PZPN podał nazwisko nowego selekcjonera. Dobry wybór!

Już wiadomo, kto zastąpi Adama Nawałkę na stanowisku najważniejszego trenera w Polsce! Zbigniew Boniek miał ogłosić nazwisko następny Nawałki 23 lipca, ale zrobił to dziewięć dni wcześniej. Zaskoczył nie tylko datą, ale także nazwiskiem. Nowym selekcjonerem prowadzącym drużynę narodową będzie trenujący w ostatnim sezonie Wisłę Płock, Jerzy Brzęczek.

23 lipca to faktycznie będzie data związana z nowym selekcjonerem, ale oficjalna prezentacja nowego szkoleniowca o 12:30 w sali konferencyjnej na stadionie PGE Narodowym będzie tylko formalnością. Wtedy poznamy także nowy sztab szkoleniowy reprezentacji, który jest obecnie formowany. Jak czytamy w komunikacie Polskiego Związku Piłki Nożnej, w ciągu najbliższych dni będą trwały formalności związane z zatrudnieniem Jerzego Brzęczka, w tym m.in. zatwierdzenie jego kandydatury przez Zarząd PZPN.

To mimo wszystko niespodzianka, bo w gronie faworytów wszyscy widzieli raczej trenera z zagranicznym paszportem.

Zbigniew Boniek kontynuuje jednak politykę zatrudniania szkoleniowców mówiących w języku polskim, co na pewno ułatwi komunikację między trenerem i drużyną. Polski trenera na pewno zna mentalność i charakter biało-czerwonych, a także łatwiej będzie mu trafić do głów zawodników. Poza tym, nie rozpatrywalibyśmy trenerów w kategoriach „polski” lub „zagraniczny”, tylko raczej: „dobry” i „zły”.

O tym, jakim wyborem jest Jerzy Brzęczek, przekonamy się podczas prowadzonych przez niego meczów kadry. Na pewno między bajki trzeba wsadzić mit o tym, że „dobre CV równa się posłuch w drużynie”, choć przeszłość w wypadku byłego już trenera Wisły Płock jest atutem. Jest w końcu 42-krotnym reprezentantem Polski, był również kapitanem drużyny narodowej. Także tej olimpijskiej, która w 1992 roku na Igrzyskach Olimpijskich w Barcelonie zdobyła srebrny medal. Tego osiągnięcia do dziś nie pobiła ani żadna polska dyscyplina zespołowa, ani też reprezentacja Polski w piłce nożnej.

O posłuch w szatni nie musi się martwić, bo jest nie tylko wujkiem, ale też mentorem i autorytetem jednego z najważniejszych piłkarzy tej drużyny, Jakuba Błaszczykowskiego. Nie jest to także Diego Armando Maradona czy Marco van Basten, którego wielkość z zielonej murawy nie przełożyła się na satysfakcjonujące wyniki na ławce trenerskiej. Brzęczek jest świeżo po szkoleniowym sukcesie, jakim bez wątpienia można uznać otarcie się o puchary w Wiśle Płock, którą przecież obejmował za pięć dwunasta minionego sezonu.

Jest oczywiście grupa kibiców, która oczekiwała Antonio Conte, a najlepiej jakiegoś Guardioli czy Mourinho. Pozostaje zadać jednak pytanie: czy ktoś słyszał wcześniej o Zlatko Daliciu? Nie zdziwimy się, jeśli nadal nie wszyscy kojarzą to nazwisko. W swojej karierze prowadził bowiem takie „tuzy” jak HNK Rijeka, Dinamo Tirana, Slaven Belupo, Faisaly, juniorów Al-Hilal czy Al-Ain, a jednak kilka miesięcy temu powierzono mu misję prowadzenia reprezentacji Chorwacji na mundialu. Dotarł na mundialu, choć pewnie my skreślilibyśmy go po trzech godzinach pracy, zanim zdążyłby rzucić „k..ą”, czyli najczęstszym pierwszym słowem w języku polskim wymawianym przez obcokrajowców.

„Po owocach ich poznacie”. Brzęczkowi trzeba dać czas i czystą kartę, choć przecież tej obecnej również nie wyrzucilibyśmy do kosza. Zbigniew Boniek wiedział, co robi wybierając Nawałkę – trenera, który wcześniej nie prowadził Bayernu czy Barcelony, a jednak w roli selekcjonera przez długi czas się sprawdzał. Nie widzimy powodów, przez które miałby się mylić przy wyborze Brzęczka.