Odkrycie jesieni pierwszym transferem Nawałki w Lechu

Już pisze piękną historię, choć to dopiero pierwsze rozdziały, a happy-end docelowo ma być kilka szczebli wyżej. Juliusz Letniowski jeszcze pół roku temu grał na czwartym poziomie rozgrywkowym w Polsce, a teraz został pierwszym zimowym wzmocnieniem prowadzonego przez Adama Nawałkę Lecha Poznań. 

Jesienią został zdecydowanie największym odkryciem zaplecza ekstraklasy. W barwach będącej w środku tabeli Bytovii zdobył siedem bramek i zaliczył trzy asysty, a teraz bili się o niego Lech Poznań, Korona Kielce czy Zagłębie Lubin. Ostatecznie 20-latek zdecydował się na pierwszą opcję. Nie bez znaczenia z pewnością była osoba Adama Nawałki.

Nieoficjalnie mówi się, że to nie pieniądze, a właśnie wizja byłego selekcjonera i pomysł na rozwój indywidualny były dla Letniowskich (ojciec Juliana jest jednocześnie jego menedżerem) kluczowe.

Ofensywny pomocnik trafił do Poznania na zasadzie transferu definitywnego. Podpisał 3,5-letni kontrakt z opcją przedłużenia. Przychodzi z I-ligowej Bytovii Bytów, choć jeszcze niedawno w tym samym klubie poczuł gorycz rozczarowania. Po odejściu z Lechii Gdańsk nie przebił się w Bytowie, gdzie rozegrał tylko trzy mecze. Zbawiennym okazało się zrobienie dwóch kroków w tył, by chwilę później wykonać cztery do przodu.

Warto było w trzecioligowym Bałtyku Gdynia po prostu zacząć grać. Bo choć brzmi to banalnie, w takim wieku to minuty spędzone na boisku są najważniejsze. Nabrał pewności siebie, złapał rytm gry, zaczął częściej próbować strzałów z dystansu czy bardziej ryzykownych zagrań bądź dryblingów. Do Bytovii wrócił jak po swoje.

Jesienią został zgodnie okrzyknięty zdecydowanie największym odkryciem jesieni na zapleczu ekstraklasy.

O jego klasie świadczy fakt, że Lech Poznań zdecydował się wykupić go już teraz i to za 300 tysięcy złotych, choć mógł np. podpisać kontrakt i wziąć go w czerwcu za darmo. Wtedy bowiem Letniowskiemu skończyłaby się umowa w Bytovii i miałby kartę na ręku. Konkurencja w walce o podpis młodego środkowego pomocnika sprawiła, że trzeba było jednak się pospieszyć.

Dodajmy, że ten transfer nie ma nic wspólnego z tym, że od następnego sezonu w Ekstraklasie obowiązywał będzie przepis o nakazie gry młodzieżowca. Letniowski z określonego w przepisach wieku już „wyrośnie”. To trochę obnaża ów regulacje. „Kolejorz” nie mógłby grać jedenastoma Letniowskimi, ale dziesięcioma piłkarzami po trzydziestce i piłkarzem kilka miesięcy młodszym od swojego nowego nabytku – jak najbardziej.