Najwięksi wygrani i przegrani Igrzysk w Pjongczang

XXIII Zimowe Igrzyska Olimpijskie przeszły do historii. Ponad 2 tygodnie zmagań, 103 komplety rozdanych medali, kilka tysięcy zawodników z całego niemalże świata. Mimo, że zimowa odsłona tej imprezy nie jest aż tak medialna, jak letnia, oczy całego sportowego świata chociażby od czasu do czasu zerkały w stronę Korei Południowej. Wiadomo, że pory rozgrywania poszczególnych konkurencji nie sprzyjały oglądaniu Igrzysk w naszym kraju, większość rywalizacji odbywała się, gdy większość z nas spala lub przebywała w pracy.

Dlatego też postaramy się w skróconej i przystępnej formie przybliżyć kibicowi nad Wisłą to, co działo się przez kilkanaście dni w dalekim Pjongczang. Oczywiście, punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, więc wybierzemy te wydarzenia, które w naszym subiektywnym odczuciu na to zasłużyły. Oto najwięksi wygrani i przegrani zakończonych dopiero co Igrzysk Olimpijskich.

WYGRANI

Ester Ledecka (Czechy)

Listę najlepszych sportowców, którzy wzięli udział w Igrzyskach w Pjongczang zaczynamy od 22-letniej Czeszki, Ester Ledeckiej. Prażanka jechała do Korei jako faworytka w snowboardowym slalomie gigancie równoległym i zgodnie z przewidywaniami sięgnęła po złoto. Zanim jednak do tego doszło, wystartowała także w narciarstwie alpejskim, w Supergigancie. Żeby było jasne – mimo niewielkich podobieństw, to dwie kompletnie inne dyscypliny sportu, więc jeśli chodzi o rywalizację na najwyższym światowym poziomie, zwyciężyć w obu to po prostu osiągnięcie nie z tej ziemi. A Czeszka właśnie tego dokonała. Po przekroczeniu mety nie mogła uwierzyć w swoje szczęście, myślała, że czas został źle zmierzony. Całość skwitowała na twitterze w ten oto sposób.

Nie zdziwimy się, jeśli Ester wybierze sobie teraz jakąś dyscyplinę letnią i sięgnie po krążek olimpijski za dwa lata w Tokio!

Marit Bjoergen ( Norwegia)

Wielka rywalka Justyny Kowalczyk „ładniej się zestarzała” niż nasza mistrzyni. Od niedzieli blisko 38-letnia Norweżka to najlepsza multimedalistka w historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich. Zdobyła aż piętnaście krążków, z czego aż 8 złotych, 4 srebrne i 3 brązowe. W samym Pjongczang swoją kolekcję wzbogaciła o dwa złote medale, srebrny oraz dwa brązowe, a imprezę zakończyła triumfem na królewskim dystansie 30 kilometrów stylem klasycznym, wyprzedzając kolejną na mecie rywalkę o blisko dwie minuty. Prawdopodobieństwo, że Marit weźmie udział w kolejnych Igrzyskach za cztery lata w Pekinie jest znikome, ale Norweżka wcale jeszcze nie zamierza kończyć swojej przygody ze sportem. I podejrzewamy, że jeszcze niejedno trofeum w Pucharze Świata padnie jej łupem.

Andreas Wellinger (Niemcy) i Kamil Stoch (Polska)

Ponieważ w Polsce najbaczniej przyglądaliśmy się rywalizacji skoczków narciarskich, bez wątpienia największym wygranym musimy określić Andreasa Wellingera. Niemiec trafił z formą, wygrał niesłychanie loteryjny konkurs na średniej skoczni, a na dużej dorzucił dwa srebrne medale: indywidualnie i w drużynie. Przed Igrzyskami mało kto na niego stawiał, a z Pjongczang wróci jako mulitmedalista olimpijski. W tym miejscu należą się także słowa uznania dla Kamila Stocha, który w przeciwieństwie do Wellingera samodzielnie na swoich barkach musiał udźwignąć oczekiwania całego narodu. Ostatecznie zdobył złoto i brąz, czym wstąpił do panteonu najbardziej utytułowanych skoczków w historii Zimowych Igrzysk Olimpijskich. W tej klasyfikacji znajduje się obecnie na piątym miejscu! Warto zwrócić także uwagę na cichego bohatera Norwegów, Roberta Johanssona, który zgarnął dwa brązowe krążki indywidualnie i tytuł mistrzowski w drużynie.

