Okiem zrzędy: Polski tenis wraca do światowej drugiej ligi?

Jeszcze chwila, a nazwisko Agnieszki Radwańskiej będziemy wspominać z równym rozrzewnieniem, co przed laty dokonania Wojciecha Fibaka i Jadwigi Jędrzejowskiej. Nasza najlepsza tenisistka, przez niemal dekadę znajdująca się w ścisłej światowej czołówce, wyleciała już nie tylko poza czołową 10, ale i 20 światowego rankingu. Dokładnie mówiąc, znajduje się obecnie na 28. pozycji. Tak nisko Isia nie była od czasów, kiedy jako nastolatka rozpoczynała podbój światowych kortów. Od czasów, kiedy Polska znajdowała się w światowej, tenisowej II lidze…

 

Kto nie interesował się tenisem „przed erą Radwańskiej” nie wie, ile rozczarowań i upokorzeń przeżywał kibic nad Wisłą, trzymając kciuki za reprezentantów kraju. Na przełomie wieków najlepszymi polskimi tenisistami byli Magdalena Grzybowska oraz Bartłomiej Dąbrowski. O ile 38-letnia obecnie, emerytowana już zawodniczka wygrała w 1996 rku juniorski Australia Open, a w światowym rankingu przez chwilę była nawet 30, o tyle etatowego mistrza kraju nie ma obecnie nawet w …polskiej wersji wikipedii. „Grzybcia” nigdy nie wygrała turnieju WTA, w turniejach wielkiego szlema nigdy nie przebrnęła 3 rundy. Karierę zakończyła z powodu licznych kontuzji w wieku zaledwie 24 lat.

Pamiętacie najlepszych polskich tenisistów przełomu wieków, z “ery przed Radwańską”? No właśnie…

Powiedzieć, że polski tenis w momencie pojawienia się Agnieszki Radwańskiej był w głębokim kryzysie, to nic nie powiedzieć. Od czasu do czasu wartościowe wyniki osiągali nasi debliści: Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. W pierwszej setce światowego rankingu mieliśmy Martę Domachowską, w drugiej – Łukasza Kubota. Isia wprowadziła krajowy tenis do światowej ekstraklasy. Wygrywała turnieje – z początku te małe, z czasem – coraz większe. W wielkoszlemowych imprezach radziła sobie z roku na rok coraz śmielej, eliminowała zawodniczki ze ścisłej światowej czołówki, nie ograniczała się w nich do samego uczestnictwa, ale mocno zaznaczała swoją obecność. Koniec końców w Sydney, Paryżu, Londynie ani Nowym Jorku nigdy nie wygrała, ale finał Wimbledonu to największy sukces w historii polskiego tenisa. Moim zdaniem większy, niż triumf w turnieju Masters kończącym sezon 2015 (podczas tej imprezy Radwańska zresztą…przegrała dwie partie w fazie grupowej!)

W międzyczasie do czołówki światowej, na chwilę co prawda, ale za to spektakularnie wskoczył Jerzy Janowicz, a Łukasz Kubot ze średniego singlisty przeistoczył się w wybitnego deblistę. Niezłe wyniki osiągała młodsza siostra Agnieszki, Urszula, więc wydawało się, że nasz tenis jest na fali wznoszącej, a jego miejsce jest na topie. Nie minęło kilkanaście miesięcy, a nagle budzimy się w innej rzeczywistości. Radwańska ma za sobą sezon bez wygranego turnieju na koncie, po raz pierwszy od 2008 roku jest tak nisko w rankingu. W tej chwili odpoczywa, grę i treningi skończyła 2 tygodnie temu, a na instagramie pozdrawia z raju.

Greetings from paradise 🙂

Post udostępniony przez Aga Radwanska (@aradwanska)

Wszyscy mieliśmy nadzieję, że w momencie, kiedy za doping została zawieszona Maria Szarapova, a najlepsza tenisistka XXI wieku Serena Williams zaszła w ciążę, jest szansa zaatakować w końcu pierwsze miejsce światowych list oraz wygrać upragniony, wielkoszlemowy tytuł. Stało się wprost przeciwnie i jeśli Agnieszka nie powróci w przyszłym roku do swojej najlepszej gry, nie wróci także do światowej czołówki. Co natomiast stanie się, jeśli do tego dojdzie? Mówienie o spalonej ziemi to z pewnością duża przesada, ale krajobraz polskiego tenisa bez Radwańskiej nie jest zbyt kolorowy. Dzielnie walczy Magda Linette, ale ona pewnego poziomu raczej nie przeskoczy. Jerzy Janowicz ma permanentne problemy zarówno ze zdrowiem, jak i zachowaniem równowagi psychicznej. Jak stoją w światowym rankingu nasi pozostali najlepsi na dzień dzisiejszy tenisiści?

28.Agnieszka Radwańska (Polska) 1715 punktów
72. Magda Linette (Polska) 860
174. Magdalena Fręch (Polska) 320
339. Katarzyna Piter (Polska) 124
475. Katarzyna Kawa (Polska) 66
499. Marta Leśniak (Polska) 60
505. Paula Kania (Polska) 59
537. Urszula Radwańska (Polska) 51
583. Maja Chwalińska (Polska) 42
598. Iga Świątek (Polska) 40

136. Jerzy Janowicz (Polska) 416 punktów
251. Kamil Majchrzak (Polska) 200
365. Hubert Hurkacz (Polska) 117
403. Michał Przysiężny (Polska) 100
543. Andrzej Kapaś (Polska) 58
547. Paweł Ciaś (Polska) 57
567. Maciej Rajski (Polska) 51
738. Michał Dembek (Polska) 28
751. Adam Chadaj (Polska) 26
756. Maciej Smoła (Polska) 26

Polski Związek Tenisowy od lat jest organizacją, o której wspomina się głównie w kontekście mniejszych lub większych afer, a zawodnicy, którzy cokolwiek osiągnęli podkreślają, że w ich sukcesach wsparcia ze strony PZT po prostu nie mieli. Żeby wybić się w tenisie nie wystarczy talent, potrzeba także pieniędzy. I to niebagatelnych: podróże po całym świecie, trenerzy, sparingpartnerzy, to wszystko kosztuje masę grosza. Przebijają się nie tylko najlepsi, ale i najwytrwalsi. Widocznie na dzień dzisiejszy w Polsce zbyt wielu takich zawodników nie mamy…

Agnieszka, pograj jeszcze trochę na najwyższym, światowym poziomie!

Agnieszka! Odpoczywaj i wracaj na kort mocniejsza! Wierzymy, że jeszcze stać cię na powrót do światowej czołówki, wygrane turnieje i świetną grę. Znamy historię zawodniczek, które po słabszym okresie powróciły jeszcze na absolutny top, jak chociażby 37-letnia już Venus Williams. Nie chcemy powrotu do roli tenisowego zaścianka, gdzie sukcesem jest przebrnięcie II rundy podrzędnej imprezy na drugim krańcu świata. Nie chcemy spadać z ekstraklasy do II ligi! Jeszcze nie jesteśmy do tego gotowi…

Komentarze