Sezon ligi mistrzów świata przeszedł kompletnie niezauważony. Dziwne?

- Panie Marku, nie myślicie o zakupie praw do jakiejś ligi europejskiej? Jest francuska, turecka, rosyjska, portugalska do wzięcia - zapytał jeden z kibiców na Twitterze dyrektora TVP Sport, Marka Szkolnikowskiego. - Nie wygłupiajmy się. Nikt tego nie ogląda - wyjaśnił odpowiedzialny za sport w telewizji publicznej Szkolnikowski. I trudno mu nie przyznać racji, choć przecież mówimy m.in. o lidze mistrzów świata. 

Fani francuskiej Ligue1 nie odpuszczali i zadawali kolejne pytania, ale Szkolnikowski wszystkie wątpliwości szybko ucinał. –  Jako szef sportu w TVP nie jestem zainteresowany tymi ligami. Oglądalność nie będzie rekompensować poniesionych kosztów – napisał, nazywając m.in. rozgrywki ligowe we Francji niszowymi. Można się oburzać, ale takie są fakty.

– Pracuję w telewizji i jestem rozliczany z oglądalności. Mecz Ekstraklasy ma potencjał na 1,5mln widzów, hit ligi francuskiej ok. 100 tysięcy, inne francuskie mecze, Turcja, Portugalia, Szkocja to błąd statystyczny. Naprawdę musicie Panowie mieć dużo złej woli żeby tego nie pojąć – dodał Szkolnikowski. 

Praw do pokazywania ligi francuskiej nie przedłużyła telewizja Eleven, kierując się rachunkiem ekonomicznym i zdrowym rozsądkiem. Można mówić o fenomenie Paris Saint-Germain, w składzie którego występują Neymar, Kylian Mbappe, Edinson Cavani czy Angel di Maria, a których to prowadzi w tym sezonie Thomas Tuchel.

Wielkość PSG jest jednak jednocześnie przekleństwem dla całej ligi. Po 29 kolejkach zespół ze stolicy Francji miał 32 punkty przewagi nad wiceliderem z Lyonu.

To odbiera sporo przyjemności ze śledzenia całych rozgrywek, bo o ile w Niemczech podobną dominację miał w minionych sezonach Bayern, a we Włoszech wciąż ma Juventus – tam przynajmniej można zobaczyć Roberta Lewandowskiego, a w przypadku Serie A aż piętnastu Polaków. We Francji gra Kamil Glik, który sprawił nie lada niespodziankę niedawno wygrywając Ligue 1, ale dla środkowego obrońcy nie będą zbierać się całe rodziny, by śledzić jego kolejne spotkania.

Liga francuska od lat ma bowiem bardzo słabą renomę w Polsce. Nawet pochodzące z kraju znad Sekwany Canal+, które przez wiele lat transmitowało mecze Monaco, Lyonu, PSG, Marsylii i spółki, najpierw dało sublicencję Orange Sport, a później całkowicie zrezygnowało z tej ligi. Nie zrobiłoby tego, gdyby kupno praw do Ligue 1 po prostu się opłacało.

Tak się nie dzieje. Nieprzypadkowo Tomasz Smokowski ze Stefanem Białasem, dwaj komentatorzy i wybitni eksperci w dziedzinie francuskiej piłki mówili, że komentują „sami dla siebie”.

Ligę na pewno warto śledzić choćby z tego powodu, że to ona wydała na świat najlepszych obecnie piłkarzy na świecie. Piłkarze Didiera Deschampsa zdominowali mistrzostwa świata i nikt nie miał wątpliwości, że to im należał się puchar za zdobycie mundialu. Niewielu jednak piłkarzy z reprezentacji Trójkolorowych gra w Ligue 1. W pierwszym składzie właściwie tylko Mbappe reprezentował rodzime rozgrywki. Pozostali raczej kraj nad Sekwaną opuszczają, choć nierzadko za ogromne pieniądze.

To wszystko sprawia, że nie można zelektryzować fanów na całym globie, w tym także w Polsce. Sezon jest na finiszu, ale w Polsce przeszedł raczej niezauważony, a już na pewno – niepokazany. Trudno się temu dziwić…