Bohaterowie olimpijskich skoczni w komplecie / fot. PressFocus

Hokejowa reprezentacja Stanów Zjednoczonych Kobiet

Od kiedy w 1998 roku podczas Igrzysk w Nagano do programu rywalizacji włączono hokej kobiet, tylko dwie drużyny dochodziły do finału: Kanada i Stany Zjednoczone. Właśnie druga z wymienionych drużyn wygrała premierowy turniej, a następnie czterokrotnie przegrywała w decydującym starciu z reprezentacją kraju, w którym hokej jest sportem narodowym numer jeden. W Pjongczang obie drużyny zmierzyły się już w grupie i wówczas 2:1 wygrały hokeistki spod znaku klonowego liścia. W finale USA zdołało się jednak zrewanżować nie tylko za tę porażkę, ale i za cztery poprzednie, przegrane finały. Swoją historię podczas tych Igrzysk napisała także męska reprezentacja Niemiec, która dotarła aż do finału, gdzie jak równa z równą walczyła z Rosją. Ostatecznie uległa po dogrywce 3:4, ale do kraju nasi zachodni sąsiedzi mogą wracać z podniesionymi głowami.

Jorien ter Mors (Holandia)

Jeśli Holandia i Igrzyska, to oczywiście łyżwiarstwo szybkie. Zanim swój wyczyn ustanowiła Ester Ledecka, do historii Igrzysk przeszła Jorien ter Mors, która jako pierwsza kobieta sięgnęła podczas jednych Igrzysk po medale w dwóch konkurencjach. W tym przypadku mówimy o panczenach (bieg na 1000 metrów) oraz short tracku (sztafeta na 3000 metrów). Co ciekawe, w tej drugiej rywalizacji Holenderki odpadły w półfinale, ale.. w finale dwie drużyny zostały zdyskwalifikowane, a reprezentantki Oranje, wygrywając finał B, sięgnęły po brąz! A potem przyszła Ledecka i powiedziała „Trzymajcie piwo…”

Norwegia i Niemcy

Obie reprezentacje otwierają klasyfikację medalową Igrzysk w Pjongczang, jedna i druga w Korei zdobyła po 14 złotych medali. Te dwie nacje kładą ogromny nacisk i przede wszystkim – środki finansowe na rozwój sportu. Niemcy prawdopodobnie w ogóle są pod tym względem liderem, jeśli chodzi o Europę, Norwegia natomiast ma ogromne tradycje, jeśli chodzi o dyscypliny zimowe i jak widać robi wszystko, żeby je kultywować. Po raz kolejny potwierdza się, że nie ma wyników sportowych bez wielkich nakładów pieniężnych i potwierdzają to rezultaty niemieckich i norweskich olimpijczyków. Ktoś powie, że w wielu dyscyplinach zaskoczyli, ale to także nie bierze się znikąd.

Pierre de Coubertin

Założyciel nowożytnego ruchu olimpijskiego zapewne cieszyłby się, widząc w rywalizacji nigeryjskie bobsleistki czy reprezentanta Tonga, Pita Taufatofua. Nie zawsze najważniejsze są medale, sama idea startu i rywalizacji w duchu fair play są równie ważne i takimi wartościami kierował się na przełomie XIX i XX wieku francuski baron. I warto o tym pamiętać.

Reprezentant Tonga w narodowym stroju na Igrzyskach, gdy dookoła minusowe temperatury? Proszę bardzo… / fot. PressFocus

PRZEGRANI

Dopingowicze

Totalne zaprzeczenie idei olimpijskiej, o której wspominaliśmy powyżej. Doping w curlingu? Serio? To właśnie stało się udziałem Aleksandra Kruszelnickiego, który w konkurencji mikstów wraz ze swoją żoną sięgnął po brąz. Został mu on oczywiście odebrany. Dodatkowo zakazane substancje znaleziono także w organizmach słoweńskiego hokeisty i rosyjskiej (przypadek?) bobsleistki, a także Japończyka, startującego w konkurencji short-track. Miejmy nadzieję, że więcej przypadków dopingu już nie odnotujemy, chociaż z pewnością w laboratoriach wciąż trwają prace…

Piotr Żyła (Polska)

Na Igrzyska jechał jako drużynowy mistrz świata i indywidualny, brązowy medalista tej samej imprezy. Okazało się, że do Pjongczang udał się na wycieczkę krajoznawczą, ponieważ był kompletnie bez formy i w sportowej rywalizacji przegrał miejsce w składzie z kolegami z zespołu. Stefan Horngacher zdecydował ostatecznie, że nie da mu szansy. Co gorsze, już po zakończeniu rywalizacji na olimpijskiej skoczni światło dzienne ujrzały jego problemy rodzinne, o których za pomocą mediów społecznościowych opinię publiczną poinformowała jego małżonka. Dużych rozmiarów bałagan…

Wiecznie uśmiechnięty Piotr Żyła nie miał w ostatnich tygodniach powodów do radości…

Kamyczek można wrzucić też do ogródka naszych skoczkiń, o których trener żeńskiej kadry, Krystian Długopolski, powiedział, że mają problemy z trzymaniem wagi i powinny więcej nad sobą pracować… Czyżby panie lubiły podjadać słodycze?

