Nowy klub Kapustki. Wyląduje w śmiesznej lidze i… bardzo dobrze!

Na pewno nie tak Bartosz Kapustka wyobrażał sobie swoją karierę. A już na pewno nie kibice reprezentacji Polski. Jeśli jako nastolatek przenosisz się do mistrza Anglii, a dwa lata później lądujesz w drugiej lidze belgijskiej, to po drodze z pewnością coś poszło nie tak. Nie znaczy to jednak, że wypożyczenie do OH Leuven to złe rozwiązanie. 

Jakiś czas temu mówiło się o tym, że jest o krok od transferu do spadkowicza z włoskiej Serie A – Benevento. W ostatniej chwili Kapustka miał jednak kręcić nosem i do wypożyczenia nie doszło. Teraz, pewnie trochę z przymusu, wyjeżdża do Belgii. Właścicielem OH Leuven jest bowiem Vichai Srivaddhanaprabha – biznesmen z Tajlandii, który ma też… Leicester City.

Pewnie nieprzypadkowo kapitanem klubu jest bramkarz reprezentacji Tajlandii – Kawin Thamsatchanan. Tajski przedsiębiorca nabył belgijski klub przed rokiem i na stanowisku trenera od razu zatrudnił legendę ławki Leicester – Nigela Pearsona, który niedawnego mistrza Anglii prowadził w niemal trzystu meczach. Cel? Rzecz jasna awans do najwyższej ligi. W poprzednim sezonie zabrakło niewiele – zajęli drugie miejsce za Cercle Brügge. Teraz ma być inaczej, w czym pomóc ma właśnie Kapustka.

Polscy kibice i polskie media na dziwaczny transfer byłego reprezentanta patrzą z niedowierzaniem. Czy jest z nim aż tak źle? Czy nie mógł zostać wypożyczony do Championship albo Cracovii, która przecież mocno o to zabiegała? Właściciel klubu zdecydował inaczej, ale gra w drugiej lidze belgijskiej – paradoksalnie – może wyjść mu na dobre.

Z Leicester City Nigel Pearson wygrał League One i Championship, awansując do Premier League. Teraz walczy o awans do najwyższej ligi w Belgii.

Po pierwsze – pewne miejsce w składzie, o które w Championship wcale nie byłoby łatwo. Po drugie – nie wyobrażamy sobie, żeby nie zakończył sezonu z dwucyfrówką w klasyfikacji kanadyjskiej, a to całkiem miła odmiana po grach w rezerwach Leicester. Po trzecie – treningi pod okiem Pearsona, czyli fachury. Nie przypadkowego Belga po AWF-ie, na co mogłaby wskazywać liga, w której przyjdzie mu grać.

Chyba nikt nie łudzi się, że Kapustka kiedykolwiek zostanie gwiazdą Premier League. Regularna gra – tylko to może na nowo dźwignąć jego karierę, a tam będzie niekwestionowanym pewniakiem i facetem szykowanym na gwiazdę. Może pomoże mu to odzyskać pewność siebie. Może zmiecie ligę, wywalczy awans i trafi do Anderlechtu czy Brugii. Jeśli wróciłby do Ekstraklasy i nie pokazał niczego specjalnego, jego morale sięgnęłyby dna totalnego. Poza tym nie spodziewamy się, żeby druga liga belgijska była jakoś diametralnie gorsza od naszej flagowej.

Trzymamy kciuki. Oby wreszcie pokazał na co go stać, nabrał pewności siebie, rozwalił te śmieszne – w porównaniu do Premier League – rozgrywki i zmienił klub na poważniejszy. Druga liga belgijska to rozwiązanie lepsze niż angielska liga rezerw. A jeśli i tam mu nie pójdzie… Nie, nie bierzemy takiego scenariusza pod uwagę.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem