Nowa definicja buma. Głowacki: „To była kpina!”

Bum w terminologii bokserskiej to pięściarz o ujemnym bilansie (więcej porażek niż zwycięstw). Laszlo Fekete, ostatni przeciwnik Sergieja Werwejko, całkowicie przedefiniował znane w świecie boksu słowo. Bo choć na galę w Wieliczce przyjeżdżał jako zawodnik niepokonany na zawodowym ringu, swoim występem nie zasłużył nawet by nazwać go mięsem armatnim, na którym można budować swój rekord.

To była jakaś porażka. Nigdy w życiu z kimś takim nie walczyłem i nie mam pojęcia, skąd oni go wzięli. Myślałem, że takich zawodników w ogóle nie ma już w profesjonalnym boksie. Zastanawiałem się, czy ten pan w ogóle kiedykolwiek odbył jakiś trening bokserski, a tu się okazało, że przyjechał do Polski z rekordem 4-0. Szok! – powiedział nam Krzysztof Głowacki, ostatni polski mistrz świata w boksie.

Laszlo Fekete nie zrobił w swojej karierze miejsca na błąd, choć rozpoczął z wysokiego C. Zaczął w maju z Attilą Szladekiem, który wygrał już trzy pojedynki w swojej karierze. Co prawda przegrał 37 innych, ale nadal: wygrał trzy! W drugiej rundzie, techniczny nokaut rozpoczął wielką przygodę z boksem węgierskiego tytana.


Cała walka Sergieja Werwejko z Laszlo Fekete (źródło: dailymotion.com/JUSTVIDEOnew)

Najdłużej, bo dopiero w treciej rundzie, zajęło mu znokautowanie Imre Vigha. To nie był byle “Wodnik Szuwarek”, jak niektórych swoich przeciwników określał swego czasu Dawid Kostecki, bo wygrał aż dwie walki na osiem stoczonych! Dużo łatwiej – w pierwszej rundzie – poszło mu z Kalmanem Vagyoczki. Bilans trzeciego przeciwnika naszego sympatycznego “buma” mógł robić wrażenie: 0 zwycięstw, 0 remisów, 44 (słownie: czterdzieści cztery!) porażki.

Do walki z Sergiejem Werwejko przygotowywał się cztery miesiące, bowiem swój błyskawiczny start (cztery walki w miesiąc) zakończył zwycięstwem w drugiej rundzie z Zoltanem Kaszą.

To jest dla mnie niewiarygodne, że on z nimi wygrywał! Nie mam pojęcia, co to musiały być za walki. W przedszkolu? Przecież on od przedszkolaka też by dostał w łeb. To, co Fekete zaprezentował w ringu to był śmiech na sali, to była kpina – dodał z uśmiechem „Główka”, który odbudowuje się po ubiegłorocznej stracie pasa mistrzowskiego na rzecz Oleksandra Usyka. Od tamtej, jedynej w karierze porażki długo leczył kontuzję, dwukrotnie zwyciężył i zapowiada, że odzyska tytuł mistrza świata.

Panie Andrzeju, Fekete nie potrafi boksować – powiedział do komentującego galę Andrzeja Kostyry już w dwudziestej sekundzie Maciej Miszkiń. – Myślałem, że nie będziemy sprowadzać do Polski puszek soku pomidorowego do picia – odpowiedział Kostyra po około minucie, bo tyle trwała ta walka.

Kibice boksu w całej Polsce zadawali sobie dwa pytania. Pierwsze: jak musiały wyglądać poprzednie walki Laszlo Fekete i jakim cudem wychodził z nich zwycięsko? Tego się nie dowiemy, bo na szczęście nikt tych pojedynków nie zarejestrował.

Drugie: ile zarobił Węgier za ten minutowy skecz kabaretowy? Z odpowiedzią przyszedł na Twitterze Mateusz Borek. Trzy tysiące euro, czyli niemal 13 tysięcy złotych wyrzuconych w błoto (kurs z dn. 24.10).

Być może organizatorzy gali w Wieliczce chcieli znaleźć przeciwnika, który dopasuje się poziomem do warunków (boksowano 125 metrów pod ziemią)? A może to nie o tego Laszlo Fekete chodziło? Ten 29 lat starszy jest najlepszym węgierskim strongmanem w historii tego sportu. Dziesięciokrotnie zdobywał mistrzostwo kraju, i choć ostatnie dokładnie 20 lat temu, gorzej od młodszego imiennika na pewno by się nie zaprezentował.

Rozczarowany po walce był nawet jej zwycięzca, który chciał wykonać jakąkolwiek pracę w ringu, poruszać się, poprawić bokserskie rzemiosło. Wygrana nie przyniosła mu żadnej radości. – Myślałem, że mając cztery nokauty na cztery stoczone walki coś trzeba umieć. Dla mnie to szok. Nawet nie uderzyłem, tylko lekko machnąłem lewym sierpowym, a Laszlo padł – mówił po walce Sergiej Werwejko, który  zapisał swoje siódme zwycięstwo na zawodowym ringu, ale na pewno nie smakowała ono jak wisienka czy truskawka na torcie. Raczej jak kwaśna cytryna, o której smaku szybko trzeba zapomnieć.


(źródło: youtube.com/ringpolska)

Komentarze