Nie strzeli Fabiańskiemu, bo się obraził

Leicester City zażądało od Manchestery City 95 milionów funtów lub 60 mln i któregoś z zawodników w zamian. Włodarze klubu z Etihad nie chcieli przystać ani na jedną, ani na drugą opcję. Ich czwarta, ostatnia propozycja opiewała na „suchej” sumie 60 milionów, więc obie strony się rozeszły. Tylko jeden człowiek (sam zainteresowany) stanął na środku i rozłożył bezradnie ręce. Nie wiedział, co ze sobą począć, więc "wziął się i obraził". Na cały świat.

Riyad Mahrez już drugi dzień nie trenuje z drużyną „Lisów” po tym, jak ci nie zgodzili się sprzedać 26-latka do zespołu Pepa Guardioli za ich zdaniem zbyt niską cenę. Do transakcji nie doszło, chociaż Algierczyk próbował wymusić transfer na wszystkie możliwe sposoby. Jednym z nich była zapowiedź, że w drużynie Leicester już nigdy nie zagra. Jakkolwiek idiotyczna nie wydawałaby się ta deklaracja, Mahrezowi trzeba przyznać konsekwencję.

„Ale obiecaliście…”

Sprawa Mahreza w Anglii grzeje, bo to kolejny piłkarz, który fochami i strajkami chce wymusić transfer do innego klubu. Virgil van Dijk dopiął swego po kilku miesiącach, przenosząc się z Southampton do Liverpolu. Aubameyang zanim trafił do Arsenalu, zdążył narobić sobie wrogów wszędzie dookoła w Dortmundzie. Drinkwater przed przyjściem do Chelsea też kręcił nosem, więc Sky Sports skontaktował się nawet z przyjacielem Mahreza, by ten mógł przekazać jego żale.

– Riyad nie rozumie takiego zachowania klubu. To już czwarte okienko w którym powiedziano mu, że będzie mógł przenieść się do innej drużyny. Leicester zanotowałoby 59 mln zysku! Przecież Riyad z siebie wszystko dla klubu, by móc odejść zimą. Praca z Pepem Guardiolą w Manchesterze byłaby dla niego spełnieniem marzeń, które chciałby zrealizować – powiedział bliski znajomy Algierczyka w wywiadzie dla Sky.

Owszem, Leicester kupiło Mahreza za kwotę 800 tysięcy funtów. Patrząc na jego potencjał i to, co później osiągnął z kopciuszkiem Premier League (mistrzostwo Anglii, Liga Mistrzów) – zeszłoroczny śnieg i czapka gruszek była warta więcej niż, zachowując skalę, kwota odstępnego za skrzydłowego. Niby dlaczego jednak teraz „Lisy” mieliby sprzedać Algierczyka poniżej jego obecnej wartości? Teraz, kiedy ceny za piłkarzy przebijają sufit zdrowego rozsądku? Jakie to ma znaczenie, że kupili go za bezcen?

Idziecie do antykwariatu. W stosie książek zniszczonych, przewertowanych milion razy lub nieciekawych zawsze znajdzie się kilka perełek. Uznajecie, że na jedną z takich trafiliście i kupujecie ją za dwa pięćdziesiąt. Przychodzicie do domu, jak gdyby nigdy nic odpalacie telewizor. W wiadomościach trąbią coś o Mahrezie i Leicester. Przypomina wam się, że gdzieś taką nazwę już słyszeliście.

Jest! No przecież to ta książka, trochę cieniutka i przestarzała, nazywała się tak, jak ten klub co niedawno niespodziewanie mistrzostwo Anglii zdobył. „Kodeks Leicester” się nazywa. Włączacie komputer, żeby sprawdzić, ile w sumie to dzieło ma gwiazdek na lubimyczytac.pl i czy warto w ogóle otwierać. Okazuje się, że to notes Leonarda da Vinci, kupiony przez Billa Gatesa w 1994 roku, warty 31 milionów dolarów.

Pytanie: puścicie go za 15 baniek tylko dlatego, że kupiliście za 2.50 zł?

No jasne, że nie. Dlatego nie dziwmy się Leicester, że nie chciała sprzedać swojego najlepszego zawodnika do klubu, który więcej zapłacił za obrońcę Athletic Bilbao. Mahrez ustami przyjaciela skarży się, że to już czwarte okienko z rzędu, kiedy obiecanki stały się cacankami. Trudno, tak to bywa w świecie biznesu, jakim stał się futbol. Leicester nie będzie robiło z siebie dojnej krowy i klubu-frajera tylko dlatego, że ktoś coś obiecał Mahrezowi.

Prawdziwą, wiążącą i jedyną obietnicą jest papier, a ten został przez skrzydłowego podpisany i obowiązuje do czerwca 2020 roku. Jest w nim czarno na białym napisane, co musi robić piłkarz, by ten kontrakt wypełnić zgodnie z umową. Zdaje się, że o treningach też tam wspomniano. Obie strony parafrazując umowę nie zgodziły się na to, by takowe opuszczać.

Dlatego cieszę się kiedy czytam, że Algierczykowi wlepiono karę 200 tysięcy funtów. Po stówce za każdy opuszczony trening – brzmi uczciwie. Nie chcesz dla nas już nigdy grać? Super, ale płać. Zobowiązałeś się wykonywać pracę, na którą machnąłeś ręką – nie możesz otrzymywać absurdalnie wysokiego wynagrodzenia. Nie dość przecież, że nie trenujesz, to jeszcze próbujesz klub oczerniać w mediach i ośmieszać Leicester swoim zachowaniem.

Ośmieszasz jednak tylko siebie. Ściskam kciuki i życzę niedawnemu mistrzowi Anglii konsekwencji oraz upartości osła w tej sprawie, która nie jest ważna jedynie dla klubu i zawodnika, ale i całego piłkarskiego świata. Da ona bowiem odpowiedź na pytanie: można robić klub w balona, a kontrakt zamienić w papier toaletowy, czy też nie można?

Samemu piłkarzowi poleciłbym sporą garść popiołu i schylony kark, bo zdecydowanie zabrakło tu pokory i rozsądku. Nie chciałeś grać tak długo? Mogłeś podpisać krótszy kontrakt. Chciałeś odejść, gdy będziesz już tyle dobry, że ktoś zapłaci za ciebie XXX pieniędzy? Mogłeś wpisać kwotę XXX w klauzuli odstępnego. Wydaje się jednak, że przede wszystkim byłeś szczęśliwy, gdy wyciągnięto cię z Francji z drugoligowego Le Havre i mogłeś przeżyć przygodę życia. Pamiętaj o tym, zanim znów weźmiesz głęboki haust powietrza i po raz kolejny oplujesz pracodawcę. Wielu takich Mahrezów nigdy nie wyciągnięto.

BARTŁOMIEJ STAŃDO

3 lutego 2018 r. | godz. 16:00 | Leicester City – Swansea City 

Wygra Leicester: 1.79
Remis: 3.55
Wygra Swansea: 4.9

Pełna oferta po kliknięciu w poniższy baner:

 

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem