Nokauty, emocje, niespodzianki… Gala FAME MMA 5 nie zawiodła!

Ring pozytywnie zweryfikował zapowiedzi włodarzy federacji, że to będzie najlepsza karta walk w historii FAME MMA. Piąta edycja nie tylko nie zawiodła, ale musiała pozytywnie zaskoczyć wszystkich miłośników "freak fightów" w Polsce. Nie tylko emocji nie brakowało, ale w kilku walkach - również poziomu!

Pojedyncze walki mogły zaskakiwać, rozczarowywać, oburzać, zniesmaczać, zachwycać – prawie każdy bowiem mógł w piątej gali FAME MMA znaleźć coś dla siebie. Jako całość wydarzenie trzeba jednak ocenić pozytywnie. Fenomenalna oprawa gali, która oprócz pojedynków zawierała również koncerty Letniego Chamskiego Podrywu czy Malika Montany, została uzupełniona ciekawymi wydarzeniami w samym ringu.

Zaczęło się z wysokiego C: od nokautu, którego nie powstydziłaby się również gala zawodowców.

Zachowując skalę i biorąc pod uwagę, że w FAME MMA rękawice krzyżują amatorzy – zobaczyliśmy w Ergo Arenie naprawdę sporo niezłych momentów sportowych. Kiedy Kamil „Hassi” Hassan pięknym kopnięciem pokonał w pierwszej rundzie znanego z „Big Brothera” Oleha Riaszeńczewa, w okienku „poziom” mogliśmy odhaczyć tzw. „ptaszka”.

https://twitter.com/Michael02736053/status/1188161167635734530

Niezłą walkę zakończoną niespodzianką dali też Kamil „Kasti” Stępiński i Krystian „Krycha” Wilczak. Przez jednogłośną decyzję sędziów zwyciężył ten pierwszy, choć przed pojedynkiem za faworyta uchodził Wilczak. Jeśli apetyt rośnie w miarę jedzenia, to po dwóch otwierających galę pojedynkach mieliśmy go naprawdę zaostrzonego.

Niestety, trzecia walka „nie dojechała”. „Ewelona” wygrała z Esmeraldą Godlewską w pierwszej rundzie przez techniczny nokaut, ale ten był nim tylko z nazwy. Choć po siostrze Monice spodziewaliśmy się jeszcze mniej, niż pokazała, pojedynek trzeba uznać za przerwany przedwcześnie. Najlepszym komentarzem po ogłoszeniu werdyktu był chyba ten Marcina „Różala” Różalskiego:

– Tej walki nie chcę w ogóle komentować – stwierdził znakomity zawodnik sportów walki.

Niespodzianki nie było w walce Dawida Malczyńskiego, który pokonał Tomasza Olejnika w pierwszej rundzie i zachował swój pas mistrzowski. Mocne kopnięcie „na wątrobę” zakończyło walkę, która przed galą miała największą dysproporcję między faworytem i underdogiem. O ile nie zawiódł Dawid, tak jego brat Marcin – mimo iż pokonał „AdBustera” – nie zachwycił w trzyrundowym pojedynku, który wyłączając walkę pań stał na najniższej półce emocji w klatce tej nocy.

W pierwszej rundzie zwycięstwo zaliczył również Szymon „Isamu” Kasprzyk. Swoje starcie, początkowo zapowiadane jako walka wieczoru, zakończył w pierwszej rundzie pokonując Marcina „Rafonixa” Krasuckiego. „Isamu” nie złamał nogi jak „Magical”, a ponadto był znacznie lepszy w swojej specjalizacji, zapasach, niż w poprzedniej swojej walce. O przypadku w tej walce nie mogło być mowy.

Na swój sposób takowego wyczekiwano w walce „Lorda Kruszwila” z „Mini Majkiem”, w którym publiczność wręcz oszalała na punkcie tego drugiego.

To Mateusz Krzyżanowski wyzwał do walki popularnego youtubera Marka Kruszela. Pojedynek pokazał, że choć choroba nie stawiała go w roli faworyta i stanowiła przepaść w warunkach fizycznych („Mini Majk” mierzy 131 centymetrów), to wyzwanie miało swoje podstawy. Krzyżanowski pokazał wielki charakter, ambicje, wolę walki i zaangażowanie, które niwelowało różnicę wzrostu.

FAME MMA 5 Slow-mo Highlights (cz. I)

No i to się nazywają highlightsy!!! 🔥💪 Dzisiejszego wieczoru walki są dosyć szybkie 😎

Opublikowany przez FAME MMA Sobota, 26 października 2019

„Lord Kruszwil” wystąpił nieco lepiej niż na pozorowanych treningach w internecie, choć przez swoją nieporadność w wyprowadzaniu ciosów wygrał dopiero w drugiej rundzie. Już przed pojedynkiem wiadomo było, że niewiele może zwycięstwem w tej walce wygrać, a bardzo wiele przegrać. Nawet po triumfie został wygwizdany, choć przez wzgląd na to, że:

– to nie on wymyślił te walkę;
– jego wynagrodzenie zostało przekazane na cele charytatywne;

gwizdy można uznać za niezasłużone. Skala emocji w trakcie pojedynku, ciekawość z jaką widzowie do niego przystąpili i niebanalny jej przebieg w pełni jednak usprawiedliwiają nazwanie jej „Super Freak Fightem”. To był creme de la creme tej gali, mimo że walka wieczoru była przed nami. W niej bez niespodzianek: Marcin Najman wygrał z Bonusem BGC, który co prawda zrzucił mnóstwo kilogramów i trzeba go pochwalić za sportowe podejście przed walką, to w takim czasie nie mógł nadrobić wielu lat na ringach swojego rywala. Wygląda również na to, że „El Testosteron” wreszcie znalazł swoją niszę na scenie sportów walki w Polsce.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem