Największy problem reprezentacji Polski? Nieugięty były kadrowicz…

Na mundialu grał, ale na niego nie dojechał: ani fizycznie, ani psychicznie. Widać było, że to nie ten sam piłkarz, jakiego znamy. Między innymi dlatego też zakończył reprezentacyjną karierę, co okazało się chyba zbawienne dla jego formy. Jesienią w Borussii Dortmund imponował, a kibice na Signal Iduna Park oglądając Łukasza Piszczka w akcji mieli flashbacki z przeszłości. Teraz wraca po kontuzji, ale niestety - nie do reprezentacji...

Jako jedyny na naszej liście 10 najlepszych polskich piłkarzy w 2018 roku nie miał statusu reprezentanta Polski. Znalazł się jednak na siódmej pozycji, choć gdyby przez 12 miesięcy grał tak, jak w rundzie jesiennej w barwach BVB, z pewnością mógłby powalczyć o podium.

Powrót do bardzo dobrej dyspozycji, a także mizerny stan drużyny narodowej jesienią urodził wiele pytań. Czy Piszczek nie zakończył reprezentacyjnej kariery zbyt wcześnie? Czy nie przydałby się w najważniejszych meczach? Grając tak jak w Bundeslidze przed kontuzją, gdzie wraz z kolegami z Dortmundu przesiadywał na pierwszym miejscu w tabeli, na pewno przydałby się reprezentacji Polski.

Gdyby to od nas zależało: nie angażowalibyśmy go na pełen etat, a raczej uczynili go reprezentantem honorowym. Na specjalne okazje, wyjątkowe wydarzenia, czytaj: wielkie mecze.

Takie, w których Polsce pomogłoby jego doświadczenie, umiejętności, spokój, ale też naprawdę dobra forma. Nie taka jak na mundialu, a znacznie lepsza. Brzęczek może budować swoją reprezentację, ale jeśli mógłby skorzystać z usług Piszczka – nawet w niewielkim wymiarze – powinien zrobić co tylko może, by przekonać go do powrotu i wkomponować ponownie w zespół. Niestety, sam piłkarz uciął temat powrotu do reprezentacji Polski dość wyraźnie.

Cytowany przez „WP Sportowe Fakty” mówi, że temat reprezentacji zamknął już dawno i nie ma sensu do niego wracać. – Teraz jestem już kibicem reprezentacji i życzę jej, żeby dobrze spisała się w najbliższych eliminacjach – powiedział piłkarz BVB, ucinając temat jednym słowem: „nie”.

– Czy Jerzy Brzęczek namawiał na powrót do kadry?
– Nie.
– Czy nie pojawił się u pana moment zawahania?
– Nie.
– Nie korciło, żeby pograć w reprezentacji jeszcze rok?
– Nie.

Wszystko w temacie.

O Łukaszu bardzo dobrze świadczy to, że nie chciał stawiać w niezręcznej sytuacji przyszłego selekcjonera i samemu zakończył karierę w kadrze. Pytanie tylko, czy nie lepiej byłoby ją kontynuować? I jak w piosence zespołu Perfect: zejść ze sceny niepokonanym. Nie po klęsce na rosyjskim mundialu, a po wielkim come-backu z orłem na piersi.

Już wiemy, że tego nie zrobi. Szkoda.