Niewypał Barcelony szczerze o swoich szaleństwach. „Potrafiłem kupić trzy auta jednego dnia…”

Jego transfer do Barcelony wywołał powszechne zdziwienie, by nie powiedzieć, że zszokował niektórych kibiców. Niewielu oczekiwało od niego, że będzie kimś więcej niż doświadczonym piłkarzem na ławce, który wejdzie do gry w razie najwyższej potrzeby. I nie mylono się. Na Camp Nou spędził zaledwie pół roku, ale być może również dzięki tej krótkiej przygodzie przejrzał na oczy. Dziś niezwykle surowo ocenia swoje podejście do roli piłkarza.

Kariery, jaką zrobił, wielu mogłoby mu zazdrościć. Nieliczni piłkarze mogą pochwalić się grą w czterech najlepszych ligach na świecie. Kevin-Prince Boateng to ma. 130 gier w Bundeslidze, 100 meczów w Serie A, epizody w Hiszpanii i Anglii. Mimo to z wywiadu, którego udzielił dziennikowi „La Repubblica” wynika, że wiele może sobie zarzucić.

„Byłem idiotą. Miałem talent, ale trenowałem niezbędne minimum. Ostatni do przyjścia, pierwszy do wyjścia…”

– Nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby pójść na siłownię, a to później, w trakcie kariery, wychodzi. Wolałem wyjść z przyjaciółmi. Miałem pieniądze, żyłem jak król – przyznaje Boateng.

Nie powinno nas to szczególnie dziwić. Dość przyznać, że w 2016 roku „Prince” wydał autobiografię, która zawierała na tyle dużo intymnych i kontrowersyjnych wątków, że jego była żona doprowadziła do całkowitego wycofania jej z rynku. Boateng wywodzi się z niezamożnej rodziny, rezydującej w biednej berlińskiej dzielnicy i już sam niejednokrotnie przyznawał, że pieniądze jakie zaczął zarabiać, stanowiły dla niego realne zagrożenie. W najnowszym wywiadzie daje mocne świadectwo tego, jak je wydawał.

– Będąc w Tottenhamie, kupiłem trzy samochody jednego dnia. Lamborghini, Hummera i Cadillaca. Dziś mogę powiedzieć młodszym: „szczęścia nie kupisz”. Ja próbowałem to robić. Wobec kłopotów w klubie czy problemów rodzinnych, szukałem radości w rzeczach. Samochód uszczęśliwi cię na tydzień, więc kupiłem trzy na raz…

Dziś Kevin Prince Boateng jest kolegą klubowym Bartosza Bereszyńskiego i Szymona Żurkowskiego we Florencji. Jeszcze w styczniu wyrażał nadzieję, że Barcelona zdecyduje się przedłużyć jego półroczne wypożyczenie z Sassuolo i dopłacić brakujące osiem milionów euro. – Chciałbym zostać tu na wiele lat. Gra z Messim jest moim marzeniem – zapewniał, ale był na to bez szans. Skończyło się, zgodnie z przewidywaniami, na czterech wspólnych występach.

Niewykluczone, że dawnego siebie widzi dziś, przynajmniej po części, w Ousmane Dembele, bo sposób w jaki zrecenzował młodszego kolegę daje do myślenia. – Dembele jest jak mały chłopiec wrzucony do wielkiego basenu. Trzeba go takim zaakceptować, włącznie z tym, że czasem się spóźni na trening. Generalnym problemem futbolu są za duże pieniądze, wielkie zarobki. Dembele został kupiony z dnia na dzień za 150 milionów euro, a sam jeszcze nie całkiem rozumie ten biznes.

Bonus do 1500PLN na start
Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.