Nowy klub Kamila Grabary. Poważna liga i szanse na grę

Swoimi wypowiedziami Kamil Grabara postawił sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Jeśli ją strąci, spadnie ona z ogromnym hukiem. Jeśli przeskoczy – będzie prawdziwym kozakiem, który nie tylko mówi, ale też robi. Swoje udowodnił w reprezentacji młodzieżowej czy w Danii, czas na poważniejsze kroki. Tym następnym będzie Huddersfield Town. 

Nowym klubem polskiego golkipera miał być VFB Stuttgart, ale mistrz Niemiec sprzed kilku lat spadł z Bundesligi, a na zaplecze najwyższej klasy rozgrywkowej naszych zachodnich sąsiadów trafić nie chciał. Choć ostatecznie trafi na drugi szczebel – wolał postawić na Wyspy, choć przecież mówiło się o temacie Herthy Berlin.

Ostatecznie wylądował w spadkowiczu z ligi angielskiej, czyli w Huddersfield Town. To rozsądny wybór młodego bramkarza kadry do lat 21 – z Championship do Premier League jest już tylko o krok.

Grabara zawsze brzmiał jak facet, który zaliczył 300 meczów na Anfied, a nie łapał w juniorach i dopiero dobijał się do seniorskiej piłki. Miał na to argumenty: dopiero 18 lat na karku, a już trenował z pierwszą drużyną Liverpoolu. Debiut? Jak marzenie, bo przy 100-tysięcznej publiczności, z największym rywalem The Reds, czyli Manchesterem United.

Dobrze zrobiło mu wypożyczenie do Danii, świetnie prezentował się też w młodzieżówce Czesława Michniewicza, która pokonała w walce o mistrzostwo Europy U-21 choćby Portugalię, Belgię czy Włochów. Grabara bronił na tyle dobrze, że wygryzł Bartłomieja Drągowskiego, grającego przecież świetnie w końcówce sezonu Serie A, jednej z najlepszych lig świata.

Najważniejsza w jego wieku jest regularna gra, na którą szanse w Liverpoolu wciąż jednak nie były wielkie. Potencjał, jaki Grabara pokazuje każe wierzyć, że na Anfield jeszcze będzie bronił – ale zdecydowanie nie teraz. Powód? Ma siedem liter, pochodzi z Brazylii i jest obecnie najlepszym golkiperem na tej planecie. Alisson. Pół-człowiek, pół-czyste konto. Wybronił Liverpoolowi Ligę Mistrzów, a Brazylii – turniej Copa America.

Ponadto Jurgen Klopp zdecydował, że w najbliższym sezonie wciąż numerem dwa będzie Simon Mignolet, więc roczne wypożyczenie wydawało się dla Grabary rozwiązaniem idealnym. Na kolejny sezon w lidze z drugiej lub trzeciej europejskiej półki pozwolić jednak już sobie nie mógł. Wybrał Championship – trudną, wymagająca, ale jednocześnie dającą spore możliwości do popisu.

Wypożyczenie do Huddersfield nam się podoba, bo wydaje się niezwykle trafnym, swobodnym przejściem na następny szczebel kariery. Z jednej strony poważna liga, z drugiej – okno wystawowe Premier League, a z trzeciej poważna szansa regularnych występów. Wiadomo, że im więcej gry – tym lepiej dla niego i nas, jako kibiców reprezentacji Polski, do której trafienie powinno być dla Grabary kwestią czasu.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem