur Siódmiak, podobnie jak jego koledzy z kadry, zadawali pytanie: a co potem? My nie będziemy grać wiecznie, gdzie są młodzi? Gdzie ogólnopolskie programy mające na celu rozpowszechnienie piłki ręcznej? W końcu Król Artur sam, po zakończeniu kariery, zaczął się angażować w różnego rodzaju projekty ministerialne, bił rekordy Guinessa, organizował Artur Siódmiak Camp. To wszystko jednak było za mało. To wszystko powinno zacząć się wtedy, w 2007 i wyjść z inicjatywy Ministerstwa Sportu i ZPRP, a nie od emerytowanego kadrowicza. Może wówczas nie obudzilibyśmy się dziś z ręką w nocniku…

Gdzieniegdzie pojawiały się głosy, że Wenta nie stawiał na młodych, nie wprowadził do swojej kadry świeżej krwi, no, może poza Kamilem Syprzakiem. Umówmy się jednak – szkolenie nie jest zadaniem trenera kadry narodowej. Jest nim selekcja, wybieranie najlepszych. A najlepsi byli, niezmiennie, starzy mistrzowie. Gdy formuła współpracy z Bogdanem Wentą się wyczerpała, jego miejsce zajął Michale Biegler. Niby próbował coś działać z młodymi, niby monitorował rozwój narybku, ale brąz w Katarze znowu wywalczyli głównie weterani. Podobnie było na Igrzyskach Olimpijskich w Rio pod wodzą Talanta Dujszebajewa. Szkoda, że Polakom turnieju tego nie udało się zwieńczyć medalem. Prawdopodobnie to była ostatnia szansa, a na kolejną poczekamy wiele, wiele lat…

W Katarze brąz wywalczyli w dużej mierze starzy, doświadczeni kadrowicze.

Polacy zaczynają od nowa, praktycznie od zera. Nie zagrają na Euro po raz pierwszy od dekady. O tym jak trudnego zadania przebudowy zespołu narodowego podjął się Piotr Przybecki przekonał nas występ Biało-czerwonych podczas turnieju Golden League w Danii. Zaczęliśmy od pogromu z Francją (15:29), potem dość łaskawie potraktowali nas gospodarze turnieju (nasza porażka 25:26), oraz dość łatwo ograła Norwegia (przegrana 27:32). W kolejnej, styczniowej edycji turnieju Polska już nie zagra, zastąpi ją Egipt. Wniosek? Do złotej ligi już nie należymy. I obawiam się, że jeszcze długo nie będziemy należeć…

Pamiętacie „klątwę Zbigniewa Bońka” ? Po niezbyt udanym występie na Mundialu w Meksyku, z którego Polacy po porażce z Brazylią 0:4 odpadli już w 1/8 finału obecny prezes PZPN powiedział, że wszystkim się w głowie poprzewracało od dobrobytu i przepowiedział chude lata dla polskiego futbolu. Miał rację – do kolejnej wielkiej imprezy zakwalifikowaliśmy się dopiero po kolejnych 16 latach.

Czy Tomasz Gębala dorówna kiedyś klasą Karolowi Bieleckiemu?

W piłce ręcznej nikt klątwy nie rzucał, ale bohaterowie ostatnich lat nie raz i nie dwa ostrzegali – nie ma następców. I przy całej sympatii dla naszych obecnych kadrowiczów, Rafał Przybylski to nie Marcin Lijewski, Tomasz Gębala to nie Karol Bielecki, a Mateusz Wróbel to nie Michał Jurecki. Być może nasi będą wygrywać poszczególne bitwy, ale całych wojen – raczej nie. Być może z czasem zaczną z powrotem kwalifikować się do wielkich imprez, ale czy będą na nich walczyć o medale? Niestety wątpię. Chciałbym się mylić…

A wracając jeszcze na chwilę do klątw piłkarskich… Od kilku lat coraz głośniej słychać głosy: a co po Lewym, Gliku, Błaszczykowskim, Piszczku? Niby wszyscy to widzą, ale jakoś nikt szczególnie nic w kierunku zmian nie robi… Widzicie analogię między Orłami Wenty a Orłami Nawałki?

 

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.