Okiem zrzędy: Na Mundialu musimy grać lepiej !

Podobno najlepszy czas na krytykę i wytykanie błędów to chwila zaraz po zwycięstwie i sukcesie, moment, kiedy zawodnik jest zadowolony i dzięki temu bardziej otwarty na gorzkie słowa. W niedzielę przypieczętowaliśmy awans na Mistrzostwa Świata, które w przyszłym roku odbędą się w Rosji. Chwilami graliśmy naprawdę fajny futbol, ale czasami bolały nas oczy od tego, co wyprawiają piłkarze w biało-czerwonych strojach. Na szczęście znaczy to, że możemy grać jeszcze lepiej, a na Mundialu  możemy powalczyć nie tylko o wyjście z grupy. Gdzie mamy rezerwy?

 

Gra obronna

Wiemy, że do rozegrania pozostało jeszcze kilka spotkań eliminacyjnych, ale jeśli sprawdzimy liczbę straconych bramek nie tylko wśród zespołów, które tak jak Polska wywalczyły bezpośredni awans, ale także w gronie ekip, które zagrają w barażach, to właśnie Biało-Czerwoni stracili ich najwięcej. I to aż o cztery więcej niż druga w tym mało chlubnym zestawieniu Serbia, której bramkarz został pokonany 10-krotnie.

W eliminacjach, nie mając zbyt wymagających rywali (niestety, taka prawda), traciliśmy prawie 3 gole na kazde dwa spotkania. To zdecydowanie za dużo, jeśli chcemy rywalizować z najlepszymi na świecie. W tym kontekście martwi kontuzja więzadeł, odniesiona przez Łukasza Piszczka, ponieważ zawodnik ten daje nam zarówno spokój w tyłach, jak i dużo jakości, kiedy podłącza się do ataków. O ile o Michale Pazdanie mówi się, że jest dużo lepszy w reprezentacji niż w klubie, o tyle u Kamila Glika widać raczej tendencję odwrotną. Błędy, które popełnia nie przystoją po prostu zawodnikowi drużyny mistrza Francji, tydzień w tydzień wybieranego do najlepszej jedenastki Ligue 1. Pamiętacie to?

Pamiętacie fatalne wyprowadzenie piłki z pola karnego w meczu z Danią, po którym straciliśmy gola? Pamiętacie jak w meczu z Czarnogórą piłka przeleciała mu pod nogą (tak, wiem, „odklejająca się” murawa…) i rywal miał „setkę” ? Co prawda o Kamila jestem jakoś dziwnie spokojny, że gdy przyjdą te najważniejsze mecze, jego poziom koncentracji pozostanie na najwyższym poziomie, ale w eliminacjach nie raz mieliśmy za jego sprawą kłopoty. Do tego dochodzą problemy na lewej obronie – operacja “Jędzy”, kruche zdrowie Rybusa, który nawet będąc w pełni sił jest naprawdę dobry, ale w grze do przodu, natomiast w defensywie radzi sobie co najwyżej średnio. Nie mamy też zbyt wielu alternatyw dla wymienionych zawodników. Fajnie, że ostatnio trafił z formą Bereszyński, ale poza tym jest nędznie ( nie mylić z Jędzą). Sam fakt, że jednym z pierwszych zmienników jest Thiago Cionek, na którego niejeden kibic w Polsce jest uczulony…Miejmy nadzieję, że przez następne kilka miesięcy z formą i regularną grą wyskoczy jakiś polski obrońca.

Uzależnienie od Roberta Lewandowskiego

Będziemy to powtarzać jak zdarta płyta. Lewy to piłkarz z innej planety, jakiego nasza reprezentacja jeszcze nie miała. Jest profesjonalistą w 200%, świetnie się prowadzi, dzięki czemu nie łapie kontuzji i miejmy nadzieję, że to się nie zmieni jeszcze przez lata. Jak wiele jednak zależy od kapitana naszej reprezentacji niech uzmysłowi to wyliczenie. Nasza kadra w 10 meczach eliminacji strzeliła 28 bramek, z czego RL9 aż 16. Na wyobraźnię działa ten tweet:

