Największa wtopa transferowa Barcelony od lat? Pasował idealnie, zaczął fatalnie

Do Barcelony pasował jak łysina do Pierluigi Colliny. Genialny Brazylijczyk przenosi się do genialnego klubu - normalnie taki ruch nie miałby prawa wzbudzić jakichkolwiek wątpliwości. Wydawał się być skrojony na miarę tak filozofii, jak i standardów Dumy Katalonii. Na Camp Nou gra dopiero rok, ale coraz częściej mówi się o nim w kontekście odejścia z klubu. 

Błysk, szybkość biegu z piłką, drybling, prostopadłe piłki, gole po strzałach w okienko, rzuty wolne – wszystko pasowało w tym transferze. Coutinho do katalońskiego klubu pasował jak ulał. Wydawało się, że jest wręcz stworzony do tego, by zastąpić zasłużonego i genialnego Andresa Iniestę. Brazylijczyk miał być pociechą na wiele, wiele lat dla kibiców na Camp Nou. Zastanawialiśmy się nawet, czy Blaugrana nie będzie miała z niego więcej pożytku niż z Luisa Suareza, kupionego również z Liverpoolu.

Na to się nie zapowiada. Barcelona myśli o sprzedaży zawodnika, który strzelił w tym sezonie osiem bramek, ale wielokrotnie się nie sprawdzał.

Środowe El Clasico z Real Madryt w Pucharze Króla? Zmiana już w 60 minucie pokazała, jak jego występ ocenił Ernesto Valverde. Lepiej nie było choćby w meczu z Valencią, zremisowanym przez Barcelonę 2:2. Problem Brazylijczyka polega na tym, że w środku pola trener FCB wyżej ceni Arthura, zaś na skrzydle Ousmane’a Dembele. Coutinho jest trochę w rozkroku między tymi pozycjami na boisku.

Na dobrą sprawę obszar między pół-lewym środkowym a lewym skrzydłowym wydaje się dla niego idealny. Tyle tylko, że w tym przypadku oznacza ławkę rezerwowych. W dwunastu grać nie można, a pozycje tak Rakiticia i Busquetsa w drugiej linii, jak i Suareza oraz Messiego w pierwszej są niepodważalne.

Dla Coutinho odejście do Barcelony było spełnieniem marzeń. Mówi się, że każdy genialny Brazylijczyk śni o grze w Dumie Katalonii. Tak, jak jego wielcy rodacy: Romario, Rivaldo, Ronaldo, Ronaldinho, Neymar. Chciał być następny. Być może za bardzo? Zastanawiamy się, co poszło nie tak i jednym z powodów może być to, że trafił tam… minimalnie za wcześnie. Konkretnie: o pół roku.

Bardzo ważny dla każdego piłkarza w nowym klubie jest start, a jeśli ktoś w to nie wierzy – niech zapyta Krzysztofa Piątka.

Barcelona zimą wydała mnóstwo pieniędzy na Coutinho. Problem był taki, że jedyne, co Brazylijczyk mógł pomóc jej wygrać to… Puchar Króla. W lidze bordowo-granatowi byli na pierwszej pozycji i nic nie mogło jej zaszkodzić. W Lidze Mistrzów Coutinho przydałby się na pewno, być może w jednym z meczów stałby się bohaterem, być może zmieniłby przebieg dwumeczu z Romą, ale jako że grał już w tamtej edycji w barwach Liverpoolu – nie mógł pomóc drużynie w zdetronizowaniu Królewskich na Starym Kontynencie. I kto wie, w tym sezonie nie będzie mógł tego zrobić po raz pierwszy i ostatni…