“Największym problemem Kubicy są rosyjskie pieniądze”

Filip Kapica, czyli dziennikarz pracujący w telewizji ELEVEN SPORTS, przez cały rok 2017 pracował przy wyścigach w Formule 1. Porozmawialiśmy z nim o obecnej sytuacji Roberta Kubica. Zapytaliśmy o szanse Polaka na kontrakt w zespole Williamsa oraz jego najgroźniejszych rywali w wyścigu na to stanowisko.

Filip, powiedz, co z Robertem Kubicą? Ty jesteś doskonale zorientowany w temacie.

Filip Kapica: Tak naprawdę to najlepiej zorientowany jest sam Robert Kubica – Formułą 1 to ciągła gra tajemnic. Non-stop pojawiają się różne informacje z przeróżnych źródeł i dopiero w ostatnich godzinach wszystko zaczęło się klarować, że Sirotkin jest już o krok od zatrudnienia przez zespół.

Mam wrażenie, że pojawia się coraz więcej komunikatów mniej pozytywnych dla nas. Chodzi mi o to, że media rozpisują się, że może jednak Kubica nie podpisze kontraktu z Williamsem i nie będzie jeździł w przyszłym sezonie w F1.

FK: To się o tyle dziwnie układa, gdyż w pewnym momencie cały świat miał wielkie ciśnienie, żeby Robert Kubica powrócił do F1. Wiem, że to dziwnie brzmi, ale byłaby to największa marketingowa akcja w światowym sporcie ostatnich lat. Praktycznie nie zdarza się, by ktoś, kto plasuje się w ścisłej czołówce, miał siedmioletnią przerwę i wrócił do rywalizacji. Rozmawiałem z wieloma zawodnikami i za każdym razem podpytywałem ich o Roberta Kubicę – nie ma jednej osoby, która nie doceniałaby umiejętności Polaka. Każdy się z nim liczy i docenia jego klasę. Wszystko ogranicza się do lęku, że Kubica może mieć problemy z ręką i nie być w pełni sprawny. Kiedyś usłyszałem taką opinię, że to byłaby wielka historia, gdyby Robert faktycznie wrócił do F1, ale czy aby na pewno jest to sportowo najlepsze rozwiązanie dla Williamsa? Na co stać kierowcę, to tak naprawdę wie tylko jego zespół, gdyż my nie dostajemy szczegółowych czasów z każdego pokonanego przez niego okrążenia. W posiadaniu kluczowych informacji jest tylko Williams – nikt więcej. Fizycznie Kubica na pewno jest w znakomitej formie, o czym może świadczyć chociażby jego najniższa w karierze waga. Wielkim jego atutem jest również to, że on nie odczuwa skutków wyścigu – wydolnościowo jego organizm zawsze był znakomity. To ważne, bo niektórym daje się we znaki upał lub wysoka wilgotność powietrza, które również na wielu torach decydują o końcowych rozstrzygnięciach.

Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle? Eleven pompowało trochę balonik w ostatnim czasie.

FK: Z pompowaniem balonika jest trochę tak, że pewne rzeczy robi się mimo woli – kibicujemy Robertowi i bardzo chcielibyśmy, żeby wrócił do wyścigów. Nie braliśmy jednak naszych informacji z kosmosu – widzieliśmy go podczas testów i on naprawdę wyglądał znakomicie – to było widocznie nawet po mowie ciała. Kubica zawsze miał do siebie mniejsze lub większe zastrzeżenia, nawet wtedy, gdy stawał na podium, to kręcił nosem i szukał dziury w całym. Po testach w Abu Zabi był z siebie zadowolony, co w jego przypadku jest naprawdę rzadko kiedy spotykane. To dawało wszystkim do myślenia.

Szanse Roberta Kubicy na występy w F1 maleją z każdym dniem / PressFocus

Jakie jest największe zagrożenie dla Kubicy?

FK: Zagrożenie nazywa się „Sirotkin”. Jest to kierowca dobry, który jednak podczas testów przejechał praktycznie więcej niż przez cały sezon. Pokazał, że jest bardzo szybki i dobry na dłuższych przejazdach, ale nie jest tak regularny jak Robert. Rosjanin ma potężne wsparcie finansowe. Póki co nikt w tym kraju nie może się pogodzić z tym, że oni mogliby nie mieć żadnego swojego kierowcy w stawce. Stracili niedawno Daniiła Kwiata, który przez wielu był upatrywany jako przyszły mistrz świata. Do czasu degradacji do ekipy Scuderia Toro Rosso. Miał papiery na najlepszego kierowcę, a dziś w ogóle nie ma go w stawce – to tylko pokazuje, jak skomplikowany jest to sport. Tam wszystko potrafi nagle wywrócić się do góry nogami. Rosjanie budzą się teraz w nowej dla siebie rzeczywistości i mają naprawdę ogromne ciśnienie, żeby ich rodak jednak w F1 jeździł, bo organizują przecież grand prix w Soczi. Williams to z kolei znakomity zespół. Może nie taki, który będzie walczył za każdym razem o zwycięstwo, ale dobry team, który daje możliwości. Przy systematycznym rozwoju oni mogą pnąć się w górę z roku na rok. Tu ukłon do Kubicy – nikt nie jest tak znakomitym inżynierem wśród kierowców, co on. To największy fenomen w XXI wieku w tym sporcie. On rozumie coś, o czym my w ogóle nie mamy pojęcia. Kubica po siedmiu latach przerwy w Formule 1 po przejechaniu jednego okrążeniu zasygnalizował zespołowi, żeby obniżyć wysokość przedniego skrzydła o kilka milimetrów. On bazuje na niesamowitej intuicji, doświadczeniu i smykałce, której nie można się nauczyć – z tym trzeba się urodzić. Lewis Hamilton powiedział podczas tego ostatniego weekendu, że Robert Kubica jest w piątce najlepszych kierowców świata, a nie jeździ w Formule 1. A umówmy się – Hamilton zna się na rzeczy. To czterokrotny mistrz świata.