Różnicę między Robertem a jego kolegami z drużyny najlepiej pokazały obrazki z fetowania awansu na Mundial. Podczas gdy reszta piłkarzy szalała na murawie z radości, Lewy w rozmowie z selekcjonerem wściekał się, że mecz, który był pod pełną kontrolą naszej reprezentacji, w 5 minut przeobraził się w horror. Niewiele brakowało, żeby miesiące ciężkiej pracy zniweczyć w głupi sposób. Sytuację uspokoił dopiero sam Robert, strzelając gola na 3:2… Na naszego kapitana trzeba chuchać i dmuchać, bo takiego piłkarza Polska – mówię to z pełną odpowiedzialnością – jeszcze w historii nie miała. Nasze uzależnienie od goli Lewego jest jednak przerażające i aż strach myśleć, co byłoby w sytuacji „odstawienia”. Napastnik gra wszystkie mecze “od deski do deski”, ostatnie spotkanie towarzyskie, w którym koledzy musieli sobie radzić bez niego przypada chyba na końcówkę poprzedniego roku. Chyba warto byłoby chociaż raz przetestować wariant „bez Lewego”, bo gdyby taka sytuacja wydarzyła się w meczu o stawkę, panika i popłoch w naszych szeregach mogłyby się okazać nie do opanowania…

Lewy jest w naszej reprezentacji nie do zastąpienia. Aż strach pomyśleć co by było, gdyby go zabrakło…

Zbyt wąska kadra i ławka rezerwowych

Adam Nawałka działa w bardzo wąskim gronie wyselekcjonowanych piłkarzy i rzadko wpuszcza w nie świeżą krew. Tym bardziej zdziwieni byliśmy, gdy w meczu z Kazachstanem od pierwszej minuty puścił w bój Macieja Makuszewskiego. Co prawda w szerokiej kadrze od czasu do czasu pojawiają się nowi zawodnicy, ale gdy przychodzi do gry o stawkę, na boisku widzimy 15-16 piłkarzy. Tak właśnie było w minionych eliminacjach, trener naszej reprezentacji rzadko dokonywał zmian w wyjściowej jedenastce. W zasadzie w 10 meczach wyglądała ona następująco :

Fabiański (Szczęsny) – Piszczek, Glik, Pazdan, Rybus (Jędrzejczyk) – Krychowiak, Mączyński (Linetty), Zieliński (Milik), Błaszczykowski, Grosicki – Lewandowski.

Musicie przyznać, że to bardzo niewielka grupa piłkarzy, a chyba żaden z nie wymienionych tutaj zawodników nie rozegrał w tych eliminacjach więcej, niż łącznie 180 minut, czyli dwóch pełnych spotkań. Wnioski mogą być dwa: albo selekcjoner uważa, że zmiennicy nie dają takiej jakości, jakiej należy spodziewać się po reprezentantach kraju i ich wprowadzenie na boisko mogłoby doprowadzić do diametralnego obniżenia poziomu sportowego całej ekipy. Druga opcja mówi o tym, że Nawałka po prostu nie chciał ryzykować w ważnych meczach, a ponieważ reprezentacja nie grała w tym roku spotkań towarzyskich, na pewien czas zrezygnował z poszukiwań. Jeśli prawdziwa jest druga z tych tez, selekcję należy jak najszybciej wznowić i poszukać nowych alternatyw. W najbliższych miesiącach leczyć się będą Piszczek i Milik, odpoczynek od kadry przydałby się Lewemu, Glikowi czy Grosickiemu. Należy dać szansę innym, zobaczyć ich chociaż w akcji, nawet za cenę porażek w sparingach z Meksykiem i Urugwajem. Swój cel osiągnęliśmy, na Mundialu zostaniemy rozlosowani z pierwszego koszyka między innymi dzięki temu, że nie graliśmy ostatnio spotkań towarzyskich. Właśnie teraz jest czas na eksperymenty, nawet jeśli miały by być nieudane. Za pół roku, w meczu otwarcia rosyjskiego Mundialu będzie już za późno…

Reprezentacja Polski, czyli zamknięty krąg powtarzających się nazwisk…

Powodów do niepokoju, albo – jak powiedziałby Adam Nawałka – wyzwań na najbliższe miesiące jest zresztą więcej. Jak pokazują wypowiedzi zarówno selekcjonera jak i kapitana naszej kadry, w reprezentacji doskonale zdają sobie z tego sprawę, a ponieważ Nawałka już wielokrotnie pokazywał, że dmucha na zimne, pozostaje nam tylko zaufać trenerowi i spokojnie czekać na jego kolejne ruchy. Na pewno jest spore pole do poprawy, na pewno Polska może grać lepiej i tego się trzymajmy.

Michał Faran

 

Eliminacje do Mistrzostw Świata w Rosji wciąż trwają. Ofertę LV BET na mecze eliminacji Mundialu można sprawdzić TUTAJ!

Komentarze