Na takie strzały czekaliśmy! Ten zobrazował mecz Korony z Górnikiem

Taki, a nie inny wynik spotkania w Kielcach zawdzięczamy między innymi takich uderzeniom, jak to z 33. minuty meczu w wykonaniu Marcina Cebuli, które ma potencjał na stanie się hitem internetu. Chociaż mogło ono zobrazować skuteczność piłkarzy obu drużyn, które bezbramkowo zremisowały - to mimo wszystko niesprawiedliwe byłoby jednak uznanie, że poziom tego starcia stał na poziomie tego strzału. Był nieco wyższy. Nieco.

Jeśli już zaczęliśmy od uderzenia Cebuli – po którym mieliśmy deja vu z wczorajszej próby Pelle van Amersfoorta z Cracovii – to bez zbędnego przedłużania zaprezentujemy tę perełkę. Między innymi dla takich prób warto było czekać niespełna dwa miesiące na powrót tej ligi…

… i to bez ironii! Umówmy się: kiksy zdarzają się nawet Cristiano Ronaldo czy Leo Messiemu, nic w tym uwłaczającego. Te w polskiej lidze są jednak żywym, nadającym się do wycięcia i oprawienia w ramkę dowodem na przaśność rozgrywek. Jeden z niedowierzaniem przemieszanym ze złością przełączy pilotem, inny – uśmiechnie się pod nosem i skwituje, że Ekstraklasa ma swój urok.

Takowego w meczu Korony Kielce z Górnikiem Zabrze zdecydowanie najwięcej wnieśli kibice gości, którzy w imponującej licznie – zwłaszcza na tle frekwencji gospodarzy – pokazali się przy Ściegiennego.

Oprawa – zarówno Ekstraklasy w telewizji, jak i ta na trybunach zaprezentowana przez fanów Górnika – zdecydowanie przewyższała to, co oglądaliśmy na zielonym prostokącie wewnątrz obiektu w Kielcach. Sporo niedokładności, strat i szarpanej gry, z której co prawda od czasu do czasu rodziło się coś w postaci sytuacji podbramkowej – ale wynikało to raczej z przypadku, aniżeli skrupulatnie przygotowanej taktyce czy pomysłu na ten mecz.

Trudno podejrzewać o takowy, jeśli jednocześnie np. pomysłem gospodarzy na poprawienie skuteczności – jesienią strzelili zaledwie 12 bramek w 20 meczach, najmniej w całej lidze – jest sprowadzenie z Cracovii Bojana Cecaricia. 27-letni Serb w drużynie „Pasów” grał zazwyczaj na skrzydle, gdzie kompletnie zawodził. W Koronie ustawiono go w ataku. I to jedyny plus tego transferu – nie to, że go dokonano, a to, że pomyślano o jego użyteczności w inny sposób niż powielenie biedy z nędzą prezentowanej przy Kałuży.

Cecarić na „dziewiątce” walczył, szarpał (słowo-klucz tego meczu), starał się, zastawiał piłkę, ale gdy miał jedną z meczowych – w dodatku przy asyście pustej bramki i Martina Chudego leżącego na ziemi po nieudanym piąstkowaniu – zawahał się i stracił piłkę. Serb ogólnie i tak zagrał lepiej, niż myśleliśmy – ale zdecydowanie gorzej jak na kogoś, kto miał strzelać bramki dla Korony na wagę utrzymania.

W Górniku lepiej nie było. Fatalną sytuację zmarnował Igor Angulo, swoje w bramce niejednokrotnie zrobił Marek Sokół i zakończyło się bezbramkowym remisem. Z perspektywy całego spotkania: raczej zasłużonym. Działo się w nim dość sporo, ale mało konkretnego. Oddano ponad 30 strzałów, ale ułamek tych celnych wynosił nieco ponad 1/4. Niewielu z oglądających to spotkanie usnęło, ale też nikt raczej nie wstał z fotela. W obu drużynach pierwsze śliwki nie okazały się robaczywe, może jeszcze kiedyś będą smaczne – ale na ten moment to produkt zmarznięty po zimie i jeszcze nie do końca nadający się do skonsumowania.

Bonus do 1500PLN na start
LV BET Zakłady Bukmacherskie posiada zezwolenie urządzania zakładów wzajemnych wydane przez Ministra Finansów. Udział w nielegalnych grach hazardowych może stanowić naruszenie przepisów. Hazard związany jest z ryzykiem