Nowy klub Kamila Grabary? Inny kraj, większe szanse na grę

Jeśli Janekx89 na Twitterze coś pisze - można uznać, że to się stanie. Dzisiaj, jutro, pojutrze, za tydzień - ale się stanie. Tym razem użytkownik ćwierkającego medium potwierdził informacje o możliwym odejściu Kamila Grabary z Liverpoolu.

Grabara zawsze brzmiał jak facet, który zaliczył 300 meczów na Anfied, a nie łapał w juniorach i dopiero dobijał się do seniorskiej piłki. Cienka jest granica między pewnością siebie i butą, a Kamil czasem zdawał się jej nie dostrzegać. Wyśmiewał bramkarzy ekstraklasy, pozował z drzewem do zdjęcia i oznaczał Marcina Krzywickiego, umieszczał filmiki z wpadkami golkiperów niższych lig w Polsce.

Mówił, że jest idolem dla samego siebie, a w Ekstraklasie nie zagra, bo to krok w tył. Miał na to argumenty: dopiero 18 lat na karku, a już trenował z pierwszą drużyną Liverpoolu. Latem zadebiutował tak, jak można było się spodziewać: przy 100-tysięcznej publiczności, z największym rywalem The Reds, czyli Manchesterem United.

Wciąż może śmiało patrzeć w przyszłość, która maluje się w biało-czerwonych kolorach i ma orła na piersi, ale dla swojego dobra prawdopodobnie zdecyduje się na wypożyczenie.

Czas na pierwszy sezon jako pierwszy bramkarz w seniorskiej piłce? Wszystko na to wskazuje, co potwierdza sam Janekx89. – Do gry – odpowiedział na pytanie, w jakiej roli ma się znaleźć w najbliższej przyszłości młody bramkarz.

Najważniejsza w jego wieku jest regularna gra, na którą szanse w Liverpoolu nie były wielkie. Pierwszym bramkarzem jest oczywiście genialny brazylijski golkiper Alisson, sprowadzony za ogromne pieniądze z Romy. Drugim, po transferze Lorisa Kariusa do Besiktasu, byłby Simon Mignolet.

Teoretycznie z Belgiem mógłby młody Polak rywalizować, choć angielskie źródła donoszą, że trzecim bramkarzem w drużynie Kloppa został inny młody golkiper, 19-letni Irlandczyk Caoimhin Kelleher.

Wypożyczenie Grabarze może wyjść jednak tylko i wyłącznie na dobre. Po pierwsze, zacznie bronić w poważnej piłce, łapać meczowy rytm, zderzy się z prawdziwą presją i wymaganiami, jakie stawia dorosły piłkarski świat, a także ten, który sam Polak wokół siebie wytworzył.

Swoimi deklaracjami postawił poprzeczkę bardzo wysoko. Jeśli ją strąci, spadnie ona z ogromnym hukiem. Jeśli przeskoczy – będzie prawdziwym kozakiem, który nie tylko mówi, ale też robi. Mamy jednak wrażenie, że im mniej social media, a im więcej gry – tym lepiej dla niego i nas, jako kibiców reprezentacji Polski.

Wypożyczony był swego czasu z Arsenalu Wojciech Szczęsny i pewnie ten przykład przyświecał Kamilowi w decyzji o wyjeździe. Ciekawi nas liga duńska, w której ostatnio na bramce nie przebił się m.in. mający za sobą rewelacyjną rundę w ekstraklasie bramkarz Widzewa, Patryk Wolański.

Czy poradzi sobie Grabara? Jeśli ma taki talent, jak mówi – połknięcie ligi duńskiej powinno być bułką z masłem. Oby mu nie stanęła w gardle, zanim zaczął spożywać prawdziwe dania w najlepszych piłkarskich restauracjach.

AKTUALIZACJA: