Lv bet zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Nie takie poniedziałki straszne. Grad bramek w Niecieczy

Musimy przyznać się bez bicia, że nie za każdym razem dostajemy rumieńców, gdy myślimy w poniedziałek rano o wieczornym spotkaniu w Ekstraklasie. Nie wiemy czemu, ale spotkania zamykające kolejkę nie kojarzą nam się najlepiej, ale mimo wszystko zwarci i gotowi raz za razem siadamy przed telewizorem, by podziwiać to, co mają nasi ligowi piłkarze do pokazania. I wiecie co? To był naprawdę przyjemny wieczór.

Musimy przyznać się bez bicia, że nie za każdym razem dostajemy rumieńców, gdy myślimy w poniedziałek rano o wieczornym spotkaniu w Ekstraklasie. Nie wiemy czemu, ale mecze zamykające kolejkę nie kojarzą nam się najlepiej, a mimo wszystko zwarci i gotowi raz za razem siadamy przed telewizorem, by podziwiać to, co mają nasi ligowi piłkarze do pokazania. I wiecie co? Dziś było naprawdę przyjemne popołudnie.

A to dlatego, że od samego początku spotkanie w Niecieczy oglądało się dobrze. Szybkie wymiany piłki gości, błyskawiczne kontry gospodarzy, które w pierwszych minutach może nie siały spustoszenia w szeregach defensywy Białej Gwiazdy, ale które były dobrym prognostykiem w dalszej części gry. W 10. minucie po naprawdę ładnej akcji do bramki Termaliki trafił Imaz, który wykorzystał znakomite podanie od Bartkowskiego. Szybkie zagranie, piłka cofnięta na 11. metr, dużo miejsca i pewny strzał obok bezradnego Muchy. Podręcznik napastnika strona druga.

Równie dobrze, szukając analogii do tego, co działo się zwykle w ligowe poniedziałki, moglibyśmy oglądać zero emocji już do samego końca meczu i dwa strzały w światło bramki w sumie po obu stronach. Ale nie – kurde, naprawdę dalej obie drużyny szły akcja za akcją. Tym razem pajacyka w polu karnym zrobił Perez, a sędzia nie miał wątpliwości – gospodarzom należy się rzut karny za zagraniem piłki ręką. Do niej poszedł Piątek, który pokonał Buchalika. Były golkiper między innymi Lechii Gdańsk mógł to wyciągnąć i naprawdę był bliski skutecznej interwencji, ale ostatecznie futbolówka zatrzepotała w siatce. Było 1:1.

Znowu – równie dobrze tak mogło się skończyć i nikt nie miałby prawa narzekać. Ale nie – oni grali dalej.

Akcja skrzydłem Wisły, tym razem lewą flanką, fajne zagranie za plecy do Imaza, a ten – tak jak sam został obsłużony przy golu na 1:0 – cofnął piłkę do Wojtkowskiego, który pewnie po raz drugi w tym meczu wyprowadził Białą Gwiazdę na prowadzenie. To nie mógł być przypadek – Wisła trenowała tego typu zagrania, bo to aż do złudzenia przypominało schemat przy pierwszym golu.

Wisła trzykrotnie prowadziła, by ostatecznie zremisować 3:3 (fot. M.Stańczyk cyfrasport.eu)

Po przerwie trochę mniej było precyzji i dokładności, trochę więcej chaosu i zamieszania, a lepiej w takiej scenerii zaprezentowali się gospodarze, który znowu doprowadzili do wyrównania. Tym razem autorem trafienia był Pawłowski, który najpierw książkowo się z piłką zabrał, potem przyspieszył i po dwóch krokach zgubił defensorów Wisły, a następnie między nogami Buchalika umieścił futbolówkę w siatce. Chyba tak chciał, bo strzał poprzedziła podniesiona głowa. Było 2:2.

Szukaliśmy Carlitosa na boisku, a jedyne, z czego Hiszpan zasłynął w pierwszej części meczu, to zmarnowana okazja tuż przed przerwą. Wicekról strzelców na ten moment na naszych boiskach podszedł do stojącej piłki, gdyż sędzia odgwizdał rzut wolny. Nie uderzył rewelacyjnie, ale futbolówka odbiła się od muru i zaskoczyła Muchę. Pewnie na 10 tego typu prób Słowak wybroniłby 9, ale to nieważne – tę jedną wpuścił. Wisła po raz trzeci objęła prowadzenie.

I teraz przechodzimy do decydujących minut rywalizacji, kiedy swoje okazje miała Wisła, i Termalica, która wyraźnie przyspieszyła. Gościom nie pomogło nawet wejście na boisko Marcina Wasilewskiego, który nie uchronił swojego zespołu przed utratą gola. Świetną wrzutką w pole karne z rzutu rożnego popisał się Iancu, a bramkę głową zdobył Jovanovic. Na więcej goli, mimo znakomitych ku temu okazji, obie ekipy już się nie pokusiły. Po bardzo szybkim i emocjonującym meczu Termalica zremisowała na swoim boisku z Wisłą Kraków 3:3.

Wnioski? Chyba mimo wszystko w gorszych humorach po tym starciu będą piłkarze Kiko Ramireza. To Wisła byłą faworytem w tym meczu i to Wisła miała za sobą dwa wygrane spotkania, co miało być gwarancją trzech punktów również i dzisiaj. To Biała Gwiazda straciła dwa oczka, a nie Termalica zdobyła jeden. Trzykrotnie wygrywając krakowianie ostatecznie nie zwyciężyli, mimo że zagrali całkiem dobrze i z pewnością nie mają prawa się niczego wstydzić.

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.