Odnalazł się Paweł Olkowski, ale w Ekstraklasie nie zagra

Gdy cztery lata temu wyjeżdżał do Kolonii, był jednym z ciekawszych obrońców w Ekstraklasie. Grał regularnie i dobrze przez trzy sezony, a w ostatnim dołożył też do tego nie tak złe liczby (dwie asysty i dziewięć goli). W Bundeslidze dostawał szanse jedynie na początku. Po roku jego rola spadała i spadała, by w tym okienku ostatnie powiedzieli mu "Auf Wiedersehen".

Paweł Olkowski zniknął wszystkim z radarów, gdy jego rola w FC Koeln była już marginalna. Walkę o miejsce w wyjściowej jedenastce przegrywał dosłownie z każdym. Zmarnowany został przede wszystkim ostatni sezon, kiedy mówiło się sporo o tym, że mógł wrócić do Polski i powalczyć o regularną grę. Tak pisaliśmy o nim pół roku temu: 

Bezludna wyspa gdzieś na Karaibach. Historia jak z filmu: rozbija się samolot, niektórym udaje się jednak uratować i dotrzeć na ląd. Konkretnie: z katastrofy wykaraskało się jedenaście kobiet i piętnastu facetów. Kobiety piękne, bo leciały na jakiś latynoamerykański bankiet: powiedzmy, że Megan Fox, Angelina Jolie, Catherine Zeta-Jones, Eva Mendes, Scarlett Johanson, Penelope Cruz, Beyonce, Emily Ratajkowski, Jessica Alba i Shakira.

Po tym, jak ogarnięto już na tej wyspie schronienie, ktoś wskrzesił ogień, inny znalazł drzewa owocowe i upolował zwierzyny na zapas, a pomoc znikąd nie nadchodziła – wszyscy zaczęli się zastanawiać, jak tu na dobre się urządzić. Nie zapomniano o najważniejszym, czyli przedłużeniu gatunku ludzkiego. Z tych jedenastu kobiet trzy uznały, że jeden facet to dla nich za mało i chcą mieć dwóch. Znaną sobie metodą dokonały wyboru, gdzie ośmiu facetów związało się z ośmioma kobietami na stałe, a pozostałe trzy wybrały po dwóch. Razem: czternastu osobników płci brzydszej. Piętnasty został sam. 

Pominięty. Niechciany. Odrzucony. Pewnie wyobrażasz sobie, jak musiał się czuć.

Podobnie czuje się Paweł Olkowski w FC. Koeln, który nawet w obliczu jedenastu kontuzji i zawieszeń w kadrze „Koziołków” nie powąchał murawy w ostatnim meczu ligowym z Herthą. Nie znalazł się w wyjściowej jedenastce, nie wszedł na boisko jako rezerwowy. Trudno wyobrazić sobie bardziej beznadziejną sytuację niż ta, która dotknęła byłego piłkarza Górnika. 

Żadna z ofert z naszej ligi go nie zadowalała i ostatecznie dał sobie jeszcze jedną szansę za granicą. Dzisiaj został ogłoszony piłkarzem angielskiego Boltonu, który rok temu ledwo utrzymał się w Championship. Jakie są szanse na regularne występy na zapleczu angielskiej ekstraklasy?

Jedynym piłkarzem z większym doświadczeniem na pozycji prawego obrońcy jest obecnie Mark Little. Anglik z jamajskimi korzeniami ma na swoim koncie już sześć sezonów w Championship, w których rozegrał ponad dwadzieścia spotkań. W minionych rozgrywkach był numerem jeden, ale w rundzie rewanżowej w klubie przebywał na wypożyczeniu Jon Flanangan z Liverpoolu i to on regularniej grywał po tej stronie.

Polski piłkarz i angielski klub będą mieli w przyszłym sezonie wspólny cel: odbudować się. W Boltonie problemy finansowe są w ostatnim czasie normą. 7 lipca piłkarze tego klubu zaprotestowali nawet wobec nieprzychodzących na czas pieniędzy strajkiem, przez który nie odbył się mecz towarzyski z St Mirren. Część zawodników nie otrzymała pieniędzy za czerwiec, a swoją decyzję ogłosili za pośrednictwem prasy.

Klub, w którym w przeszłości występowali już inni Polacy (Grzegorz Rasiak, Ebi Smolarek, Jarosław Fojut i Błażej Augustyn), w nadchodzącym sezonie ma zamiar wreszcie pójść krok do przodu. W Boltonie mają dość cofania się – nieustanny regres dotyka fanów Wanderers od spadku z Premier League w 2012 roku. Bukmacherzy na Wyspach Brytyjskich to właśnie ten klub skazują na spadek, oferując najniższe kursy za brak utrzymania piłkarzy Phila Parkinsona. Ten rok ma być jednak przełomowym.

Pomóc w tym ma Paweł Olkowski, który jest już siódmym transferem Boltonu, jednocześnie – biorąc pod uwagę sytuację finansową – siódmym bezgotówkowym. Na odbudowę piłkarza warto jednak postawić, bo przecież jeszcze niedawno były obrońca Górnika Zabrze grał w podstawowym składzie reprezentacji Polski – choćby w decydującym o losach awansu na Euro 2016 starciu z Irlandią, wygranym 2:1.

Olkowski nie zagra więc w Lechu, ale coś wspólnego z poznańskim klubem będzie miał na pewno. Niedawno sponsorem technicznym Kolejorza została firma Macron, która jest sponsorem tytularnym stadionu Boltonu. Mamy nadzieję, że na niemal 30-tysięcznym Macron Stadium Olkowski występować będzie przede wszystkim regularnie. Oferuje występy na prawej zarówno defensywie, jak i pomocy. Pozostaje trzymać kciuki za to, by szedł do góry wraz z nowym klubem.