Nie ma wątpliwości! To najgłupszy występ bramkarza, jaki widzieliście…

Już jakiś czas temu w światowym futbolu pojawiła się moda na nowy typ bronienia. Wystarczy wskazać Manuela Neuera, który - zamiast ściśle strzec bramki - nie raz i nie dwa zapędzał się niemal na połowę boiska. A ze swoją umiejętnością gry nogami mógłby pewnie w razie potrzeby wystąpić jako rozgrywający i prawdopodobnie zawstydzić niejednego profesjonalnego piłkarza. Jego śladem próbował pójść najwyraźniej jeden golkiper z Japonii, który w ostatniej kolejce drugiej ligi zaliczył tak absurdalny występ, jakiego nie widzieliśmy dawno.

Przestajemy się dziwić, że Polak Krzysztof Kamiński, którego nota bene naprawdę cenimy i lubimy, ma w Japonii tak niepodważalną pozycję, jeśli bronią tam takie „ananasy” jak Masahiro Okamoto. Co dziwi nas w tej historii najbardziej, to fakt, że mowa o 36-letnim golkiperze, który 17 ostatnich lat spędził w profesjonalnym poziomie. Nie mamy pojęcia, co skłoniło go do zachowań, które doprowadziły do tego, że puścił dwa strzały zza połowy boiska… w odstępie dwóch minut.

Masahiro Okamoto dwukrotnie opuścił bramkę i pozwolił na celny strzał „do pustaka” z połowy boiska

Od razu musimy zastrzec, że nie była to końcówka spotkania, w którym ważyłyby się losy jakieś awansu albo tytułu. Nikt – no, chyba że trener – nie zmuszał bramkarza do fantazyjnych szarż pod pole karne rywali. Jego po prostu notorycznie nie było tam, gdzie… Byłoby w tej sytuacji 9 999 na 10 000 bramkarzy, czyli przynajmniej w obrębie pola karnego.

W 38. kolejce rozgrywek J2 League wicelider tabeli: Mentedio Yamagata podejmował zajmujący 16-lokatę zespół Ehime. Od 38. minuty faworyt prowadził 1:0 – po zupełnie normalnie zdobytej bramce z rzutu rożnego. I wtem około 60. minuty bramkarz Okamoto rozpoczął swój popis. Gdy niejaki Shun Nakamura (17 lat młodszy od prawdziwego Shunsuke) przejął piłkę na 40. metrze od własnej bramki, golkiper rywali był niemal przy kole środkowym. Wystarczyło przelobować go celnym kopnięciem.

Była 61. minuta. 85 sekund później historia się powtórzyła!

Tym razem doświadczony pan Okamoto nie stał nawet tak bardzo daleko od własnej bramki – zdążył wrócić na około 20. metr, ale i tak przepuścił piłkę kopniętą z połowy przeciwnika. Wpadka sprzed minuty nie dała mu do myślenia. Obie sytuacje są wręcz bliźniaczo podobne. Strata w środkowej strefie, bramkarz w malinach, strzał z 60 metrów i gol!

Nie mamy pojęcia o co chodziło w tej taktyce z bramkarzem na linii środkowej, ale panowie – szanujmy się! Tak się nie gra w piłkę.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem