Nie będzie wymarzonego półfinału – Federer poza turniejem

Mamy kolejną, dużego formatu niespodziankę na tenisowych, Otwartych Mistrzostwach Stanów Zjednoczonych. Nie będzie kolejnego tytułu wielkoszlemowego dla Rogera Federera ani przedwczesnego finału z Rafaelem Nadalem. W ćwierćfinale Szwajcar uległ Argentyńczykowi Juanowi Martinowi del Potro 1:3.

 

Oczywiście zwycięzca nie jest tenisistą anonimowym i nie można mówić tu na pewno o sensacji, ale na pewno jego wygrana z Federerem jest niespodzianką. Argentyńczyk wygrał w karierze 19 turniejów ATP, w rankingu w najlepszym okresie okupował wysokie, 4 miejsce, a na swoim koncie ma też triumf w imprezie wielkoszlemowej. W 2009 roku wygrał w…Nowym Jorku, można więc śmiało powiedzieć, że na kortach Flushing Meadows czuje się świetnie, a tutejszy klimat mu służy. Należy jednak pamiętać, że rozwój kariery niespełna 29-letniego zawodnika mocno przystopowały kontuzje nadgarstka, z którymi zmagał się przez ostatnie miesiące. Teraz powrócił do grania na najwyższym światowym poziomie – jak widać, z powodzeniem. W półfinale zmierzy się z Rafą Nadalem i wydaje się, że kto zwycięży tą partię, sięgnie po tytuł.

Warto wspomnieć, że potężnie zbudowany (198 cm wzrostu, 97 kg wagi) del Potro wydawał się być już za burtą turnieju rundę wcześniej, kiedy przegrał gładko (1:6, 2:6) dwa pierwsze sety z Austriakiem Dominikiem Thiemem. Wyglądał na chorego, kaszlał, słaniał się na nogach. W trzeciej partii jego gra uległa jednak całkowitej odmianie. Ostatecznie wygrał ten mecz 3:2 i jakby z rozpędu przystąpił do walki z Federerem. Jak już wiadomo – zwycięstwo ze Szwajcarem dało mu miejsce w półfinale.

Tam czeka na niego Nadal. Hiszpan długo sprawiał wrażenie zawodnika bez formy, nie przekonywał swoją grą, oddał też po secie Japończykowi Taro Danielowi oraz  Leonardo Mayerowi z Argentyny. W kolejnych rundach odprawił jednak z kwitkiem po 3:0 Ukraińca Dołgopołowa oraz Rosjanina Rublowa, przy czym tego ostatniego, zaledwie 19-letniego tenisistę wprost zmiótł z kortu ( 6:1, 6:2, 6:2). Nadal jest w tej chwili faworytem numer jeden do końcowego zwycięstwa w US Open. Ale jego najbliższym, półfinałowym rywalem jest właśnie nieobliczalny del Potro (stawki LV BET: Nadal 1.36, del Potro 3.1). W drugim pojedynku o finał zmierzą się dość nieoczekiwanie Afrykaner Kevin Anderson oraz Hiszpan Pablo Carreno-Busta. Co ciekawe, faworytem wydaje się być ten niżej notowany od rywala, ale bardziej doświadczony tenisista z RPA. Z pewnością wpływ na to ma fakt, że zawodnicy w swojej karierze spotykali się dotychczas dwukrotnie i dwa razy wygrywał 31-latek. Ostatni raz miesiąc temu na turnieju w Montrealu. Stawki LV BET: Anderson 1.38, Carreno-Busta 3).

Półfinały męskie odbędą się jednak dopiero jutro wieczorem czasu polskiego. Natomiast w nocy z czwartku na piątek poznamy finalistki turnieju kobiet. Na pewno wniebowzięci są gospodarze turnieju, ponieważ cała czwórka półfinalistek to Amerykanki!!

Która okaże się najlepsza? Doprawdy trudno powiedzieć. Mamy w tym gronie jedną starą mistrzynię, Wenus Williams (37 lat !) oraz tenisistki na dorobku – Sloane Stephens ( 24 lata), oraz Coco Vandewaghe ( 22 lata) i jej rówieśniczkę, Madison Keys. Dwie pierwsze z wymienionych zawodniczek zmierzą się ze sobą jako pierwsze i specjaliści z LV BET w starciu tym więcej szans dają sile rutyny niż młodości (stawki V. Williams 1.61, Stephens 2.3). Podobnie rozkładają się siły w drugim półfinale. Faworytką, chociaż na pewno nie „pewniakiem” do zwycięstwa będzie tu Madison Keys, chociaż Coco, pogromczyni między innymi Polki Agnieszki Radwańskiej pokazała już w tym turnieju, że nie należy jej przedwcześnie skreślać (LV BET: Keys 1.64, Vandewaghe 2.25).

 

Ofertę LV BET na spotkania US OPEN można sprawdzić TUTAJ!

Komentarze