Nieudany rewanż Wisły, Górnik liderem, zwycięski debiut Bartoszka

Wszystkie wyniki sobotnich spotkań Ekstraklasy zakończyły się wynikami 2:1. Wiśle nie udał się rewanż za porażkę z Koroną w Pucharze Polski i ponownie poległa w Kielcach. Górnik po raz kolejny zadziwił i wywiózł ze Szczecina komplet punktów, dzięki któremu w skoczył na pierwsze miejsce w tabeli Ekstraklasy. Po raz kolejny także zawiodła Lechia Gdańsk, która decydującego gola straciła w 5 minucie doliczonego czasu gry…

 

Wisła nie lubi grać w Kielcach i po raz kolejny się to potwierdziło, podobnie jak to, że w ataku jest totalnie uzależniona od Carlitosa. Co więcej – o ile w środę Biała Gwiazda z Pucharu Polski odpadła w pechowych okolicznościach, a była po prostu lepsza, to tym razem zwycięstwo Korony było jak najbardziej zasłużone.

Gospodarze od pierwszych minut ruszyli do ataku, a w pomocy dwoił się i troił Jakub Żubrowski, który w środę, po obejrzeniu czerwonej kartki wyleciał z boiska niedługo po upłynięciu połowy godziny gry. Tym razem, na spółkę z Mateuszem Możdżeniem wygrał rywalizację o środek pola i zdominował tam Wiślaków. Dzięki temu w pierwszej połowie meczu Złocisto-Krwiści znacznie częściej od gości byli w posiadaniu piłki, oddali też aż 10 strzałów, przy zaledwie dwóch zespołu Krakowa. Paradoksalnie, to właśnie goście wyszli na prowadzenie po tym, jak do dalekiej, bezpańskiej piłki dopadł Carlitos, który przedryblował Kovacevicia i między nogami rozpaczliwie interweniującego Gostomskiego posłał piłkę do siatki. To jego ósme trafienie w tym sezonie. Korona grała jednak lepiej i konsekwentniej, więc wkrótce doprowadziła do wyrównania. Zdobywcą gola był Maciej Górski, czyli zawodnik, którego w końcówce okienka transferowego kielczanie chcieli wypożyczyć do I ligi… To był jego pierwszy gol od ponad pół roku! Po zmianie stron obraz gry nie uległ zmianie. Kiko Ramirez chyba zbytnio ufa piłkarzom zza granicy, chociaż dziś bezproduktywny był zarówno Ukrainiec Bałaniuk, jak i Polak Wojtkowski… Kiedy 10 minut po zmianie stron miejscowi wyszli na prowadzenie, wiadomo już było, że Wiśle będzie bardzo ciężko wywieźć z Kielc chociaż remis. Wisła w ostatnich 5 kolejkach ligowych wygrała tylko raz, w dodatku Carlitosowi brakuje wsparcia jeśli chodzi o zdobywanie goli. Chyba czas na zmiany.

Złocisto-Krwiści, przed sezonem tradycyjnie już skazywani na spadek, tradycyjnie już radzą sobie nadzwyczaj dobrze. Kilku wychowanków, wspartych ekstraklasowymi wyjadaczami i piłkarzami z niższych lig zagranicznych stworzyło zaskakująco dobrze, nieprzyjemnie dla rywali grający zespół. Nikomu nie będzie łatwo w tym sezonie wygrać na Kolporter Arenie…

W Szczecinie Pogoń uległa rewelacyjnego beniaminkowi z Zabrza, który tym samym objął, przynajmniej do niedzieli, fotel lidera Ekstraklasy. Ekipa Marcina Brosza co rusz pokazuje, że ciężką pracą, ambicją i zaangażowaniem można nieraz zdziałać więcej, niż wielkimi nakładami pieniędzy, przeznaczonymi na sprowadzane zza granicy „gwiazdy”. Nie można powiedzieć, że goście nie mieli w tym meczu odrobiny szczęścia, ale ono podobno sprzyja lepszym, a Górnikowi w tym spotkaniu komplet punktów się po prostu należał. Kolejny fantastyczny mecz rozegrał młody golkiper ekipy z Zabrza, Tomasz Loska, który obronił między innymi rzut karny. Tym razem do siatki, mimo stuprocentowej okazji, nie trafił Igor Angulo, ale za to rozkręca się Damian Kądzior, który zaliczył kolejne trafienie na najwyższym szczeblu rozgrywkowym. Oglądając Górnika ręce same składają się do oklasków i jeśli mielibyśmy wskazać najlepszą ekipę Ekstraklasy po 10 kolejkach, bez wątpienia jest to właśnie ekipa trenera Marcina Brosza. Aha, warto wspomnieć także o pierwszym od ponad roku trafienia napastnika Portowców, Łukasza Zwolińskiego…

Efekt nowej miotły, który okazał się nieskuteczny w Gliwicach, poskutkował w Niecieczy. Termalika pod wodzą nowego trenera, Macieja Bartoszka, pokonała Lechię 2:1. Ciężko w zasadzie powiedzieć, czy to gospodarze wygrali to spotkanie, czy to goście z kretesem je przerżnęli. Gdańszczanie wiele punktów zawdzięczają w tym sezonie Marco Paixao, ale tym razem kompletnie niepotrzebne zagranie ręką Portugalczyka przesądziło o porażce jego drużyny. Z rzutu karnego w doliczonym czasie gry trafił Rumun Iancu, a sędzia nawet nie wznowił już gry.

Lechia wcale nie była w tym meczu słabsza, a Bartoszek nie sprawił, że Termalika zagrała o niebo lepiej, niż za trenera Rumaka. To przyjezdni prezentowali się korzystniej, a ich gra przez większość trwania meczu mogła się podobać. Brakowało jednak konkretów w postaci bramek. Ponadto Piotr Nowak z uporem maniaka stosuje ustawienie z trzema obrońcami, przez co jego zespół traci masę bramek. Dziś jednak zawiodła asekuracja podczas stałego fragmentu gry. Gdy piłkę do siatki pakował Szeliga, przed Dusanem Kuciakiem stało aż 4 piłkarzy Termaliki i ani jednego z jego kolegów… Jeden punkt mógł Lechii uratować strzał z dystansu Wolskiego i błąd Jana Muchy. Przyszła jednak wspomniana 95 minuta meczu, która przyniosła promyk nadziei dla zespołu z Niecieczy i kolejny smutny wieczór dla kibiców Biało-Zielonych…

 

Oferta LV BET na mecze Ekstraklasy dostępna jest TUTAJ

Komentarze