Najpiękniejszy możliwy bezbramkowy remis. „De Gea to monstrum!”

Sevilla zremisowała 0:0 z Manchesterem Untied w pierwszym meczu 1/8 Ligi Mistrzów. Ekipa z Andaluzji dominowała w całym spotkaniu i w dużej mierze dzięki fantastycznej postawie Davida De Gei nie potrafiła strzelić gościom ani jednego gola. Rewanż w Anglii za trzy tygodnie.

Zazwyczaj nudzą nas bezbramkowe remisy. Zero sytuacji podbramkowych, podania wszerz, kalkulowanie i skupianie się na realizowaniu założeń taktycznych. Gdyby ktoś w przerwie spotkania wszedł na livesports i zerknął tylko na wynik, to mógłby pomyśleć, że na Ramon Sanchez Pizjuan nic się nie działo. Od pierwszego gwizdka widać było, że Sevilli bardzo zależy na dobrym pokazaniu się przed własną publicznością. Aktywny na prawym skrzydle był Navas, który pracował zarówno w ataku, jak i w obronie. To właśnie jego powrót za Alexisem spowodował, że Chilijczyk nie wpisał się na listę strzelców po około 20 minutach gry. Kilka razy na lewej flance na karuzelę Valencię wrzucił Correa, który schodził do prawej nogi i próbował uderzeń po dłuższym słupku. Armią gospodarzy umiejętnie dyrygował Banega, dla którego – jak słusznie Maciej Iwański komentujący ten mecz – kupuje się bilety na stadion. W tej kapitalnej partii znacznie lepiej prezentowała się Sevilla, choć przesadą byłoby stwierdzenie, że United nie miał swoich okazji. Z powietrza uderzał Lukaku, ale jego uderzenie tylko sprawdziło przepustowość drzwi ewakuacyjnych Pizjuan. Z dystansu Rico próbował zaskoczyć McTominay, ale hiszpański bramkarz nie miał z nim żadnego problemu. O sporym szczęściu mogą mówić Czerwone Diabły, których w samej koncówce pierwszej połowy dwukrotnie ratował De Gea. Z pewnością schodząc do szatni większy niedosyt mieli prawo czuć wszyscy kibice ekipy z Andaluzji.

Fantastyczne spotkanie przeciwko United rozegrał Sarabia

Drugą połowę lepiej rozpoczął Manchester, który chciał utrzymywać się przy piłce. Mozolne konstruowanie akcji szybko z głowy Czerwonym Diabłom wybiła ekipa gospodarzy, która ponownie zaprosiła nas na przejażdżkę swoim wystrzałowym Ferrari. Sami siebie przechodzili Sarabia i Correa, którzy raz za razem szarpali skrzydłami. Ostatnio pojawiła się w mediach informacja, że Łukasz Teodorczyk miał zasilić szeregi ekipy z Andaluzji. Gdy patrzyliśmy jednak na to, co na dziewiątce w Sevilli wyrabiał Muriel, to dla dobra naszego reprezentanta wolelibyśmy, żeby ten nie ruszał się w stronę Andaluzji. Kolumbijczyk był bardzo aktywny, wychodził na wolne pozycje, ściągał na siebie obrońców, wygrywał pojedynki główkowe – w skrócie robił wszystko to, co należy do najbardziej wysuniętego gracza na boisku. Sam miał kilka okazji, ale brakowało mu albo zimnej krwi, albo fantastycznie spisywał się między słupkami De Gea.

W końcówce spotkania gola dla Unied zdobył Lukaku, ale przyjmując piłkę pomagał sobie ręką. Szczęścia próbował również Rashford, ale piłka po jego uderzeniu z rzutu wolnego przeleciała kilka metrów od lewego słupka bramki strzeżonej przez Rico.

Podsumowanie: Wynik bardzo dobry dla Sevilli, której każdy remis bramkowy daje awans, a gdy w spotkaniu nie padnie goli, to będziemy oglądali dogrywkę. Andaluzyjczycy mają jednak prawo czuć spory niedosyt. United w dobrych nastrojach jedzie do domu, bo kilka razy Czerwone Diabły urwały się ze stryczka i dosyć szczęśliwie zremisowali spotkanie, w którym to rywal zaprezentował się lepiej.

Sevilla – Manchester United 0:0

Sevilla: Rico – Navas, Mercado, Lenglet, Escudero – N’Zonzi, Banega (89 Pizarro) – Sarabia, Vazquez, Correa – Muriel (85 Ramirez).

Manchester United: De Gea – Valencia, Smalling, Lindelof, Young – McTominay, Matic, Herrera (17 Pogba) – Mata (80 Martial), Lukaku, Sanchez (75 Rashford).

https://twitter.com/Transferyinfo/status/966426797310136320

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem