Odpowiedni człowiek na i w odpowiednim miejscu

Za stary, mówili. Za wolny, mówili. A on im wszystkim pozamykał buzie. Trzy mecze, trzy bramki, trzy – nie tylko w naszej opinii – tytuły „piłkarza meczu”. Trzeba powiedzieć to głośno: niedawny król strzelców Ekstraklasy żyje i ma się dobrze.

Zwycięzców się nie sądzi, jak mówi mądre przysłowie i faktycznie trudno narzekać, że w Sieradzu widzewiacy uczestniczyli w dość niskiej jakości widowisku. Wystarczył ułamek sekundy, by po spojrzeniu na murawę stadionu Warty wiedzieć, że to nie będzie spektakl na miarę starć Barcelony z Realem. To nawet nie będzie Wisła-Legia czy Lech-Jagiellonia, a raczej ciężkostrawne spotkanie Bruk-Bet Termaliki Nieciecza z Sandecją Nowy Sącz. Nie liczyło się to, by zgromadzonym przed monitorami fanom Widzewa oczy wyszły na wierzch, a słuchającym w WeszłoFM audycji nie chciało się zmienić kanału radiowego.

Liczyły się tylko trzy punkty, zwłaszcza po ostatniej wpadce ze Świtem. Dlatego nie można mieć żadnych pretensji, kiedy cel został zrealizowany.

Choć umówmy się, że dostrzeżenie mankamentów w grze Widzewa było dużo łatwiejsze niż zdobycie K2 zimą. Trzy pierwsze z brzegu miały nawet numer na koszulce, imię oraz nazwisko. Marek Zuziak, Karol Stanek i Mateusz Michalski zdecydowanie nie byli sobą. Rozumiemy, że murawa była fatalna i pełni umiejętności nie dało się zaprezentować. Ale na tej samej murawie inni potrafili może nie błyszczeć, co nie dali się zabrudzić.

Na przykład Robert Demjan. W warunkach trzecioligowych to kozak, jakiego dawno tutaj nie widziano. Bramki swoją drogą, choć o regularności i średniej jednego gola na mecz nie można nie wspomnieć. Słowak wykonuje jednak olbrzymią pracę w ataku, której nie potrafili poprawnie wykonać jego kilku poprzedników. A właściwie wszyscy, bo od upadku Widzewa i ponownego startu w ramach czwartej ligi napastnika tego pokroju po prostu nie było.

Demjan – odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu.

Jego największy atut? Jest gwarancją przynajmniej jednej opcji na rozegranie akcji. Dawniej, kiedy rywale podeszli z wyższym pressingiem lub coś nie tak poszło w rozegraniu akcji, po wybiciu piłki na oślep akcję można było uznać za zakończoną. Teraz jest Demjan. Facet, od którego pleców rośli i silni obrońcy potrafią się tylko odbijać lub go faulować. Tyłem do bramki na tym poziomie nie gra tak żaden piłkarz.

Oczywiście, jeśli były snajper Podbeskidzia Bielsko-Biała próbuje się odwracać i dryblować, często kończy się to stratą.

Robi to jednak tylko wtedy, kiedy nie ma żadnego z partnerów w pobliżu. Paradoksalnie więc wina w utracie posiadania futbolówki przez niego nie jest tylko i wyłącznie jego winą. Trzeba grać tak, by sytuację wykańczał, a nie próbował je tworzyć. Strzelanie wychodzi mu póki co znakomicie.

Na plus Demjan, postawa bramkarza Patryka Wolańskiego i Michał Miller, który oficjalnie może już grać wszędzie i wszędzie zagra poprawnie. Dziś przypominał na prawej obronie Łukasza Piszczka – zarówno wizualnie, jak i piłkarsko, oczywiście zachowując odpowiednią skalę. Nie wypada nie pochwalić Dario Kristo. Nie tylko za bramkę, ale i kilka ciekawych podań czy przerzutów. Gdyby Mateusz Michalski w stuprocentowej sytuacji chciał strzelić gola, a nie przebiec linię mety w postaci tej oznaczającej koniec boiska, miałby piękną asystę.

Co zawiodło? Po raz kolejny piętą achillesową są dośrodkowania. Obydwa gole padły po wrzutkach ze stałych fragmentów gry, ale i za pierwszym, i za drugim razem większy udział w bramce miała fatalna postawa defensywy Warty. Za kopnięcie piłki przy golu Demjana jego rodak, Marek Zuziak, powinien przez kwadrans biegać dookoła boiska. Kilka minut później rzut wolny wykonywał Daniel Mąka i nie stało się nic, o czym byśmy nie napisali po meczu ze Świtem – im dalej skrzydłowy Widzewa jest od stojącej piłki, tym lepiej. Pan Bóg po jego kopnięciu musi wymienić jedno okno.

Najsłabsi na boisku byli Michalski i Stanek, przez co zasłużenie zeszli z niego jako piersi, już po godzinie gry. Kilka razy serce fanów czerwono-biało-czerwonych zadrżało mocniej, gdy momenty zawahania miała para środkowych obrońców, ale przy zachowanym czystym koncie trudno mieć pretensje do Zielenieckiego czy Kostkowskiego.

Widzew jest liderem, ale gdy rywale w walce o awans wygrają swoje zaległe spotkania – spadnie na… trzecie miejsce. Co prawda nie wierzymy w to, by koniec końców drużyna Franciszka Smudy nie cieszyła się na Placu Wolności z awansu do drugiej ligi, ale do spokojnego prowadzenia w tabeli jeszcze trochę zwycięstw brakuje. Nawet takich, jak dziś. Minutę po zakończeniu spotkania wszyscy mogli zapomnieć, jak to wyglądało. I mieli do tego całkowite prawo.

Warta Sieradz – Widzew Łódź 0:2
0:1 – Dario Kristo
0:2 – Robert Demjan

Noty piłkarzy Widzewa w skali 1-10:
Wolański 8 – Miller 6, Zieleniecki 6, Kostkowski 7, Pigiel 5 – Michalski 4 (Mąka 4), Kazimierowicz 5, Kristo 8, Zuziak 4 (Przybylski ) – Stanek 4 (Pieńkowski 4), Demjan

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem