Na tym mundialu przegraliśmy nawet na konferencji prasowej

Nie było nas stać na więcej. Wycisnęliśmy maksimum z potencjału. Tak jest od czterech mundiali, nie ma co mieć pretensji do drużyny. Siedzę i nie wiem, co było większym obuchem po mordzie – brak zaangażowania w meczu z Senegalem czy te wszystkie absurdalne słowa, które padają teraz z ust kolejno Roberta Lewandowskiego, Adama Nawałki i Zbigniewa Bońka. Czy my zawsze musimy kończyć jako mentalne zera?

Myśleliśmy, że te gorące, pomeczowe wypowiedzi to coś, co padło pod wpływem emocji i bez większego zastanowienia. Wtedy właśnie natrafiła się konferencja prasowa Adama Nawałki i okazało się, że problem jest chyba o wiele większy. Ogólnie wczorajszy mecz był bardzo spoko. Ba, wszyscy dali z siebie wszystko, a po wczorajszym meczu pod względem mentalności i zaangażowania nie mamy nikomu nic do zarzucenia. I, uwaga hit, liczy się tylko kolejny mecz!

Od jakiegoś czasu wmawiamy sobie, że to chyba kwestia jakiegoś zakładu, który kilka lat temu przegrał nasz selekcjoner. To jest przecież po prostu niemożliwe, że mówi to na serio. Przez pół meczu nasze zaangażowanie polegało tylko na wykopywaniu piłek z własnej połowy i liczeniu, że Lewandowski coś wykombinuje. Nasz środek pola, parafrazując klasyka, istniał tylko teoretycznie. Spoko, spoko. Teraz liczy się tylko mecz o minimalne podreperowanie wizerunku z Japonią… Honoru na tym turnieju już nikt nie odzyska.

Dlaczego trener Nawałka nie ma wystarczająco dużo odwagi, by powiedzieć, że to koniec jego współpracy z PZPN i podać się do dymisji? Selekcjoner przyznał, że oddaje się do dyspozycji zarządu. Szkoda tylko, że jego kontrakt wygasa z końcem mundialu, czyli w czwartek. Nie potrafi podjąć odważnej decyzji nawet w takim momencie?!

Ale czego my właściwie oczekujemy skoro słyszymy, że postawa była niezadowalająca, bo suma umiejętności była po stronie rywali. Niby spoko, a potem przypominają nam się mecze Iranu i Maroka. Fajna śpiewka, ale my jej nie kupujemy. Przegrać i odpaść można zawsze. W lepszym lub gorszym stylu. A my ten turniej przechrzaniliśmy w najgorszy możliwy sposób.

Wróćmy myślami ostatni raz do turnieju we Francji. 22 minuta ćwierćfinału mistrzostw Europy pomiędzy Polską a Portugalią. Po golu Roberta Lewandowskiego ciśniemy, jak się później okazało, najlepszą kadrę „Starego Kontynentu”. I nagle rozgrywamy taką, niesamowitą akcję.

https://twitter.com/MarcinTyc/status/748763209348182016

Nie minęły nawet dwa lata, a z tej kreatywności i z tego polotu zostało dosłownie ZERO. Nie zagraliśmy nawet takiej jednej akcji. Nie zagraliśmy nawet pół takiej jednej akcji. Przecież my nie zagraliśmy nawet jednego, ciekawego podania. A wydaje nam się, że potencjał wśród zawodników wcale nie spadł, a może nawet trochę urósł.

Fabiański – Piszczek, Glik, Pazdan, Jędrzejczyk – Grosicki, Mączyński, Krychowiak, Błaszczykowski – Milik, Lewandowski – taką drużyną walczyliśmy jak równy z równym z drużyną, która jest mistrzem Europy i spokojnie jedną z najlepszych reprezentacji na świecie. Ilu z nich nie zagrało na mundialu? Trzech. Fabiański, bo Adam Nawałka wolał postawić na Wojciecha Szczęsnego. Artur Jędrzejczyk, bo jego forma w poprzednim sezonie to temat na oddzielny tekst. I Krzysztof Mączyński, bo w ostatniej chwili doznał urazu.

W zamian za to mieliśmy tu Piotra Zielińskiego – piłkarza Napoli, na którego chrapkę podobno ma wiele topowych klubów. Jacka Góralskiego, który z buta wszedł do Łudogorca Razgrad i znakomicie grał w Lidze Europy przeciwko m.in. Milanowi, Hoffenheim czy Bradze. Bartosza Bereszyńskiego, który również bardzo dobrze radzi sobie we włoskiej Serie A.

Panie Robercie, naprawdę tych piłkarzy było stać tylko na coś takiego, co niestety musieliśmy oglądać w ostatnich dwóch meczach? Panie trenerze, naprawdę wykorzystaliśmy maksymalnie możliwości drużyny?

Na sam koniec – perełka. Bez zbędnych komentarzy, najlepsze smaczki z dzisiejszej konferencji prasowej. Osobom mającym problemy z agresją radzimy odsunąć monitor, bo może ulec zniszczeniu po jednym ciosie.

Postawa wszystkich zawodników była bardzo dobra. Nie było mowy o strachu.
Musimy spojrzeć na poziom przeciwnika. Zawodnicy wczoraj dali z siebie wszystko – podjęli rywalizację na wysokim poziomie, ale przeciwnik był z najwyższej półki.
Wykorzystaliśmy maksymalnie możliwości drużyny. Zarówno jeśli chodzi o wyjściową jedenastkę, jak i całą kadrę.
Jako sztab i drużyna do udziału w mundialu podchodziliśmy z dużym dystansem i staraliśmy się chłodzić głowy.
Sam awans na mundial był już jakimś sukcesem. Jeśli mamy mieć do siebie pretensje to o Senegal. Z Kolumbią zaważyła różnica klas.
Nie możemy się poddać – musimy wyjść na boisko i walczyć. Nie mamy nic do stracenia.
Ostatnio daliśmy wiele radości, a teraz się nie udało. Musimy wziąć to na klatę. Mamy w głowie milion myśli.
Zadecydował aspekt piłkarski. Drużyna z Euro 2016 też nie dałaby rady z Kolumbią.
Słowa Macieja Rybusa (w spotkaniu z Kolumbią drużyna nie wiedziała, co grać) to lapsus językowy.
Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem