Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Okiem zrzędy – Polska bez awansu na Mistrzostwa Świata?

Dziś nie będę zrzędził. Dziś będę zapeszał. Napiszę coś, co może się stać, ale mam nadzieję, że się nie stanie. Chciałbym, żeby ten artykuł w niedzielę po godzinie 20 można było wyśmiać i wrzucić do kosza. Dziś będzie kilka słów o naszej kadrze, której w eliminacjach przyszłorocznych Mistrzostw Świata zostały do rozegrania (miejmy nadzieję !) już tylko dwa mecze.

Dziś nie będę zrzędził. Dziś będę zapeszał. Napiszę coś, co może się stać, ale mam nadzieję, że się nie stanie. Chciałbym, żeby ten artykuł w niedzielę po godzinie 20 można było wyśmiać i wrzucić do kosza. Dziś będzie kilka słów o naszej kadrze, której w eliminacjach przyszłorocznych Mistrzostw Świata zostały do rozegrania (miejmy nadzieję !) już tylko dwa mecze.

 

Pewnie wszyscy dobrze to znacie z własnego doświadczenia. Oglądacie mecz piłki nożnej. Zawodnik X strasznie kaleczy, kopie się po czole, po prostu nic mu nie wychodzi. „Dlaczego trener go nie zmieni? Przecież powinien to zrobić już pół godziny temu?” leci w kierunku murawy lub odbiornika telewizyjnego. Nie mija 5 minut, a piłkarz X ładuje zwycięskiego gola…

Inna sytuacja. Idziemy na mecz swojej ukochanej drużyny. Ważny mecz. Wiemy, że jej ostatnie wyniki i gra nie dają powodów do optymizmu. „Przegrają” mówimy głośno, oznajmiamy to wszem i wobec. I jednocześnie chcemy, bardzo chcemy się mylić. Dlatego tak ciężko typować wyniki spotkań zespołów, którym kibicujemy. Za dużo w tym emocji, czasami pozbawionych zdroworozsądkowego obiektywizmu.

Sytuacja trzecia. Mamy pewniaka. Takiego, na którego bukmacherzy nie przyjmują nawet zakładów. Powiedzmy –  Francję z niedawnego meczu eliminacyjnego z Luksemburgiem. Dokładnie trzy dni po rozgromieniu Holandii 4:0 Trójkolorowi zagrali z kompletnym outsiderem światowego futbolu i nie potrafili mu strzelić gola. Sport bywa przewrotny. A piłka nożna jest tą dyscypliną, która stosunkowo najczęściej chyba udziela gorzkich lekcji pokory.

Przez blisko kwartał mówiliśmy o Polsce jako o uczestniku przyszłorocznych Mistrzostw Świata. Po drugim, pewnym zwycięstwie nad Rumunią Biało-Czerwoni odskoczyli reszcie stawki na 6 punktów w tabeli grupy E, a co niektórzy kibice już zaczęli bukować bilety do Rosji. Nasz udział w tej imprezie wydawał się tak pewny, piąte miejsce w rankingu FIFA tak cieszyło, że co niektórzy rzeczywiście uwierzyli, że jesteśmy piątą siłą światowego futbolu. A skoro piątą, to podczas przyszłorocznego Mundialu zagramy co najmniej w ćwierćfinale. W takiej kolorowej bańce żyliśmy przez całe wakacje.

Lanie, jakie sprawili nam w Kopenhadze Duńczycy, spotęgowane kompromitacją naszych eksportowych drużyn ligowych w europejskich pucharach kazało nam nieco bardziej obiektywnym okiem ocenić naszą reprezentację narodową. A ta, żeby być pewna awansu na najważniejszą imprezę czteroletniego cyklu, w najbliższych meczach: z Armenią na wyjeździe i Czarnogórą u siebie, musi zdobyć cztery punkty.

Zaczniemy od Armenii. Przypomnijmy na początek mecz naszej reprezentacji z Ormianami sprzed niemalże dokładnie roku. Polecam obejrzeć skrót od 4 minuty…

 

Rywale od początku ruszyli na nas bardzo agresywnie, chwilami nie bardzo przypominało to wszystko piłkę nożną. Na szczęście sędzia już po połowie godziny gry wyrzucił jednego z nich z boiska. Na początku drugiej odsłony otwieramy wynik. 1:0. Idealny scenariusz? Niekoniecznie. Straciliśmy bramkę i zaczęły się męki Biało-Czerwonych, zakończone zwycięskim golem „Lewego” w 5 minucie doliczonego czasu gry. Chwilę wcześniej setkę, prawdziwą „piłkę meczową” miała Armenia. Tym razem z niewygodnym, agresywnym rywalem zmierzymy się na jego terenie, na którym nigdy jeszcze nie wygraliśmy. W dodatku tym razem wystąpi największa gwiazda tego zespołu, będący w formie Henrich Mchitarjan z Manchesteru United. Brzmi jak spacerek i łatwe trzy punkty?

Trzy dni później, w ostatnim meczu eliminacji zmierzymy się z Czarnogórą na Stadionie Narodowym w Warszawie. Wielki wpływ na sytuację w naszej grupie będzie miał rozegrany wcześniej mecz Czarnogóry z Danią. Na potrzeby tego tekstu pesymistycznie załóżmy, że wygrali go piłkarze z Bałkanów, a Polacy nie zdobyli kompletu punktów w starciu z Ormianami, tylko zremisowali w Erewaniu. Możliwe? Możliwe. Dodajmy do tego fakt, że przed meczem z Armenią zagrożeni pauzą za kartki są Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek, Piotr Zieliński, Jakub Błaszczykowski oraz Krzysztof Mączyński. W meczu z prowokującym, walczącym wręcz, faulującym i nie przebierającym w środkach rywalem „żółtek” dla , powiedzmy, „Piszcza” i „Lewego”, nie możemy wykluczyć. Powiedzmy więc, że je otrzymali. W jakim składzie wychodzimy na mecz o wszystko z czującą krew, zdeterminowaną Czarnogórą?


W bramce golkiper znajdującego się w strefie spadkowej rozgrywek Premiership Swensea.

Defensywa przetrzebiona, bez Piszczka, z będącym w fatalnej dyspozycji Pazdanem i z wielkim znakiem zapytania na lewej obronie.

Pomoc z powracającym dopiero do gry Krychowiakiem, mało grającym Linettym i przeważnie zawodzącym w kadrze Zielińskim.

W ataku Teodorczyk? Stępiński ?? Wilczek???

Po „fantastycznym, historycznym, dramatycznym meczu”, o którym w Czarnogórze będą wspominać jeszcze latami, reprezentacja tego kraju zwycięża w Warszawie  1:0 i zdobywa bezpośredni awans do Mistrzostw Świata, które w 2018 roku odbędą się w Rosji. Polska kończy na drugim miejscu, dającym udział jedynie w barażach.

Możliwe?

Ten czarny scenariusz może stać się nieaktualny już w czwartkowy wieczór. Niewykluczone, że już wówczas to Polska będzie świętować awans. Być może Lewy zapakuje Ormianom hattricka, co przy remisie Czarnogóry z Danią w Podgoricy pozwoli nam się cieszyć, a wynik niedzielnego spotkania w Warszawie stanie się tak naprawdę nieistotny. I miejmy nadzieję, że ten mój scenariusz defetysty nie będzie miał nic wspólnego z rzeczywistością.

Oby tak właśnie było. Tak tylko zapeszam…

Michał Faran

 

Oferta LV BET na mecze eliminacji Mistrzostw Świata w Rosji 2018 do sprawdzenia TUTAJ!