Najlepsza jedenastka piłkarzy… bez tytułu w Premier League

Planowany na czerwiec powrót Premier League sprawi, że Liverpool FC wróci na najlepsze tory, bo po 30 latach posuchy sięgnąć po tytuł mistrzowski. Od ostatniego triumfu cała gromada wielkich, ikonicznych piłkarzy The Reds próbowała - bez skutku - zgarnąć ten laur.

Planowany na czerwiec powrót Premier League sprawi, że Liverpool FC wróci na najlepsze tory, bo po 30 latach posuchy sięgnąć po tytuł mistrzowski. Od ostatniego triumfu cała gromada wielkich, ikonicznych piłkarzy The Reds próbowała – bez skutku – zgarnąć ten laur. Nie znajdziemy prawdopodobnie większego od Stevena Gerrarda, który pomimo fantastycznej kariery, mógłby stać się kapitanem jedenastki piłkarzy, którzy nigdy Premier League nie wygrali. Akurat w zeszły poniedziałek przypadała szósta rocznica niesławnej pomyłki Gerrarda z sezonu 2013/2014, która zakończyła się utratą upragnionego tytułu. Kwiecień, mecz przeciwko Chelsea na trzy kolejki przed końcem sezonu, w którym wystarrczyło już tylko utrzymać wypracowaną przewagę. Steven Gerrard wywraca się, tracąc piłkę podawaną przez Mamadou Sakho. Liverpool przegrywa 0:2. „Nie próbowałem nawet powstrzymać łez. Czułem się pusty, jakby zmarł ktoś z mojej rodziny” – pisze później w swojej autobiografii.

ESPN postanowiło skompletować najlepszą jedenastkę pechowców bez tytułu w lidze angielskiej

Przeanalizujemy ją pozycja po pozycji. W bramce: Brad Fridel, 82-krotny reprezentant USA. Dziennikarze ESPN najwyraźniej kierowali się nie tyle klasą sportową, bo tu można by choćby dowodzić, że tytuł w Premier League nie zdobył też Wojciech Szczęsny, lecz długowiecznością i liczbą występów. Fridel zagrał na angielskich boiskach 450 razy, lecz głównie w klubach, które nie bywały zamieszane w walkę o ligowe medale: w Blackburn, Aston Villi, Tottenhamie i tylko epizodycznie w Liverpoolu.

Linia obrony? Rob Jones, Jamie Carragher, Marcel Desailly, Stuard Pearce. Uwagę przykuwa zwłaszcza Carragher, mający przecież na koncie triumf w Champions League, 737 występów dla Liverpoolu – i zero mistrzowskich tytułów. Marcel Desailly? Sześć sezonów w Chelsea, mistrzostwo świata – i nic. Ale idźmy dalej, bo w środku boiska zestawienie będzie potężnie.

Gareth Bale, Steven Gerrard, Xabi Alonso – niespełniony w Anglii duet z Liverpoolu, triumfatorzy Ligi Mistrzów. Xabi mógł przynajmniej zasmakować wielkich sukcesów w Realu Madryt i Bayernie Monachium, czego nie można powiedzieć o wiernym barwom Stevem. W linii pomocy mielibyśmy zresztą kolejkę świetnych piłkarzy. Dałoby się uwzględnić tu Paula Pogbę, Javiera Mascherano czy Runda Gullita – oni też w trakcie swoich bogatych karier nie triumfowali w Premier League.

Linię ataku dziennikarze ESPN skompletowali z tercetu Luis Suarez, Gianfranco Zola, Harry Kane. Suareza ratuje fakt, że w Liverpoolu spędził zaledwie 3,5 roku, później święcąc sukcesy w Barcelonie. Z kolei Kane, jako 26-latek, ciągle ma sporo czasu, by coś dużego wstawić do prywatnej gabloty. Mowa jednak o kapitanie reprezentacji Anglii, którego ambicją z całą pewnością jest poczuć w swojej karierze satysfakcję z wygranej w – jego zdaniem – najlepszej lidze świata.

Kto mógłby zostać menedżerem tego zespołu, do którego śmiało moglibyśmy dołączyć choćby Robbiego Fowlera, Zlatana Ibrahimovicia czy Steve McManamana? ESPN stawia na Kevina Keegana, który jako opiekun Newcastle United, w 1996 roku roztrwonił 11-punktową przewagę nad Manchesterem United Sir Alexa Fergusona.

Seks-impreza gwiazdy Premier League w czasie kwarantanny. „Pragnę przeprosić…”

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem