Jeden z nich ma 23, drugi 25 lat. W ostatnim okienku transferowym opuścili Ekstraklasę, żeby kontynuować swoją karierę za granicą. Ich wybory były nieoczywiste, a ligi, które wybrali, mimo wszystko dość egzotyczne – pierwszy z nich gra na Ukrainie, drugi w Bułgarii. Obaj liczą na wyjazd na Mundial i są w szerokiej kadrze Adama Nawałki. Czy droga na Mistrzostwa Świata wiedzie okrężną drogą, a także przez Ligę Europy, gdzie tak świetnie radzą sobie ich kluby?

Walczaki

Mowa oczywiście o Tomaszu Kędziorze z Dynama Kijów i Jacku Góralskim z Ludogorca Razgrad. Obaj na krajowych boiskach zasłynęli z walecznej i agresywnej postawy na boisku, na obu ich kluby: Lech Poznań i Jagiellonia Białystok solidnie zarobiły. W bieżącym sezonie młodszy z piłkarzy wraz ze swoim klubem już przypieczętował awans do fazy pucharowej Ligi Europy, starszy ma szansę uczynić to dziś. Co tu dużo mówić – trzymamy za nich kciuki. Doświadczenia na arenie międzynarodowej nigdy nie za wiele!

Harmonia rozwoju

Tomasz Kędziora jest wychowankiem Falubazu Zielona Góra, ale spokojnie można powiedzieć, że to w Lechu Poznań, do którego trafił w 2010 roku, został w pełni ukształtowany piłkarsko. „Kędzi” w klubie ze stolicy wielkopolski przeszedł modelową drogę z drużyny juniorów do pierwszego zespołu, w którym przez trzy ostatnie sezony, o ile był zdrowy, był podstawowym zawodnikiem. Mający ponad 100 występów w rodzimej Ekstraklasie piłkarz już od jakiegoś czasu mówił o transferze zagranicznym, wiadomo więc było, że tego lata opuści Poznań. Naturalnym kierunkiem dla wciąż młodego obrońcy wydawał się być zachód Europy, Kędziora jednak dość nieoczekiwanie wybrał ofertę Dynama Kijów, najbardziej utytułowanego klubu w historii ukraińskiego futbolu.

Latem Tomasz Kędziora nieoczekiwanie wybrał ofertę Dynama Kijów / fot. PressFocus

Z powodu sytuacji politycznej w kraju naszych wschodnich sąsiadów tamtejsza liga w ostatnich latach straciła nieco na prestiżu, ale wciąż jest szerszym oknem wystawowym na świat niż polska. Szlaki na linii Poznań – Kijów przetarł już zresztą wcześniej Łukasz Teodorczyk, który w rozgrywkach Premier-lihi radził sobie co najwyżej średnio, a mimo to zapracował na transfer do Belgii, gdzie w Anderlechcie stał się gwiazdą. O Kędziorze można powiedzieć, że początek w klubie ma lepszy niż Teo. Szybko wskoczył do podstawowego składu i o ile zdrowie dopisuje, gra od deski do deski, będąc pewnym punktem swojego zespołu. Co równie ważne, z nim w składzie Dynamo nie przegrywa, bo w barwach nowego klubu Tomasz nie zaznał jeszcze goryczy porażki. Po czterech meczach w grupie, z trzema zwycięstwami i remisem na koncie kijowianie zapewnili sobie awans do fazy pucharowej Ligi Europy. Dziś wicemistrz Ukrainy będzie miał okazję przypieczętować promocję z pierwszego miejsca w grupie. A Polak kolejną szansę pokazania się Adamowi Nawałce. Co prawda w kadrze pewniakami na prawej obronie na tę chwilę są Łukasz Piszczek i Bartosz Bereszyński, ale Kędziora z pewnością jest opcją numer trzy. A w piłce, wiadomo, różne rzeczy się dzieją…

Inna droga

Inną drogę do reprezentacji i zagranicznego transferu przebył Jacek Góralski. Wychowanek Zawiszy Bydgoszcz do 20 roku życia kopał w niższych ligach, po czym trafił do Wisły Płock. Tam, na 2 i 3 szczeblu rozgrywkowym powoli budował swoją markę, rozgrywając w barwach Nafciarzy ponad 100 spotkań. Na zapleczu Ekstraklasy wypatrzył go Michał Probierz, a waleczny, wszędobylski, defensywny pomocnik z miejsca stał się rewelacją rozgrywek, podobnie jak sezon później cała Jagiellonia. Z pewnością jego czarna robota w środku pola była jedną z podwalin sukcesów „Jagi” w wicemistrzowskim sezonie. Dziś w Białymstoku nie ma już ani Probierza, ani Góralskiego, bo 25-latek przeniósł się do…ligi bułgarskiej.

Po dwóch sezonach spędzonych w Jagiellonii chętnych na usługi Jacka Góralskiego nie brakowało. Pomocnik nieoczekiwanie wybrał transfer do ligi bułgarskiej/ fot. Cyfrasport

Jeśli Polakowi zależy na pierwszym w karierze mistrzostwie kraju, to bez wątpienia dobrze trafi, ponieważ Ludogorec od 6 sezonów jest etatowym zwycięzcą tamtejszych rozgrywek, a jego plecy regularnie oglądają drużyny z Sofii czy Łowecza. Klub z Razgradu, dzięki corocznym występom w europejskich pucharach (faza grupowa Ligi Mistrzów w sezonach 2014/15 i 2016/17!), jest także świetną witryną na czołowe ligi Europy, o czym świadczą chociażby transfery niektórych piłkarzy w ostatnim okienku transferowym. 7,5 miliona euro zapłacone przez Bordeaux za Brazylijczyka Jonathana Cafu oraz 4 miliony za przejście Argentyńczyka Jose Luisa Palomino do Atalanty Bergamo musiały zrobić wrażenie na Jacku Góralskim, który podpisał z mistrzem Bułgarii 3-letni kontrakt. Póki co nasz reprezentant nie jest co prawda stuprocentowym pewniakiem do gry w środku pola Ludogorca, ale często gra pełne 90 minut, a jeśli nie wychodzi w podstawowym składzie, to przeważnie w końcówkach spotkań stawia się na boisku. Czy dziś pojawi się na murawie w meczu przeciwko Basaksehir, mającym przypieczętować awans Bułgarów do fazy pucharowej Ligi Europy? Na pewno szanse na to są większe, niż jego wyjazd na Mundial z reprezentacją Polski, ale…kto wie? Niezbadane są wyroki Adama Nawałki…

*

Stawki LV BET na mecze drużyn Polaków w Lidze Europy:

PFC Ludogorets Razgrad – Istanbul Basaksehir

1                X                2

1.57          4.2              5.8

 

Skanderbeu Korce – Dynamo Kijów

1                X                2

4.2           3.6             1.88