Reprezentacja Kanady w Curlingu

– Na dziesięć edycji turnieju olimpijskiego, czyli pięć męskich i pięć żeńskich, pięciokrotnie stawali na najwyższym stopniu podium, zresztą na tym podium byli zawsze. To nacja numer jeden, gdzie srebrny medal traktowany jest jako porażka – mówił portalowi Łączy nas Pasja jeszcze przed rozpoczęciem Igrzysk Bartosz Sitkiewicz, prezes Pomorskiego Okręgowego Związku Curlingu.

Biorąc pod uwagę te słowa, czwarte miejsce w turnieju mężczyzn i dopiero szóste w rywalizacji kobiet należy traktować nie jako porażkę, tylko katastrofę! Honor reprezentacji klonowego liścia obroniły tylko miksty, bo w pierwszym w historii turnieju w tej konkurencji Kanada zgarnęła złoto. Najwięcej powodów do zadowolenia mają natomiast Szwedzi, którzy zgarnęli złoto wśród pań oraz srebro w rywalizacji mężczyzn.

Nicole Scott (Niemcy)

Reprezentantka naszych zachodnich sąsiadów nie należała do faworytek w rywalizacji solistek w łyżwiarstwie figurowym, więc postanowiła zwrócić na siebie uwagę w inny sposób. Podczas programu dowolnego podkład muzyczny do jej występu stanowiła ścieżka dźwiękowa z filmu „Lista Schindlera”. Zastanawiamy się, czy o doborze repertuaru zadecydowała ignorancja czy głupota? Należy także pamiętać, że młoda, zaledwie 21-letnia zawodniczka musiała przecież przygotowywać się do swojego startu, że ma opiekunów i trenerów, którzy przecież musieli wiedzieć o tym wyborze… Ogólnie występ Niemki pozostawił po sobie duży niesmak i na drugi plan zepchnął swoje walory artystyczne, które przecież powinny być decydujące. Łyżwiarka zakończyła rywalizację w drugiej dziesiątce stawki.

Reprezentacja Rosji

A raczej „Rosyjscy sportowcy pod flagą olimpijską” . Wiadomo, że wskutek afery dopingowej Rosja została zawieszona w prawach członka Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, więc część sportowców z tego kraju w ogóle nie pojechało do Pjongczang, a reszta musiała startować pod flagą z pięcioma kolorowymi kołami. Dorobek tej ekipy to 17 krążków, czyli niby nieźle, ale wśród nich tylko dwa były koloru złotego: hokeistów oraz 15-letniej łyżwiarki figurowej. Występ w Korei to dla naszych wschodnich sąsiadów duży zawód, w klasyfikacji medalowej zostali sklasyfikowani dopiero na 13 pozycji. Jak na kraj z takimi tradycjami w dyscyplinach zimowych to prawdziwy dramat. Bardzo słabo poradziła sobie też dawna potęga sportu zimowego, Finlandia. Złoto, srebro i cztery brązowe medale to cały dorobek medalowy Finów. Najwidoczniej w kraju, w którym śniegu i lodu jest pod dostatkiem nie garną się do sportu, jak jeszcze kilkadziesiąt lat temu…

Tylko dwa złote medale przywiozą do kraju „Rosyjscy sportowcy pod flagą olimpijską”/ fot. PressFocus

Artur Nogal (Polska)

Niektórzy uważają, że jego upadek na starcie biegu był podsumowaniem występu Polaków na Igrzyskach. Nie zgodzę się. Zaprezentowaliśmy się na tyle, na ile nas stać, a stać nas, przede wszystkim finansowo, na niewiele. Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – bez pieniędzy nie ma sportu wyczynowego na światowym poziomie i im szybciej kibice oswoją się z tą myślą, tym lepiej dla ich psychiki i dobrego samopoczucia. A nasz panczenista? Pokazał, jak trudny i przewrotny bywa los sportowca.

Jego przygotowania i cztery lata ciężkich treningów oraz wiadra wylanego potu zostały przekreślone w ułamku sekundy. Warto o tym pamiętać, zanim zalogujemy się na dowolnym portalu i wylejemy na naszych sportowców wiadro pomyj. Dla nich to najczęściej całe ich życie i wyrzeczenia towarzyszące od najmłodszych lat. Artur nie był faworytem, ale na pewno swój upadek, dosłownie i w przenośni, bardzo przeżył. Może będzie potrafił tę porażkę przekuć w przyszły sukces? Tego mu życzymy.