Największa niespodzianka roku? Odmieniony Hildeberto bliski wielkiego klubu

Wydawało się, że będzie transferowym strzałem w dziesiątkę. Mimo 21 lat w swoim piłkarskim CV ma już występy w drugiej drużynie Benfiki czy Nottinhgam Forest (22 mecze i dwa gole w Championship). Powiedzieć, że w Legii rozczarował to nie powiedzieć nic. Wygląda jednak na to, że w porę zdołał się obudzić. Na tyle, by zaliczyć świetną jesień w Portugalii i zapracować na transfer. 

Jeszcze niedawno obserwując poczynania drugiej drużyny stołecznego klubu, pisaliśmy tak: „Rezerwy Legii Warszawa, w której występowali zawodnicy ekstraklasowi: Nagy, Hildeberto, Pasquato, Masłowski, Moneta, Moulin, Kopczyński i inni. Żaden z nich, jeśli nie był odpowiednio zmotywowany i zaangażowany, nie wyróżniał się na tle trzecioligowców. Choć niektórzy z nich niedawno remisowali z Realem Madryt w Lidze Mistrzów, na boiskach w Morągu czy Wikielcu zupełnie nie było tego widać„.

Teraz Dominik Nagy przeżywa renesans formy w Legii Warszawa, a bacznie przygląda mu się Genoa. Hildeberto natomiast szokuje formą w Victorii Setubal.

Jeszcze niedawno sprowadzony za 3,15 mln złotych piłkarzy był obiektem drwin rezerwowych piłkarzy „Czarnych Koszul”, a później także kibiców zgromadzonych przy Konwiktorskiej. Od obrońców Polonii Warszawa odbijał się jak junior, a przecież na niedobór kilogramów nie mógł narzekać. Był w Warszawie pięć miesięcy, podczas których ponoć był na diecie i tracił na wadze, ale ani po jego grze, ani po sylwetce tej pracy nie było widać.

Zagrał beznadziejny mecz w prawie-derbach Warszawy, w pierwszej drużynie zresztą nie było lepiej. W ekstraklasie zawiódł na całej linii (sportowej, mentalnej, fizycznej), więc bez żalu pożegnano go z Łazienkowskiej. To chyba podziałało na niego mobilizująco, bo chwilę później ten sam gość szaleje w rodzimej ekstraklasie i strzela takie bramki:

Jesienią w Victorii Setubal rozegrał 12 meczów, podczas których strzelił cztery bramki i zachwycał formą. Wciąż ma 22 lata, a CV dość bogate, więc jest z taką formą w lidze portugalskiej łakomym kąskiem. „A Bola” informuje, że transfer może się ziścić już w zimowym okienku transferowym. Zainteresowany usługami Portugalczyka jest grecki potentat, Olympiacos Pireus.

Trenerem najczęściej sięgającego po mistrzostwo Grecji klubu jest rodak Hildeberto, Pedro Martins, co nie jest w tym przypadku bez znaczenia.

Wciąż mówimy o piłkarzu, który odbił się od Ekstraklasy (zaliczył w niej ledwie trzy epizody, bez gola i asysty), a później został wypożyczony do trzeciej ligi angielskiej. Jego powrót na właściwe tory jest niebywały, porównać go trochę można do tego, który przy Łazienkowskiej dokonał Vadis Odidja-Ofoe. Szkoda, że Hildeberto nie poszedł drogą Belga i odrodzenia nie przeżył właśnie w kraju nad Wisłą.