Kubica powiedział kiedyś, że ręka bardziej przeszkadza mu w kuchni niż w bolidzie – może jeździć bez żadnych problemów.

FK: Kiedyś Kubica powiedział mi i Mikołajowi Sokołowi, że musimy mu zaufać. Że ręka nie ma zupełnie wpływu na jego jazdę. Poza kokpitem tak, daje się we znaki, ale w samochodzie już nie. Podobno podczas wyścigów na torach wąskich, krętych, jak w Monako, może być Kubicy trudniej. Will Buxton mówił kiedyś, że Williams boi się o dyspozycję Roberta na dłuższych przejazdach. Kiedy bolid jest ciężki, to nikt nie robi aż takiego „wow”. To znowu – trochę spekulacje, nic konkretnego. To opinia dziennikarza, którą trudno jest na ten moment zweryfikować.

Mam wrażenie, że dużą rolę ma tutaj polityka.

FK: Oczywiście – cała Formuła 1 to polityka. Dopóki zawodnik nie poleci na pierwszy wyścig do Melbourne, to tak naprawdę nie ma pewności, że będzie częścią stawki.

Czy dzięki powrotowi Kubicy do F1 i podpisaniu kontraktu z Williamsem zespół nie zyskałby więcej marketingowo niż dają rosyjskie pieniądze?

FK: Marketingowo Williams zyskałby na pewno bardzo dużo. Trzeba pamiętać, że jest to zespół, który nigdy nie kontraktował kierowców z przypadku. Był to team, który zawsze aspirował po najwyższe laury i przekładał wartość sportową nad innymi aspektami. Wystarczy odpalić film „Williams” na Netfliksie. Rzeczywistość jest jednak taka, że pieniądze są ważne, a „dokładanie” przez kierowców staje się coraz bardziej powszechne.

Kubica jest dziś bliżej Formuły 1, niż był w sierpniu po testach na Hungaroringu?

FK: Teraz już dalej, niestety – przez Sirotkina. Każde zadane przez ciebie pytanie można odbierać dwojako – z jednej strony tak, ale są również argumenty, że nie. Każdy zespół ma plan A, B i C. Z niektórymi zawodnikami rozmawia się nawet rok szybciej i potem cały czas są spekulacje, testy, gdy niektóre decyzje są już dawno podjęte.

Możliwe jest w ogóle, że Felipe Massa ma szanse na powrót do F1?

FK: Nie! To byłoby jakiś mało śmieszny kabaret. Do sportu mógł sobie wracać dwa razy Michael Jordan. Massa to zasłużony kierowca, ale gdy przeanalizujemy jego kolejne sezony, to z każdym rokiem było coraz gorzej. Szkoda jednak, że Brazylijczyka prawdopodobnie nie będzie w Formule 1, bo kraj z takimi tradycjami powinien mieć swojego reprezentanta wśród najlepszych kierowców. Gdybym miał ocenić jego ostatni sezon, to w skali od 1 do 10 byłaby to pewnie taka „szósteczka”. Williams poświęcił naprawdę dużo swojej uwagi, by wnikliwie przyjrzeć się Kubicy, więc nie chce mi się wierzyć, że nagle postanowią dać jeszcze jedną szansę Massie i to jemu powierzą rolę kierowcy w przyszłym sezonie.

No i Massy nie lubimy my, Polacy.

FK: Massa się kilka razy zagrzał. Pytałem go kiedyś w Bahrajnie o rywalizację z Robertem Kubicą, wspominał ich pojedynki sprzed lat i powiedział, że bardzo chciałby go jeszcze zobaczyć na torze. Gdy jednak to teraz Kubica miałby być tym kierowcą, który zabierze mu miejsce w zespole, to już zmienił zdanie i zaczął atakować Polaka. Doszło do szamotaniny i nie radzenia sobie z tym, że okres jego ważności minął i czas pożegnać się z tym sportem. Massa się pieklił, ale chyba z perspektywy czasu jest mu trochę głupio z tego, co wygadywał. Gdyby on finalnie wrócił do F1, to już byłoby to za duże since fiction. Jestem w stanie poświęcić swoją nerkę, że do tego nie dojdzie. Nie wierzę w to.

 

Jakub Borowicz

Typuj wyniki
na
LV BET zakłady bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez ministra finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem.

Komentarze