Największy przegrywus w Premier League zakończył swoje męki. Niebywała czarna seria

Wyobrażacie sobie, jak to jest wykonywać swój zawód najlepiej jak się tylko potrafi, wychodzić co sobotę, niedzielę na najbardziej odświętne angielskie stadiony, czuć się częścią tej futbolowej elity… I raz za razem dostawać w łeb? Jeden mecz, drugi, ósmy, dziesiąty, czternasty, osiemnasty, dwudziesty z kolei. Kapitan Aston Villi Birmingham Jack Grealish właśnie przerwał swoje męki, przełamując niebywałą passę 20 kolejnych przegranych meczów w Premier League.

Całe szczęście Grealisha – choć zależy jak na to patrzeć – polega oczywiście na tym, że jego seria została przedzielona spadkiem na zaplecze Premier League, gdzie w międzyczasie 23-letni pomocnik The Villans zdążył sporo osiągnąć i wygrać. Dzięki temu prawdopodobnie uniknął załamania nerwowego z powodu niekończącego się – jak mówi młodzież – przegrywu. W zeszłym sezonie był bohaterem wielu sympatycznych momentów, które nam samym wryły się w pamięć. Przypomina się jak w finale play-off o awans do Premier League ujął nas grając w całkowicie rozpadających się, szczęśliwych butach. Wyglądających tak fatalnie, że prawdopodobnie włodarzom firmy Nike gotowało się w środku, widząc, że kapitan zespołu nie promuje ich najnowszej, świecącej, wymuskanej kolekcji, tylko biega w tych swoich ulubionych obdarciuchach.

Po tymże samym play-offie otrzymał nawet na adres domowy ręcznie napisany list z podziękowaniami od zaangażowanego emocjonalnie w Aston Villę księcia Williama. Potrafił więc skompletować dobre, sympatyczne momenty.

Nie zmienia to jednak faktu, że najwyższa liga miała prawa kojarzyć mu się – do wczoraj – absolutnie fatalnie.

Na boiskach Premier League przegrał 20 kolejnych meczów, w których wystąpił. W międzyczasie dziesięć zakończonych porażkami obejrzał jeszcze z ławki lub trybun, gdy leczył kontuzję. Czarna seria godna zapisania w księgach rekordów!

Grealish to oczywiście bardzo dobry piłkarz, z którym cała Aston Villa współcześnie musi się mocno kojarzyć. Jej symbol. Ale wygląda na to, że nawet jemu ulżyło. Wszystko za sprawą piątkowego zwycięstwa na własnym boisku nad Evertonem 2:0 po bramkach Wesleya (rekordowy zakup The Villans za 25 mln euro z belgijskiej Brugii) i Anwara El Ghaziego.

Przy Villa Park wszyscy jednym głosem przekonują, że na ten sezon są przygotowani bez porównania lepiej niż wówczas, gdy z hukiem spadali z Premier League. „Wreszcie jesteśmy zespołem – zapewniał Brian Little, klubowa legenda. – W 2016 roku mieliśmy w składzie kilku dobrych piłkarzy, ale nie działaliśmy jako kolektyw. Teraz jest zupełnie inaczej”. Mimo tego, Aston Villa musiała czekać na pierwsze zwycięstwo do trzeciej kolejki ligowej. Dopiero z Evertonem Grealish przerwał swoją passę, trwającą od 9 maja 2015 roku.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem